Fama głosi….

Dowcip z okresu nie sławnej pamięci istnienia Studium Wojskowego na wyższych uczelniach. Student zwraca się do prowadzącego zajęcia oficera: – Obywatelu majorze, fama głosi, że studium wojskowe zostanie zlikwidowane na uniwersytetach. Major odpowiada: – Powiedzcie studentowi Famie, że jest głupi i ma się do mnie zameldować. Studium było, jest i będzie.

Fama głosi, że RUP czyli Rada Uchodźstwa Polskiego w Szwecji, mając problemy z należącymi do niej organizacjami, postanowiła się rozwiązać. Jeśli to prawda i rzecz nie skończy się tak, jak ze wspomnianym studium, które bardziej upolityczniało studentów niż szkoliło wojskowo i które dotrwało do końca PRL – będzie to duży błąd.

RUP miała różne okresy. Raz grała ważną, a raz marginesową rolę. Tak, jak dziś. Co nie zmienia faktu, że jej zasługi – podkreślone trzy lata temu z okazji jubileuszu 70-ciolecia – przeważały złe okresy.

Rada powstała 30 sierpnia 1946 roku z inicjatywy czołowych wówczas działaczy emigracyjnych rekrutujących się z powstałych wcześniej organizacji polskich w Szwecji: Polskiego Komitetu Pomocy (powstałego już 8 września 1939 roku), Polskiego Związku byłych Więźniów Politycznych (powstałego 15 kwietnia 1945 roku) i Interim Tresury Commite for Polish Questions, takiej angielskiej organizacji na czele, której w Szwecji stał Tadeusz Pilch, który to był inicjatorem powołania RUP. Projekt jego poparli Łukasz Winiarski, Michał Pluciński i Michał Lisiński.

Ten ostatni, w 1992 roku, tak opisał początki RUP:

„Szwecja, jako jedno z pierwszych państw na Zachodzie, cofnęła 7 lipca 1945 roku uznanie polskiemu rządowi w Londynie i uznała następnie polski rząd w Warszawie (29 lipca 1945 roku). Najważniejszą przyczyną tego kroku był brak węgla w Szwecji i nadzieja, że będzie go można kupić w Polsce. Rozpoczęła się gorączkowa likwidacja poselstwa polskiego w Sztokholmie. (…) Powstał wtedy pomysł, aby zastąpić polskie poselstwo nowym, społecznym organem, który mógłby występować wobec władz szwedzkich, jako przedstawiciel całego polskiego uchodźstwa, a zarazem przejąłby funkcję zorganizowania całości polskiego życia w Szwecji”.

Oprócz wspomnianych wyżej organizacji w skład RUP weszły jeszcze: Stowarzyszenie byłych członków AK, Związek Polaków w Szwecji, Zrzeszenie Studentów Polskich w Szwecji i Związek Kobiet Pracujących oraz indywidualnie: przedstawiciel Pol-skiego Rządu na Uchodźstwie – minister Wiesław Patek oraz opiekun duchowy polskiej społeczności w Szwecji ksiądz kanonik Czesław Chmielewski. W latach siedemdziesiątych RUP obu tych przedstawicieli się pozbył, ale to już inna historia.

Na zjazd założycielski zaproszono do Sztokholmu wszystkie działające wówczas w Szwecji polskie organizacje z wyjątkiem prokomunistycznego Związku Patriotów Polskich. Jak ktoś ma w nazwie organizacji przymiotnik patriotyczny, to brzmi to podejrzanie. Prawdziwie patriotyczna organizacja nie musi tego podkreślać w nazwie.

Oddajemy ponownie głos Michałowi Lisińskiemu:

„Największą zorganizowaną grupą był Polski Komitet Pomocy. (…) Organizacja ta działała dzięki hojnemu darowi Zygmunta Brodatego z pochodzenia polskiego Żyda, który zaopatrzył ją w lokal i meble”.

Do tego lokalu przeniosły się resztki Polskiego Poselstwa oraz wszystkie organizacje wchodzące w skład RUP. (Zygmunt Brodaty był bogatym biznesmenem, który swego czasu pełnił w poselstwie polskim funkcję attaché handlowego). Powstałe później organizacje: Stowarzyszenie Polskich Kombatantów i Koło Lwowian przystąpiły też do RUP. Taka sytuacja dotrwała do końca lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku.

