Aroganci, ignoranci

Kiedyś było by to nie do pomyślenia. Ale nowe standardy i nowe wzorce – kreowane dzisiaj nad Wisłą – chętnie przyjmowane są przez (niektóre) środowiska polonijne, także w Sztokholmie.

Jakiś czas temu informowaliśmy o działaniach zmierzających do likwidacji jednej z najstarszych organizacji polskich w Szwecji, Rady Uchodźstwa Polskiego w Szwecji. Przypomnijmy:

Napływ dużej liczby nowych uchodźców po zakończeniu drugiej wojny światowej zaowocował w tworzeniu się nowych organizacji. Powstały wówczas: Stowarzyszenie Polskich Kombatantów, Związek Polaków, Związek Kobiet Pracujących Zawodowo, Związek Studentów Polskich, Związek byłych Więźniów Politycznych, Stronnictwo Ludowe “Wolność”. Aby skoordynować ich działania, w sierpniu 1946 roku na posiedzeniu organizacyjnym przedstawicieli różnych organizacji i środowisk polskich w Szwecji powołano Radę Uchodźstwa Polskiego w Szwecji. Jak wspominał jeden z założycieli RUP, redaktor Michał Lisiński,

“był w Poselstwie Polskim człowiek, który rozumiał, że rola dyplomatów skończyła się – niedługo wycofano im uznanie (mowa o legalnych władzach RP na Uchodźstwie) – i starał się o to, aby ich role objęły emigracyjne organizacje. Osobą tą był radca Poselstwa, dr Tadeusz Pilch. Porozumiał się z uchodźcą, który uciekł rok wcześniej z obozu koncentracyjnego w północnej Norwegii, Michałem Lisińskim, ten wezwał do współpracy Łukasza Winiarskiego i we trójkę wypracowali projekt nowej organizacji uchodźstwa polskiego w Szwecji, która stała się później wzorem dla innych organizacji”. RUP wypracował formy, których nie osiągnięto nigdzie jeszcze w środowiskach polskich na Zachodzie. Stworzono bowiem organizację, która opierała się na wszystkich starych ugrupowaniach politycznych, nie pozbawiając jednak ich samodzielności.

Z początku do RUP należały niemal wszystkie polskie organizacje działające w Szwecji, a w okresie największego rozkwitu należały do niej 24 koła terenowe i 9 organizacji. Później jednak liczba ta malała, a na skutek nieporozumień i osobistych zatargów niektóre organizacje odsuwały się od RUP, by z czasem znowu do niej powrócić.

Pierwszym prezesem RUP został dotychczasowy poseł RP w Szwecji, minister Henryk Sokolnicki, a w skład zarządu weszli Michał Lisiński, Łukasz Winiarski, Franciszek Stefaniak, Alf de Pomian Hajdukiewicz, Edward Huszczo i Adam Sokólski. Prezesami tej najważniejszej, aż do początków lat osiemdziesiątych, organizacji polskiej byli m. in. przez przeszło 15 lat generał Zygmunt Przyjałkowski – za jego prezesury RUP przeżywał swój największy rozkwit; Marek Teleszewski, Tadeusz Głowacki, Janusz Sikorski, Jakub Święcicki, Henryk Malinowski, Zygmunt Kraczkowski, dr Zygmunt Stankiewicz, Wiesław Smoleński, Bogdan Peczyński, a od 2001 roku funkcję tę pełniła Jolanta Halkiewicz.

Przez wiele lat RUP działał jako sekretariat załatwiający sprawy administracyjne ogółu wychodźstwa, będąc jednocześnie uznanym przedstawicielem wobec władz szwedzkich i obcych placówek dyplomatycznych. Z biegiem czasu i zmianami w strukturze emigracji, znaczenie RUP malało, tym bardziej iż wiele funkcji, które miał do spełnienia w zakresie pomocy nowym uchodźcom (pomoc socjalna, prowadzenie spraw azylowych) przeszło w ręce szwedzkie. Jednak aż do początku lat osiemdziesiątych RUP był największą organizacją o zasięgu ogólnoszwedzkim dysponującą własnym biurem i biblioteką. Jednym z najpoważniejszych rozłamów w RUP było stworzenie w 1974 roku Federacji Uchodźstwa Polskiego, do której weszła część organizacji będąca wcześniej w RUP. FUP przetrwał do roku 1985 po czym decyzją członków został rozwiązany, a poszczególne organizacje przystąpiły do Kongresu Polaków w Szwecji.

