POLKA W SZWECJI: Lördagsmys i czas zimowy

Mijają ostatnie dni czasu letniego, w nocy z soboyt na niedzielę przechodzimy na czas zimowy. Barwna i słoneczna jesień zamieniła się szybko w ponurą, przenikliwie chłodną i złowrogą porę deszczową. Powietrze jest już zimne i światła coraz mniej. Tylko patrzeć jak lada dzień spadną z nieba pierwsze płatki śniegu…

Szwecja ma taki (psi) urok, że zima przychodzi tu szybciej i zostaje na dłużej. Ciemności zapadają już o czwartej po południu a widno robi się dopiero o 8 rano i na samą myśl o tej nieuchronnie zbliżającej się porze roku wpadam w dołek. Pocieszająca jest dla mnie tylko myśl o grudniu, który lśni czarem Adwentu i Bożego Narodzenia. W tym roku, mam nadzieję, przyjadą do nas moi rodzice, o ile mama dostanie urlop. Och, jak bardzo bym chciała! Drugą moją dodatkową pociechą na tę zimę będzie… mruczący kot.

Posprzątałam całe mieszkanie, zrobiłam wielkie pranie, ugotowałam obiad, napracowałam się bardzo. Jutro czas na lördagsmys – ciepły, przyjemny, przytulny i spokojny sobotni wieczór przy kawie, książce i czekoladkach.

Byle do świąt!

Monika Henriksson

O mnie, o blogu. Nazywam się Monika Henriksson. Jestem Polką żyjącą w Szwecji a swoje życie imigrantki ubieram w słowa i fotografie. Cieszę się życiem, a swoją radością oraz pasją odkrywania nowej ojczyzny chcę się z Wami podzielić w tym oto blogu. https://polkawszwecji.wordpress.com/

Lämna ett svar