ANDRZEJ SZMILICHOWSKI: Laski

Behind every beautifull thing, there´s some kind of pain, śpiewał Bob Dylan.  Przystępując od razu do rzeczy wyznam, że mam pełną świadomość, iż wstępuję na pole minowe, ale czynię to dobrowolnie zniesmaczony tym, na co zmuszony jestem patrzeć. Zgłaszam tu protest, bowiem moje poczucie smaku i estetyki zostało naruszone!

Słabo mi się robi na widok – na ulicy, w sklepie, w telewizji, Internecie, wszędzie – „zrobionych” twarzy. Usta jak balerony, kości policzkowe podniesione i wydęte, brwi wytatuowane. Nie tylko to, „poprawione” silikonem uda, tyłki, piersi, zmarszczki wypełnione po brzegi nieomal wylewającym się botoksem. Koszmar!

Powszechnie wiadomo, że pragnienie by „powłoka zewnętrzna” sprawiała wrażenie pociągające, powabne, ponętne, słowem seksi, tkwi w człowieku od wieków, ale dziś dzięki chemii i technice chrurgii plastycznej osiąga szczyty nonsensu. Telewizyjne amerykańsko-szwedzkie żony sprawiają żałosne wrażenienie, wręcz budzą współczucie. Starzejące się kobiety (dziś już nie tylko o nich mowa, w gabinetach poprawiających piękność coraz więcej meżczyzn) po tuzinach operacji plastycznych sprzedałyby Belzebubowi cyrograf na życie, byle wyglądać młodo i ponętnie.

To prawda. Świat i czas (a zatem Bóg?) nie jest dla nikogo sprawiedliwy, a w szczególności dla kobiet, nie jest. W dodatku, gdy pod „trwałą” niewiele do znalezienia, to co zewnętrzne staje się jedyną wartością. A więc coraz grubsze warstwy tapety, by związać zainteresowane spojrzenia oraz ukryć zrujnowaną wiarę w siebie.

Zgoda, przymiotniki jak: piękne, wysublimowane, fantastyczne, cudowne zwyczajowo łączone są z dobrem, ale dobro niekoniecznie z pięknem. Ale gdy wymogom piękności i młodości (brutalnym, niesprawiedliwym, ustanowionym prawem kaduka chyba, dobro wcale nie musi być piękne, a piękność młoda!) kobieto współczesna bezrefleksyjnie się poddasz, twoja wiara w siebie legnie w gruzach!

Czego Ci absolutnie nie życzy

Andrzej Szmilichowski

Foto. Wikipedia

Lämna ett svar