Grzech nasz coroczny…

Już od wielu lat wciąż to samo – środowiska ultrakatolickie grzmią o grzechu, a katolicy nie bacząc na to bawią się w Halloween. Widmo grzechu nie jest więc tak straszne, a Kościół po raz kolejny wytacza ciężkie działa całkowicie nieskutecznie.

I nie chodzi tylko o Halloween. ”Dziady – niebezpieczne słowiańskie Halloween”. Pod takim tytułem na portalu Polonia Christiana autor artykułu Adam Białous przestrzega:

Na przełomie października i listopada rodzimowiercy, neopoganie kultywujący dawne wierzenia Słowian, celebrują obrzędy Dziadów. Zbierają się wówczas w wyznaczonych miejscach i przyzywają duchy zmarłych. Rytuały te, które w Kościele katolickim obciążone są grzechem śmiertelnym, odprawia się również na Białorusi, gdzie obecnie trwają zabiegi, aby ustanowić je świętem państwowym.

Obyczaj ten obchodzony był m.in. na ziemiach Słowian i Bałtów w czasach przedchrześcijańskich. Rytuały odprawiano kilka razy w roku, ale te, które znamy z poetyckiego opisu mistrzowskim piórem Adama Mickiewicza, odbywały się na przełomie października i listopada. Poganie wierzyli, że duchy zmarłych przodków nawiedzają wówczas swoje dawne domy. Aby je obłaskawić, zastawiali stół przysmakami. Gusła te odprawiali również w miejscach, gdzie pochowani byli zmarli. Uczestnicy obrzędów kładli na mogiły jedzenie lub wylewali na nie napoje. Po biesiadzie, przez jakiś czas, na grobie zmarłego przodka lub w domu nie można też było wykonywać żadnych głośnych prac. Wszystko po to, aby nie naruszyć spokoju ducha, który w noce dziadów miał błąkać się po świecie. Te pogańskie zwyczaje przetrwały do dziś głównie na Białorusi i na Bałkanach. W Polsce praktykują je rodzimowiercy, którzy Dziady nazywają często słowiańskim Halloween. Rzeczywiście, oba pogańskie święta łączą próby kontaktowania się z nieznanym światem zmarłych, co nieraz ma tragiczne skutki duchowe. (…) Jeśli chodzi o pogańskie obrzędy Dziadów, jedno jest jasne: nie mogą w nich brać udziału chrześcijanie. Czynienie wróżb i wywoływanie duchów jest bowiem, według nauczania Kościoła, uznane za grzech śmiertelny przeciwko Bogu. Przyjęcie zaproszenia do takich zabaw może skończyć się nawet duchowym zniewoleniem, co potwierdzają liczne przypadki, najlepiej znane egzorcystom.

Strachy na lachy – mówią Polacy. I coraz chętniej świętują Halloween. Komercyjny i żartobliwy charakter tego święta już dawno przestał mieć coś wspólnego z halloweenowym pierwowzorem. A tym, którzy straszą grzechem za uczestnictwo w pogańskim Halloween, warto uświadomić, że i w polskiej tradycji nie brakuje uroczystości, których pochodzenie nie jest pewne i może budzić jeszcze więcej obaw niż Halloween. Chociażby… Andrzejki. Według niektórych przekonań noc wróżb odprawianych w nocy z 29 na 30 listopada związana jest z pogańskim świętem mającym swoje korzenie już w starożytnej Grecji. A przecież także bożonarodzeniowa choinka również nie od razu zdobyła akceptację Kościoła. Tradycja świątecznych drzewek, również wywodzi się z pogańskich wierzeń, według których drzewko miało zapewniać zdrowie i dostatek.

Jak czytamy w ”Dzienniku Elbląskim”:

Przenikanie się kultur to zjawisko, które zachodzi wśród społeczeństw od zawsze. Pomimo tego, że budzi obawy, po zapoznaniu się z historią wielu zwyczajów, które uznajemy za „nasze”, wydaje się czymś naturalnym. Warto więc, zamiast się bać i potępiać, wykazać się dystansem i spojrzeć na pewne kwestie z przymrużeniem oka.

Bramy piekielne nie są takie straszne?

STREFA.SE

Foto: pożyczone z Facebooka

Lämna ett svar