NOBEL 2018/2019. Nauka poszła w las…

Średni kraj we wschodniej, czyli tej ”gorszej” Europie, otrzymuje szóstą nagrodę Nobla w dziedzinie literatury (naturalnie włączam tu nagrodę dla Singera). Te wszystkie nagrody, jak to ”się mówi”, były kontrowersyjne.

Wielka niewątpliwie XIX-wieczna literatura rosyjska zasługiwała na tę nagrodę. Ale kolejni kandydaci: Tołstoj, Dostojewski czy Turgieniew się nie nadawali. Tołstoj wadził się z Cerkwiąm, czyli z obowiązującym Kościołem. Dostojewski był buntownikiem walczącym z władzą. Natomiast Turgieniew prowadził hulaszczy tryb życia w Paryżu. Te nieoficjalne dane zawdzięczam śp. mojemu szefowi z biura RWE w Sztokholmie, Michałowi Lisińskiemu, który był zięciem Pära Lagerkvista, członka Akademii Literatury i dzięki temu dostał nieoficjalny wgląd w archiwa Akademii.

Według danych, do których dotarł Lisiński, Szwedzi uważali, że trzeba było dać nagrodę jakiemuś poddanemu Cara Rosji… Więc padło na Sienkiewicza po sukcesie „Quo vadis”. Rosjanie tej nagrody nie uznali. Sienkiewicz nie pisał w języku państwowym. Gdyby nagrodę dostał Gogol, problemu by było, bo on choć Ukrainiec, pisał po rosyjsku. W czasie  wręczania nagrody Sienkiewiczowi, oburzony ambasador rosyjski wyszedł z sali. I wtedy Sienkiewicz zamiast odczytać swoją mowę po francusku, wypowiedział się po polsku. Nikt tego nie rozumiał. Ale naturalnie szwedzcy slawiści szybko to przetłumaczyli na szwedzki dla prasy. A Sienkiewicz powiedział, co myśli o okupacji rosyjskiej po powstaniu styczniowym.

Po pierwszej wojnie światowej, gdy odrodziła się Polska, był problem, czyja to nagroda? Przewekslowano ją na Polskę.

Ostrożni Szwedzi zwrócili się do Polski, że chętnie dali by nagrodę już komuś z suwerennej Polski. Polacy chcieli nagrody dla Żeromskiego, ale wpływowe w Szwecji lobby niemieckie nie darowały mu antyniemieckiego „Wiatru od morza” i w konsekwencji drugą polską nagrodę Nobla w dziedzinie literatury dostał Władysław Reymont.

Dużo się mówiło o nagrodzie dla Gombrowicza. I znowu Szwedzi wykazali ostrożność. Gdy władze PRL powiedziały, że nagrody dla emigracyjnego pisarza nie uznają, to Szwedzi zaproponowani nagrodę podwójną: dla Gombrowicza z Emigracji i dla kogoś z Kraju. Ówczesne władze na takie rozwiązanie się zgodziły i wystawiły Iwaszkiewicza. Szwedzi raczej lobbowali za Herbertem lub Różewiczem. Do porozumienia nie doszło. Natomiast Lisińskiemu udało się przekazać te pertraktacje do prasy szwedzkiej i zrobił się skandal. Wreszcie padło na Miłosza. Władze PRL zacisnęły zęby i uznały nagrodę Nobla dla Miłosza za własną.

10 października tegto roku oglądałem telewizję polską (narodową) i znowu coś nie tak. Nagrodę Nobla za 2018 rok dostała pani Olga Tokarczuk. Znowu władze w Polsce muszą zaciskać zęby… Pani Tokarczuk, według Prezesa Wszystkich Prezesów, należy do tych co szkalują Polskę i których należy wyeliminować…. A w tym przypadku pan Kaczyński mógłby się uczyć się od władz PRL…

Ludomir Garczyński Gąssowski

Lämna ett svar