W ostatnim okresie do RUP należały: Polski Związek b. Więźniów Politycznych, Stowarzyszenie Polek w Szwecji, Stowarzyszenie Polskich Kombatantów, Towarzystwo Przyjaciół Biblioteki Polskiej w Sztokholmie, Związek byłych Żołnierzy AK, Związek Harcerstwa Polskiego p.g.k Hufiec „Tatry” i Związek Polaków w Sztokholmie.

Nie ulega wątpliwości, że znaczenie i rola Rady Uchodźstwa Polskiego w Szwecji z biegiem lat malała, a ostatnimi czasy, ta parasolowa organizacja, miała bardziej symboliczny i historyczny charakter, niż realną pozycję w środowisku polonijnym. Tym bardziej, że politycznie zaczęła dryfowować w kierunku “jednej słusznej linii” oczarowanej “dobrą zmianą” nad Wisłą. I nawet trudno tu mówić o całej organizacji, a raczej o politycznych sympatiach ścisłego zarządu RUP, który narzucał swojej działalności, taką a nie inną politykę. Powiązanie się RUP z organizacjami typu Klub Gazety Polskiej, czy ze skrajnie nacjonalistycznym Semper Fidelis – Stowarzyszeniem Patriotów Polskich, doprowadziło do konfliktów i rozłamu w organizacji, nie mówiąc już o fatalnej reputacji. Jeszcze gorzej zapisało się sympatyzowanie i udostępnianie Ośrodka Polskich Organizacji Niepodległościowych na spotkanie/a ze szwedzkimi środowiskami skrajnej prawicy, oskarżanej o faszystowskie korzenie, reprezentującymi Nordisk Ungdom.

W ostatnich latach RUP był na tej samej fali ideologicznej co Kongres Polaków w Szwecji, co zakończyło się dla Kongresu i RUP fatalnie, gdy władze szwedzkie odmówiły finansowania działalności. Personalne powiązania między tymi dwoma parasolowymi organizacjami sytuację jeszcze bardziej komplikowały, a polityczne zaślepienie – zarówno prezesa Kongresu Janusza Górczyńskiego i prezes RUP Jolanty Halkiewicz (obydwoje zostali za swoją działalność odznaczeni przez prezydenta Andrzeja Dudę) – rzutowały na opinię o dawnym środowisku emigracji niepodległościowej.

Rada Uchodźstwa Polskiego w Szwecji stała się w ostatnich latach kłopotliwą wydmuszką, a liczba członków organizacji bardzo się skurczyła. Zamiast jednak ratować reputację Rady (poprzez m.in. wymianę Zarządu, w tym głównie prezes organizacji) podjęto kroki, by RUP zlikwidować. Pod hasłem, że RUP stał się już przeżytkiem i nie spełnia swojej roli. Pierwsze przymiarki do tej decyzji podjęto już w marcu 2019 roku, powołując tak zwaną komisję likwidacyjną.

Można jednak odnieść wrażenie, że poza pomysłodawcami likwidacji, nikt wśród organizacji członkowskich nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji takiej decyzji i ukrytych celów. Doszło zresztą do szeregu niejasności w całym procesie likwidacyjnym, naciągania i omijania statutowych przepisów. Forsujący likwidację prezesi Górczyński i Halkiewicz całkowicie zignorowali procedury, a wszystko odbyło się w atmosferze tajemnicy, nawet przed członkami Rady Uchodźstwa Polskiego.

