Grabarze przyszli z “Dobrą Zmianą”

“Gęba rośnie. Rozumu ubywa”. Patriotyczne frazesy i patos, panteon narodowy na ścianach, ale o własnej historii gotowi zapomnieć dla doraźnych celów. Tak oto ekipa zarządzająca dzisiaj Radą Uchodźstwa Polskiego w Szwecji i Kongresem Polaków w Szwecji traktuje swoją własną historię.

Jeszcze niedawno hucznie obchodzono 70-lecie jednej z najstarszych (obok Polskiego Komitetu Pomocy) polskich organizacji w Szwecji – chociaż selektywnie zaproszono gości, bo obecny zarząd RUP nie potrafił unieść się ponad zwykłą przyzwoitość. Dzisiaj ci sami ludzi chcą Radę Uchodźstwa zlikwidować.

O historii Rady pisze Ludomir Garczyński Gąssowski https://www.strefa.se/2019/10/12/fama-glosi/. Nie jest niczym nowym, że miała ona w swojej historii lata dobre i lata złe. Ale była ważnym elementem diaspory polskiej w Szwecji, skupiała w różnych okresach najważniejszych jej przedstawicieli. Gdy w 1982 roku powstawał Kongres Polaków (była to jedyna wówczas możliwość dla porozumienia się – skłóconej akurat wtedy – emigracji niepodległościowej), słusznie uznano, że likwidacja RUP byłaby błędem, gdyż Kongres był wówczas tworem nowym, niezbyt pewnym i – jak się szybko okazało – tak samo skłóconym.

Przez ostatnie 37 lat sytuacja, że organizacja parasolowa należała do innej organizacji parasolowej, nie przeszkadzała. Do dzisiaj. Trudno znaleźć jakiś rozsądny argument, by RUP likwidować, choć nazwa organizacji może wydać się dzisiaj anachronizmem. (Ale też i partia Prawo i Sprawiedliwość ma swojej nazwie same anachronizmy…). Uchodźstwa jako takiego już nie ma, ale przecież nie chodzi o nazwę, a historię, która za organizacją stoi.

Argument, że Rada się “już przeżyła” jest po prostu absurdalny. O co więc z tą likwidacją RUP chodzi? Wiele wskazuje na to, że to Kongres chce się “uwłaszczyć” na majątku RUP – a stawką jest lokal na Östermalmsgatan 75 w Sztokholmie. To jedyny materialny majątek polskiej emigracji w Szwecji wart dzisiaj parę milionów koron. Tyle tylko, że nie do końca jest jasne, kto jest właścicielem lokalu. Przez całe lata mówiło się, że RUP jest tylko jego zarządcą i gospodarzem.

Lokal ten zakupiono w 1971 roku ze składek polskiej społeczności w Szwecji i zamożnych darczyńców. Wszelkie próby “uwłaszczenia się” RUP na tym lokalu były torpedowane przez grono starych działaczy emigracyjnych, którzy (dzisiaj trzeba z perspektywy czasu uznać: słusznie) obawiali się, że lokal może trafić w nieodpowiednie ręce, zostać sprzedany, a społeczny majątek po prostu przepadnie.

Opublikowana wiele lat temu tak zwana “Czarna Księga OPON” nie zostawiała złudzeń. Tyle tylko, że stare, oddane Polsce i Emigracji pokolenie, odeszło już na zasłużoną wartę, a w ich miejsce przyszli osobnicy (też już wiekowi), acz wyjątkowo senilni, traktujący historię emigracji wybiórczo. Ostatnia prezes Rady Uchodźstwa Polskiego w Szwecji, Jolanta Halkiewicz (84 lata) zapisze się w historii tejże organizacji jako najgorsza prezes, co samo w sobie będzie wyjątkowe, bo wyprzedzi innego również beznadziejnego prezesa z końcówki lat 70-tych, Henryka Malinowskiego, który wyrzucony został z RUP za przekręty finansowe i autorytarne rządy. Nie lepiej w historii emigracji polskiej w Szwecji zapisze się obecny prezes Kongresu Polaków, Janusz Górczyński (75 lat), który nie dorósł do swojej funkcji, brak mu charyzmy i wizji.

Doczekaliśmy więc czasów, gdy emigracyjni grabarze zafascynowani “Dobrą Zmianą” w Polsce, którzy mają “gęby pełne patriotycznych frazesów” (jakby napisał Gombrowicz) chcą wprowadzać swoje porządki, nie bacząc ani na historyczny kontekst, ani protesty niektórych organizacji wchodzących w skład RUP.

Kongres, który jeszcze niedawno miał kłopoty z dotacją na utrzymanie organizacji, to marny gwarant dla jedynego majątku polskiej diaspory w Szwecji. Ale… “Gęba rośnie. Rozumu ubywa”.

Tadeusz Nowakowski

PS: Już po napisaniu tego tekstu, na zebraniu walnym RUP, w końcu września 2019 roku, podjęto decyzję o likwidacji Rady Uchodźstwa Polskiego. Do tej sprawy powrócfimy niedługo.

Lämna ett svar