Bez Tuska na białym koniu

Donald Tusk nie będzie kandydował na prezydenta RP. Mnie ta decyzja nie zaskoczyła. Tak przewidywałem.

To dobra decyzja – dla Tuska, zła – dla Polski. Bo Tusk to dzisiaj jedyny polski polityk, który ma ugruntowaną pozycję w światowej polityce. Który potrafi kreślić wizje polityczne. I który ma teraz szansę na dalszą międzynarodową karierę.

Ostatnie lata negatywnej propagandy, jaką PiS wytaczał przeciwko Tuskowi, nie pozostały bez wpływu na opinię przeciętnego polskiego wyborcy. Były premier jest więc często demonizowany, a rozpowszechniane teorie o jego ”ucieczce z tonącego okrętu do Brukselli” na ”intratne finansowo stanowisko” żyje już własnym życiem. Tusk ma więc tyle samo negatywnego elektoratu, co pozytywnego. A nawet tego pierwszego więcej.

Do tego odniósł się sam Donald Tusk tłumacząc, dlaczego nie zamierza kandydować. Mówił o podejmowanych przez niego trudnych i niepopularnych decyzjach, jak podwyższenie wieku emerytalnego i sprawa OFE. Dzisiaj opozycja bije w Tuska tymi argumentami. Ale za jakiś czas okaże się, że tamte decyzje były wizjonerskie i korzystne dla Polski. Ale to dopiero pokaże historia. Będzie już pewnie za późno, by zwrócić honor Tuskowi.

Przed wyborami prezydenckimi więc nowy etap – bez Tuska na białym koniu. Andrzej D. lekko odetchnął, a na opozycyjnym froncie trwa poszukiwanie właściwego kandydata. I jakoś czarno to widzę…

Tadeusz Nowakowski

Lämna ett svar