Nasza redakcja dotarła do listu z uwagami “dotyczącymi funkcjonowania RUP-OPON oraz Zarządu Kongresu Polaków w Szwecji na przykładzie działalności ostatniego półrocza – marzec-wrzesień 2019” które zaniepokojone rozwojem sytuacji, członkinie Stowarzyszenia Polek w Szwecji wysłały do prezesa Górczyńskiego. Wynika z niego m.in. że:

  1. Datę zebrania likwidacyjnego RUP wyznaczono w marcu 2019 roku. Protokół z walnego zebrania sprawozdawczo-wyborczego RUP z dnia 31 marca (napisany w kwietniu 2019) pojawią się dopiero w chwili rozpoczęcia zebrania RUP (na którym miano podjąć decyzję o likwidacji) czyli 28 września. Było to niezgodne z przepisami, gdyż powinien być on rozesłany delegatom na dwa tygodnie wcześniej, by mogli się do niego ustosunkować.
  2. Na zebraniu 31 marca 2019 roku odczytano protokół z walnego zebrania RUP, które odbyło się…. 9 kwietnia 2016 roku! “W latach 2018-2019 nie uwzględniono ani pytań, ani wolnych wniosków, ani postulowanych zmian” – czytamy w liście do Górczyńskiego.
  3. Przed członkami organizacji ukrywany był i jest budżet Kongresu Polaków w Szwecji, nie ma informacji jak środki finansowe zostały podzielone i kto o tym decyduje. Nie udzielono także informacji co stało się, po likwidacji, z finansami Rady Uchodźstwa Polskiego. Mimo, iż organizacje przyjmujące dotacje od państwa szwedzkiego powinny obowiązywać reguły otwartości. Osobom, krytykującym ten stan rzeczy odpowiada się, że organizacja ma prawo do “tajemnicy”, a krytykującym zarzuca się “brak znajomości przepisów”.
  4. Mimo powołania Komisji Lik-widacyjnej, która miała spotkać się w okresie od marca do września 2019 roku trzy razy, nie ma żadnych protokołów z jej posiedzeń, nie udostępniono (lub po prostu ich nie ma?) dokumentacji i inwentaryzacji RUP-OPON.
  5. Brak jest informacji kto podpisywał (i jakie miał uprawnienia do tego) dokumenty przekazujące lokal Ośrodka Polskich Organizacji Nie-podległościowych, Kongresowi Polaków w Szwecji.
  6. Brak jest informacji o tym, jak rozliczane są wyjazdy członków zarządu RUP i Kongresu m.in. do Polski.

Z ustnych relacji, jakie do nas dotarły, z zebrania likwidacyjnego RUP, wynika cały szereg dalszych wątpliwości wobec przejrzystości działań prezesa Janusza Górczyńskiego i byłej już prezes RUP Jolanty Halkiewicz. M.in. doszło do gorszących sytuacji: prób wykluczenia pewnych osób z uczestnictwa w zebraniu i wyrywaniu dokumentacji oraz zastrzeganiu, że nie wolno ich kopiować. Wszystko to nasuwa podejrzenia, że cały proces likwidacyjny można uznać za podejrzany i nielegalny.

Już po likwidacji RUP i przejęciu lokalu przez Kongres doszło do kolejnych dziwnych zdarzeń. Organizacje, które wcześniej należały do RUP, przeszły do Kongresu. Ale… z wyjątkami…. Zarząd Kongresu musi najpierw wyrazić gotowość przyjęcia danej organizacji do swojego grona. Była więc to okazja do “czystki”. Wynika z tego, że “niepokorne” Towarzystwo Przyjaciół Biblioteki Polskiej w Sztokholmie najpierw ma przejść przez Czyściec… Ani Górczyński, ani reszta zarządu, nie wyrazili zgody, by Towarzystwo przyjąć do Kongresu. To oczywiście rodzi pytanie o przyszłość Biblioteki Polskiej w Sztokholmie – może się bowiem wkrótce okazać, że Kongres zadecyduje, że sam będzie się Biblioteką “opiekował”, co – zgodnie już ze znanymi wcześniej standardami – będzie oznaczało, że zechce “wyczyścić” bibliotekę z książek “źle widzianych”. Gombrowicz, Kołakowski, Miłosz i Olga Tokarczuk mogą trafić na makulaturę, gdy główny ideolog Kongresu, Janusz Górczyński, poczuje w sobie wzmożonego ducha patriotyzmu.

