Prezydent, Konsul i Generał. Śmieszna historia sprzed lat

A było to tak… Ambasador Wielkiej Brytanii odznaczył we Francji pewnego mało znanego (i mało znaczącego) księcia, Orderem Imperium. Cały Paryż gubił się w domysłach, jakie to zasługi Imperium Brytyjskiemu oddał wyżej wymieniony. Gdy w pół roku później ten sam ambasador odznaczył tym samym orderem innego księcia o tym samym nazwisku i zbliżonym imieniu, rzeczywiście zasłużonego we współpracy brytyjsko-francuskiej, to nikt nie miał wątpliwości, że w pierwszym wypadku zaszła pomyłka. Ale Dwór św. Jakuba się nie przyznał. Bo była by to kompromitacja. Ale w XXI wieku nikt się kompromitacji nie boi…

Więc było tak… Prezydent-Profesor odznaczył b. Prezydenta-Generała. Gdy sprawę ujawniło TVN, zrobiła się afera. Przepytywany na tę okoliczność pracownik kancelarii prezydenckiej powiedział w TVN, że prezydent nie patrzy na to co podpisuje. Dodał jednak, że generał Jaruzelski spełnia kryteria tego odznaczenia. Chodzi o Krzyż Zesłańców Sybiru, a rodzina Jaruzelskich została wywieziona na Syberię, gdzie zmarł jego ojciec, kawaler Virtuti Militarii za wojnę z bolszewikami w 1920. W TV pokazano popisaną osobiście przez prezydenta Kaczyńskiego legitymacje odznaczenia, wystawioną na: „Pana Wojciecha Jaruzelskiego”.

Ówczesny wicemarszałek Sejmu, Bronisław Komorowski uważał, że jeśli nawet zaszła pomyłka, to lepiej zrobić dobrą minę do złej gry, niż kontynuować tę złą grę. Były prezydent Kwaśniewski podpisał ok. 3.000 legitymacji tego odznaczenia i gdyby za jego kadencji odznaczono Jaruzelskiego to by nie było sensacji. Do odznaczenia zgłosił Jaruzelskiego gen. Szklarski; prezes Stowarzyszenia Kombatantów RP i byłych Więźniów Politycznych (były ZbWiD). Pytany o całą aferę ówczesny premier powiedział, że nie zna sprawy. Potem się okazało, że wszystkie wnioski o odznaczenie opiniuje Urząd d/s Kombatantów i Ludzi Represjonowanych, na którego czele stoi, znany nam minister… Jan Turski i ministerstwo: Pracy, Płacy i Polityki Socjalnej, które podlega osobiście właśnie premierowi. Kozłem ofiarnym został ,Turski, który musiał pożegnać się ze swoim stanowiskiem.

Był to nie pierwszy niefart pana Turskiego. Jan Tursku był w latach 1988-2002 był konsulem generalnym w Sztokholmie w „okresie przełomu”. Przybył na nasz teren trochę za wcześnie. Już wtedy kończący się reżim szukał porozumienia z opozycją i emigracją, ale nie bardzo wiedział, jak się do tego zabrać. Konsul Turski już na wstępie popełnił faux pas żądając współpracy emigrantów z reżymem póki jeszcze czas, „bo potem emigranci przyjdą sami na kolanach – miał się wyrazić. Gdy po okrągłym stole sytuacja się przewaliła, Turski był nadal bojkotowany. By to przełamać pan Konsul nawiązał kontakt z Zasłużonymi Działaczkami Emigracyjnymi i zaproponował wystąpienie o odznaczenia dla działaczy niepodległościowych. Podobnie zresztą działo się i w innych ośrodkach niepodległościowych w świecie.

Jednak Sztokholm pobił innych na głowę. Bowiem wszystkim wytypowanym przyznano bardzo wysokie odznaczenie: Krzyże Komandorskie Orderu Odrodzenia Polski. Gdy napisałem wówczas do ”Dziennika Polskiego” w Londynie sprawozdanie z uroczystości wręczenia odznaczeń, nie uwierzono mi, wstrzymano publikację i polecono sprawdzić, czy nie pomyliłem klasy krzyży. Bowiem Londyn, jakby nie było, był trochę większym skupiskiem emigracji politycznej niż Sztokholm. A tam padły raptem 3 komandorie, 5 krzyży oficerskich i kilkanaście kawalerskich.

Ale w Londynie nie mieli Turskiego i skomplikowanej sytuacji politycznej, a sytuacja ta polegała na tym, że niewątpliwie zasłużony pan minister Wiesław Patek (przez wiele lat reprezentant Rząd RP na Szwecję) miał już „z Londynu” komandorię i nie można było odznaczyć go niższym odznaczeniem. Panu Konsulowi nie zależało na panu Patku, który był już wtedy trochę out, lecz na paniach działaczkach, które miały wówczas nieco więcej do powiedzenia na naszym podwórku, a było nie do pomyślenia, by Panie dostały niższe odznaczenia niż Patek. I stąd ten deszcz Komandorii.

Pan Patek złożył później reklamacje (bo mając już komandorię z Londynu, z Warszawy powinien był dostać jeszcze wyższe odznaczenie) i został dodatkowo odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą. Panie Działaczki nie były zadowolone. Szczególnie, że Patek na prywatną uroczystość w ambasadzie zaprosił tyko grono swoich przyjaciół. ( I ja tam byłem i szampan piłem).

A wracając do Generała Jaruzelskiego. Generał, aby ułatwić niezręczną sytuację Prezydentowi Kaczyńskiemu, zwrócił odznaczenie i legitymację z autografem Prezydenta. „No i po sprawie” – skomentował Prezydent.

Następnego dnia Instytut Pamięci Narodowej mógł spokojnie wznowić śledztwo w sprawie zbrodni Generała.

Ludomir Garczyński Gąssowski

Lämna ett svar