ZYGMUNT BARCZYK: Szwendać się misternie. Rzecz o sztuce przechadzki

Krążymy, plączemy się, szwendamy. A kiedy to czynimy, wydaje się nam, że rejestrujemy tylko to, na co akurat patrzymy. Tymczasem to, co widzimy, każdorazowo przefiltrowane jest przez ugruntowane w nas pojmowanie świata. I przez naszą wrażliwość. A i formę dnia. To, jak rejestrujemy obrazy mijanego krajobrazu bądź fragmentu miasta, zależy w dużym stopniu od tego, co i jak mamy poukładane w naszych głowach. Chłoniemy to, co wokół, ale i jednocześnie inscenizujemy to, w co wkraczamy.

Możemy to czynić mimowolnie, bądź uważnie. Jak osławiony literacko flâneur, z polska zwany szlifibrukiem. Można go nazwać też szwendaczem. To typ detektywa życia miejskiego. Flâneur to miejski wędrowiec, czy raczej spacerowicz, dla którego domem – pasaż. Spacerowicz szczególny, nie stroniący od błądzenia, zapuszczenia się w labirynt miasta, w sam środek życia miejskiego, tłumnego, hałaśliwego, chaotycznego, gdzie przygodność, epizodyczność, ulotność, jedynym odniesieniami.

Flâneura powołał do życia dziewiętnastowieczny Paryż. Pojawia się następnie w Londynie, później w Berlinie, wreszcie i na ulicach innych miast. Po latach, już w naszych czasach, zostaje swoistym kosmopolitą, może i hipsterem, typem człowieka ponowoczesnego. Mimo to, nie zdominował ulicy. Współczesny pasaż nie jest pełen szlifibruków, którzy przypominaliby dziewiętnastowiecznych dandysów i artystów, tworzących wtedy miejską bohemę. Szlifibruk dzisiaj zdać się może co najwyżej “egzotycznym zwierzęciem”, błąkającym się pośród postaci nieustannie się dokądś spieszących.  A pasaże jakie dziś? Najczęściej kojarzą się z przejściami w galeriach handlowych.  Zygmunt Bauman pisze, że:

,,Włóczyć się” (flâner), oznacza przeprowadzać próby przygodności znaczenia; życie jako wór pełen epizodów, z których żaden nie jest określony, jednoznaczny, nieodwracalny; życie jako sztuka […]. Aby tkać swoją materię fantazji, przechodzić niezłomnie przez próby namiętnej wyobraźni, flâneur musi zachować dla siebie wolną przestrzeń “człowieka niezaangażowanego”, będąc zarazem zatopiony w tłumie; (…) U flâneura ,,triumfuje radość obserwowania’’, flâneur ,,nie zamiera z otwartymi ustami”, jest “detektywem-amatorem”. *

Jak zauważył filozof Walter Benjamin, flâneur “chwyta rzeczy w locie”. Spogląda, nie modelując świadomie swego wglądu, chwyta rzeczy, kiedy się wydarzają i je… inscenizuje. A jednak! Musi zatem nie tylko skupić się na szlifowaniu kunsztu deszyfranta kodów miejskich, ale i na pracy poszukiwacza sensu. Tak to rozumiał najbardziej znany poeta ”flaneuryzmu” – Charles Baudelaire. Flâneur jest uważnym czytelnikiem tekstu miasta, jego ulic, witryn, kafejek, aut, słuchaczem muzyki zgiełku pieszych i zmotoryzowanych. Obserwuje przechodniów, ciekawy jest zdarzeń „za rogiem”, zarazem jest twórcą spektaklu, który wyczarowuje z emocji życia miejskiego.

I jeszcze jedno. Flâneur pokonuje przestrzeń pieszo, czyli męczy się, poci się, odczuwa znużenie. Misterny „szwendacz`’ uczestniczy w życiu miasta, – chciałoby się powiedzieć  – „wszystkimi porami”. Chłonie je zmysłami, umysłem i duszą. W tym sensie nie przystaje do współczesnych „higienicznych” obyczajów w mieście. Owszem, będąc dandysem, czy wysublimowanym szlifibrukiem, nosi się stylowo, nie ubiera się „wycieczkowo”. Jest dziwakiem, bo wciąż łazi (szlifuje bruk, tylko że bruk już nie ten) i nawet nie wzuje adidasów, nie interesuje go fitness.

Pozostali są normalni. Kto dziś, na miły Bóg, będzie chciał szlifować  bruk, skoro w zgrabnych pantofelkach, czy w eleganckich mokasynach, wystarczy z parkingu dojść do pubu, galerii czy sali koncertowej. I tyle było chodzenia. Co ciekawe, zauważyć możemy nasilone zainteresowanie elegancją obuwia. Jest tym silniejsze, im mniej się chodzi. Któż miałby dziś szwendać się po mieście bez konkretnego powodu? Owszem, do galerii handlowych, tak. Albo do fitness club, dyskoteki, kręglarni, takoż. No dobra, może i do teatru, sali koncertowej, czy galerii sztuki.

Chrońmy dziwaków.

Vive le Flâneur!

Zygmunt Barczyk

* Bauman Zygmunt, Dwa Szkice o moralności ponowoczesnej, Wydawnictwo Instytutu Kultury, Warszawa 1994
FOTO: © CC0 Public Domain

 

Lämna ett svar