Szwedzi o Szwedach w Warszawie

Jaka ta polska telewizja jest, taka jest. Ale zarówno w państwowej, jak i prywatnej nie przerywa się w Polsce poważnych programów publicystycznych debilnymi reklamami. W Szwecji prywatna telewizja TV4 robi to nagminnie.

W piątek 8 listopada szwedzka TV4 nadała program o złowieszczym tytule: „Szwedzi skazani na śmierć przez Hitlera”. Tytuł był niefortunny. Owych Szwedów za „szpiegostwo” skazał niemiecki sąd wojskowy, a Hitler – na prośbę Króla Szwecji – ich ułaskawił i kazał ich zwolnić. Cała afera jest od lat znana w Szwecji, szczególnie w polskim środowisku.

A sprawa miała się tak: znane szwedzkie firmy, jak ASSEA, M.L. Eriksson czy Electrolux miały przed wojną swoje przedstawicielstwa w Warszawie. Ponieważ Szwecja była krajem neutralnym, więc Niemcy tych przedstawicielstw nie zlikwidowali. Tyle tylko, że zostały uśpione. Owe firmy posiadały w polskich bankach duże ilości przedwojennych złotówek, które mogli wydawać w Polsce, ale które były niewymienialne na inne waluty (tak, jak później w PRL). I tu znaleziono punkt porozumienia między szwedzkimi dyrektorami przedstawicielstw w Warszawie, którzy bez przeszkód poruszali się na trasie Sztokholm, Berlin, Warszawa i z powrotem, a przedstawicielami polskich władz w Londynie.

W Sztokholmie działała polska organizacja wywiadowcza pod kryptonimem Baza Anna. Jej pracownicy: Tadeusz Pilch i (wówczas) mjr Witold Szymaniak zaproponowali Szwedom intratny interes. Otóż Szwedzi mogli swoje bezwartościowe złotówki wymienić na funty i dolary. Wymiana wyglądała tak. Na konta wspomnianych firm w bankach szwedzkich Polacy wpłacali przysłane z Londynu dewizy, a Szwedzi w Warszawie przekazywali swoje złotówki przedstawicielom polskiego podziemia. Interes był wyjątkowo intratny, bowiem obowiązywał przedwojenny kurs walut, a na czarnym rynku kurs wówczas był pięcio do dziesięciu razy wyższy.

Gdy zapoznał się z tą sprawą polski historyk z Uppsali, dr Józef Lewandowski, to napisał dwie prace na ten temat (jedną w języku szwedzkim, a drugą po angielsku). Najwyraźniej, chcąc się przypodobać Szwedom, wyolbrzymił ich wkład w działalność polskiego podziemia. Owszem korzystając, że swoich możliwości Szwedzi przywozili z Polski relacje o sytuacji. Najczęściej były to bezpieczne relacje ustne. Ich działalnością w pewnym momencie zainteresowało się Gestapo. Po aresztowaniu, do wszystkiego się przyznali i wydali swoje kontakty z polskim podziemiem. W odróżnieniu od nich, których Hitler ułaskawił, Polacy zapłacili za te kontakty głowami.

W Szwecji od czasu do czasu wraca się do tego tematu. Pięć lat temu wyszła książka Steffan’a Thorsell’a: „Warszawasvenskarna”, w której autor powtórzył różne nieuprawnione tezy Józefa Lewandowskiego. Sprawę tę wówczas omówił wnikliwie na łamach NGP Piotr Cegielski – prostując fakty i obalając mity. Artykuł ten, wart przeczytania, jest dostępny na portalu www.strefa.se. Tytuł „Warszawasvenskarna – czyli opowiedzmy to jeszcze raz”.

Wspomniany na wstępie program szwedzkiej TV4, był w dużej mierze oparty na książce Thorsell’a. I wystawiał w dużej mierze niezasłużoną laurkę bohaterom programu. O Bazie Anna w ogóle nie wspomniano, podobnie jak i o Pilchu i Szymaniaku. Dołączono do tego – z zupełnie innej bajki – wyprawę hr. Folke Bernadott’a. Tu znów pominięto rolę Waltera Schellenberga i Norberta Masura. Itd., itp.

Stosunkowo niedawno o tym pisałem w NGP i to też się znajduje na portalu www.strefa.se. Tytuł: „Mit białych autobusów”. Dzięki tym materiałom na portalu czuję się zwolniony z drobiazgowego prostowania fałszów.

Ludomir Garczyński Gąssowski

Lämna ett svar