Chciałoby się zawołać: więcej czadu!

(Przy całej dwuznaczności tego hasła i wobec rekordowego stężenia pyłów nisko zawieszonych, z których słynie Polska). Wiem, że  człowiek z Sztokholmu nie ma prawa nikogo upominać w Polsce. Może jednak podzielić się frustracją.

Ani rozbiór niezależnego sądownictwa, ani zatrute powietrze Polakom widać nie przeszkadzają. W ostatnich wyborach, demokratyczną wiekszością, wybrali również odwrót od demokracji. Zdaje się, że pełzający polexit też im nie przeszkadza. Ani słynne polskie elity inteligenckie, ani dzielny lud polski, nie mają pomysłu na sprzeciw, a może po prostu nie widzą potrzeby okazania obaw w stanowczym masowym proteście. Gdzie im do aktualnej determinacji Francuzów. A porównajcie, o co tam chodzi, z tym, o co powinno chodzić w Polsce.

Młodzi ludzie w Polsce (nazwijmy tak tych w przedziale wiekowym: 18-60) jak protestują, to jest ich garstka ( jak w przypadku protestów klimatycznych), albo przynajmniej jest ich zbyt mała ilość (jak w protestach wobec nowych ustaw), a protesty są zbyt rzadkie i ”rozwodnione”. A jeśli już zdarzają się, nie dojrzewają do powstania struktur, które by ów protest zamieniły w trwałą instytucję. Tym gorzej zatem, skoro opozycja polityczna jest bezzębna i bez pomysłów. Władza zaś ze skali sprzeciwu drwi – i słusznie. Wie, wiem… są internetowe akcje różne, różniste. Nawet coś tam wciąż wpłacamy na różne szczytne cele. I co? I nic. ”Nic się nie stało” – jak w piosence, będącej prawdziwym hymnem Polaków w tych czasach.

Moi bliscy i znajomi przekroczyli wiek emerytalny. Nie można od nich wymagać, by znów stawali na czele protestów.

Można Młodym jakoś pomóc? Żeby zrozumieli, jak mocne podejmują decyzje o swojej przyszłości, nie podejmując dziś żadnych działań? I to, jak aktywnie  przesądzają o swojej przyszłości starając się nie angażować we wspólne sprawy. Czy trzeba po prostu poczekać, aż się obudzą z ręką, ba, z oboma w nocniku, kiedy komuna wróci…? Co z tego, że w ciemnych, nie czerwonych szatkach, skoro podobna będzie w treści zniewalania ludzi, do tej, która nam, dziś starym, garbowała skórę. Podobnie będzie cuchnąć i niweczyć ludzie losy.

Gdzieś, coś, mi mówi w środku, że większość Młodych sądzi, że jakoś to będzie, i co my możemy. Trzeba poczekać, aż z zewnątrz przyjdą właściwe rozwiązania. Nie przyjdą! To już teraz widać, kiedy liderzy polityczni w Unii Europejskiej się dziwią, że nie ma oporu przeciw skandalom wobec sądownictwa, których dopuszcza się aktualna władza. I tylko czekać, kiedy wewnętrzny krąg Unii Europejskiej coraz mniej będzie się interesował kuzynami na Wschodzie.

A władza w Polsce zachowuje się, trzeba przyznać, w stosunku do swoich celów, racjonalnie. Testuje jak daleko może się posunąć na zaplanowanej drodze do dyktatury, nie stosując, póki co, bezpośrednio przemocy. Obawiam się, że może posunąć się daleko, za daleko. A jak będzie za późno to nie pomoże ani Unia ani USA. Co najwyżej ludzie Kremla wygodnie się rozgoszczą w Kraju nad Wisłą.

To niewygodne pytanie stawiam przede wszystkim tym, którzy na codzień pracują z młodzieżą, bądź przynajmniej mają kontakt ze znacznie młodszymi ode mnie. My, dziś ludzie starzy, w znacznie trudniejszych warunkach pokazywaliśmy młodym zagrożenia pasywności, kiedy chodziło o niezgodę wobec łamania prawa do wolności.

Zygmunt Barczyk

Lämna ett svar