Likwidacja Rady nic więc nie załatwiła, a jedynie sytuację zaogniła. Można to było przewidzieć! Ospę zastąpiono dżumą. Ignoranci i aroganci mają się dobrze, a ex prezes Rady formalnie “awansowała” na stanowisko gospodyni lokalu, co raczej kojarzy się nie najlepiej. I to mimo, iż duża część członków dawnego RUP krytycznie odnosi się do takiej decyzji.

Na wszystkie wątpliwości wysuwane pod adresem Kongresu i RUP Janusz Górczyński odpowiada w sposób typowy. W liście do przewodniczącej Stowarzyszenia Polek w Szwecji, Maji Brzozowskiej, pisze m.in.:

“Nie ukrywam, że jestem ogromnie zawiedziony! Zamiast listy pytań dotyczących Kongresu, otrzymałem niepodpisany zbiór insynuacji oraz krytycznych uwag, często absurdalnych, dotyczących funkcjonowania RUP i Konresu. (…) W kontekście dwóch ostatnich zebrań z udziałem delegatek Stowarzyszenia Polek z przykrością stwierdzam, że krytyka totalna, wychodząca z kręgu Stowarzyszenia Polek – to kontynuacja kampanii prowadzonej w latach 2016-2017 przeciwko środowisku niepodległościowemu skupionemu wokół Rady Uchodźstwa Polskiego OPON oraz Kongresu Polaków w Szwecji. Nie muszę przypominać do czego tamte działania doprowadziły. (…) Do Ciebie, jako przewodniczącej Stowarzyszenia apeluję i proszę o powstrzymanie tych destrukcyjnych działań. Leży to w interesie również organizacji, której przewodzisz”. (List z 8 października 2019)

Język i sformułownia w liście Górczyńskiego mają swoje wzorce w dzisiejszej Polsce. Też mowa jest o “kampaniach”, “krytyce totalnej”, o „absurdalnych zarzutach”, jest też i groźba: będźcie grzeczni, bo… Za to ani słowa wyjaśnienia na postawione pytania i zarzuty.

Rada, pod koniec swojego żywota, była już wydmuszką. Podobną jest Kongres. Wystarczy przyjrzeć się (chyba niezbyt aktualnej) liście organizacji wchodzących w jej skład publikowanej na stronie internetowej. Znajdziemy tam m.in. Związek Harcerstwa Polskiego Hufiec “Tatry” (to dzisiaj raczej jakieś szczątki Hufca), Stowarzyszenie Polskich Kombatantów (wiele wskazuje na to, że z ilości członków trudno nawet zmontować zarząd organizacji), podobnie Związek byłych Żołnierzy AK (chyba już w Szwecji wszyscy członkowie nie żyją) i Związek byłych Więźniów Politycznych; kilku/kilkunastoosobowy (?) Polski Komitet Pomocy; a nawet QUIZ – Komitet Wsparcia Inicjatwy Społecznych i Charytatywnych (który organizacją w żadnym sensie nie jest) i podobnie sztuczne twory jak: Fundacja Kultury Polskiej w Szwecji, Komitet Wschodni i Towarzystwo Literackie “Ligatur” (które było jednosobową “firmą” zmarłego kilka lat temu byłego prezesa Kongresu Michała Bieniasza); szczątkowe Towarzystwo Muzyczne im. Moniuszki w Szwecji i tak samo szczątkowe (o ile w ogóle nadal istniejące?) Towarzystwa Przajciół Fundacji Jana Pawła II w Sztokholmie, Lund, Malmö i Göteborgu.

Gogol kłania się w pas.

A wizerunkowa katastrofa dawnego środowiska emigracji niepodległościowej trwa w najlepsze. Ale ignoranci i aroganci trzymają się mocno.

Tadeusz Nowakowski

Lämna ett svar