Przegrała Polska, “Szczęść Boże”…

“Wersalu wam się zachciało?” – wykrzykiwał kiedyś z mównicy sejmowej Andrzej Lepper. Leppera już dawno nie ma, jego miejsce zajmowali inni. Ostatnio przodowała posłanka Pawłowicz, ale i jej już po wyborach nie ma. Czy Wersal powróci? Nie ma obaw… Są już kolejni kandydaci, by w sejmowym wychodku pisać na ścianie złote myśli…

Polacy wybrali. I w dodatku pofatygowali się do urn wyborczych chętniej niż we wcześniejszych wyborach. Ale, niestety, frekwencja nie przełożyła się na zwycięstwo rozsądku. Można się oczywiście na wyborców obrazić, z niedowierzaniem spojrzeć na wyniki wyborów, ale to nic nie da. Ponad 50% tych, którzy oddali swój głos, wsparli partie (PiS + Konfederacja) o zabarwieniu populistycznym, autorytarnym, dalekie od takich wartości jak: tolerancja, solidarność i praworządność. Gdy jeszcze do tego dodać zwolenników Kukiza, którzy prześliznęli się do Sejmu wraz z Polskim Stronnictwem Ludowym, przyszłość rysuje się czarno.

Wersalu więc nie będzie. Braun, Korwin-Mikke, Winnicki i Bosak w Sejmie to gwarancja parlamentarnej degrengolady, bo antysemicki, antytolerancyjny, rasistowski ton usankcjonowany zostanie z mównicy sejmowej. A skoro “wybrańcy Narodu” będę mieli “przyzwolenie” na takie ekscesy, to stanie się to normą dla wielu środowisk społecznych.

Ta skrajnie prawa flanka to będzie głównie kłopot dla Kaczyńskiego, ale nie ma się z czego cieszyć. Skrajna prawica uhonorowana mandatami sejmowymi będzie się umacniać, bo trudno będzie jej nie zauważyć. A to będzie miało wpływ na elektorat podatny na “proste” i “jasne” przekazy, które Grzegorz Braun będzie wygłaszał po chrześcijańskim pozdrowieniu “Szczęść Boże”. Jeśli więc formacja ta nie skłóci się między sobą, to w kolejnych wyborach osiągnie wynik nie jedno-, a dwu-cyfrowy. Polski nacjonalizm zepchnie Polskę do przedsionka Europy.

Wyniki wyborów to totalna klęska, żeby nie wiem jak tłumaczyć sobie i przeliczać procenty. W “Gazecie Wyborczej” Jarosław Kurski pisze: “To nie koniec, to początek”. Ale brzmi to raczej jak zaklinanie rzeczywistości, dodawanie otuchy przegranym. Rozumiem intencje, ale przegrała Polska. “Początku” nie widać…

Bliższy jestem komentarza naszego redakcyjnego kolegi Zygmunta Barczyka, który zaraz po wyborach napisał na Facebooku:

Partia rządząca zdobywa o 6 punktów procentowych więcej poparcia wyborczego niż w poprzednich wyborach. I to przy wyższej frekwencji w głosowaniu. Sukces jak cholera! Po 4 latach efektywnego zarządzania konfliktami, szczucia, lżenia, grania na ludzkiej podłości i najgorszych instynktach, ma takie wznoszenie. Bezsilna złość mnie ogarnia. W tej kadencji wyborcy zwycięzców będą mieli okazję przyklaskiwać rozwalaniu kolejnych sektorów: samorządności lokalnej, niezależnych mediów i szkół.

Dodajmy: i nie pomoże temu rzekome “odbicie” Senatu. Tam przewaga opozycji jest tylko teoretyczna, bo nikt nie wie, jak zagłosują kukizowcy i PSL… A od nich wszystko w Senacie zależy.
Maraton wyborczy jeszcze się nie skończył. Za kilka miesięcy wybory prezydenckie. Opozycja, okopana w wewnętrznych sporach, nie ma żadnego pomysłu. Duda wydaje się niezagrożony, zwłaszcza, że ostatnimi czasy wszedł do swojej nory w Pałacu Prezydenckim i udaje, że go nie ma. Jest tylko jeden kandydat, który mógłby z pożytkiem dla Polski to stanowisko objąć. To Donald Tusk. Ale nie zdecyduje się na kandydowanie, bo – zwłaszcza po październikowych wyborach – zdaje sobie sprawę, że jego zwycięstwo wcale nie jest takie pewne. Zresztą… to polityk klasy europejskiej nie pasujący już dzisiaj do zacietrzewionej polityki krajowej. Nie życzmy mu więc źle.

By przeciwstawić się Dudzie potrzebny jest ktoś “nowy” i charyzmatyczny. Potrafiący mówić językiem, który trafia do przeciętnego wyborcy. Nie jest to ani Kidawa-Błońska, ani Kosiniak-Kamysz (te nazwiska się przewijają w prognozach), szybciej Rafał Trzaskowski, a moim typem jest Władysław Frasyniuk. Może tylko on pociągnąłby wyborców.

W tym ponurym obrazie powyborczym, jedyną satysfakcję dają mi wyniki wyborów w Szwecji – okazuje się, że większość tutejszych wyborców podziela opinie wyrażana na łamach Nowej Gazety Polskiej. Dziękujemy. Dzięki temu mamy świadomość, że nasza działalność publicystyczna ma sens.

Tadeusz Nowakowski

Lämna ett svar