Nie wchodząc w szczegóły, które zresztą były już opisywane w NGP (w numerach: 18 i 19 z 2016 roku), to warto przypomnieć, że z powodu utraty ufundowanego przez Brodatego lokalu, nastąpił kryzys i podział emigracji. Nastąpiły też zmiany. Odszkodowanie za lokal było w wysokości, którą zapłacił za ten lokal 30 lat wcześniej, Brodaty. Nie uwzględniono inflacji, która na rynku lokalowym wynosiła wówczas przynajmniej 1:10.

Zdezorientowany zarząd PKP (właściciel lokalu) był gotów zgodzić się na wspomniane odszkodowanie. Szczęśliwie (?) włączył się w sprawę inż. Tadeusz Głowacki. On to uzyskał zwielokrotnienie zaoferowanej sumy i sam też, jako człowiek zamożny, dołożył się piękną sumką i… z wdzięczności wybrano go prezesem RUP.

Głowacki, jako pierwszy, ale niestety nie ostatni prezes RUP, miał skłonności dyktatorskie, co było novum w dotychczasowej historii organizacji prowadzonej, zgodnie z panującym w Szwecji obyczajem, demokratycznie. Polityka prezesa Głowackiego doprowadziła do spięć i w wyniku do rozpadu Rady, a właściwie podziału na RUP i FUP (Federację Uchodźstwa Polskiego). Bowiem organizacje usunięte z Rady, i te które same ją opuściły, zawiązały wspomnianą Federację.

RUP i FUP rywalizowały ze sobą na rynku szwedzkim tzn. w stosunku do władz szwedzkich, tak państwowych, jak i komunalnych. (Chodziło naturalnie o dotacje na działalność i wydawnictwa). Natomiast współdziałały ze sobą przy zwalczaniu agentów PRL-u i popieraniu rodzącej się w tym czasie opozycji demokratycznej w Polsce.

Ten rozłam skończył się ostatecznie po wprowadzeniu w Polsce Stanu Wojennego i pierwszej w świecie, już w dniu 13 grudnia 1981 roku, wspólnej wielkiej demonstracji protestacyjnej, w której solidarnie uczestniczyli członkowie RUP i FUP oraz Szwedzi, sympatyzujący z polską demokratyczną opozycją. Demonstranci przemaszerowali w sile (według policji szwedzkiej) 10 tysięcy ludzi z Sergels Torg w centrum Sztokholmu do położonej w dzielnicy dyplomatycznej polskiej (peerlowskiej) ambasady.

W miesiąc później, w dniach od 10 do 17 stycznia 1982 roku, powołano z inicjatywy Jana Zuchow-skiego Kongres Polaków w Szwecji, w skład którego weszły wszystkie organizacje należące do RUP i FUP. FUP się rozwiązała, a jej organizacje wstąpiły indywidualnie do Kongresu. Natomiast postanowiono, żeby Rada, która liczyła sobie wówczas 35 lat istnienia, została jako seniorka (FUP miała tylko 4 lata).

Z jednej strony było to słuszne, a z drugiej fatalne. Bo kolejni prezesi RUP: Henryk Malinowski i Zygmunt Stankiewicz zaczęli konkurować z Kongresem. Czyli dalej był rozłam. Co naturalnie Kongresowi szkodziło w wizerunku. Po raz kolejny (nie wchodząc w szczegóły) do ponownego zjednoczenia emigracji doszło za prezesury Romana Koby w Kongresie i Jolanty Halkiewicz w Radzie.
Ale nic nie trwa wiecznie. Nowe czasy nastają, ludzie się zmieniają. Podziały polityczne z Polski przeszczepiły się na Emigrację, zwaną dziś Polonią. Już za czasów Tadeusza Głowackiego, czy później Henryka Malinowskiego, lokal OPON był zamknięty dla organizacji i wydawnictw oraz poszczególnych ludzi, którzy nie podzielali obowiązujących w kierownictwie RUP poglądów.
Powracając do dnia dzisiejszego. Fama głosi, że lokal został (raczej bezprawnie) przepisany na Kongres, a Rada ma się rozwiązać. Argument, że szkoda tradycji tych obecnie już 73 lat – nie zadziałał. Podobnie jak i ten, że lokal został zakupiony z pieniędzy Polskiego Komitetu Pomocy i zbiórki wśród Emigracji, która to zbiórka dała całkiem ładną, jak na tamte czasy kwotę.

Podkreślamy jeśli student Fama ma rację, to uważamy, że jest to duży błąd.

Ludomir Garczyński Gąssowski

OD REDAKCJI: Tekst pisany był jeszcze przed podjęciem ostatecznej decyzji w sprawie likwidacji Rady Uchodźstwa Polskiego w Szwecji. 28 września RUP został zlikwidowany.

En reaktion på ”Fama głosi….

Lämna ett svar