Wizyty nie bardzo udane

Z tymi wizytami to ostatnio nie jest dobrze. Wielka Wizyta Wielkiego Przyjaciela Polski została w ostatniej chwili odwołana – oficjalnie odroczona. Zamiast prezydenta Donalda Trumpa przyjechał wiceprezydent Mike Pence. Czyli nikt.

Według amerykańskiej konstytucji wiceprezydent USA to ten co siedzi podczas meczu na ławce rezerwowych i tylko w wypadku śmierci lub poważnej choroby prezydenta go zastępuje. Jeśli dobrze się sprawi, to może w następnych wyborach zostać prezydentem. Tylko w czasie prezydentury Eisenhowera jakąś rolę odgrywał jego wiceprezydent, czyli Richard Nixon. Ale tak ogólnie wiceprezydent w Ameryce się nie liczy. Inna sprawa, że jeśli już Tramp nas olał, bo spodziewał się huraganu na Florydzie, to trudno. Floryda to ważny punkt wyborczy więc, gdyby w czasie kataklizmu Trampa nie było w kraju, to mógł mieć przechlapane w zbliżających się wyborach. Bliższa koszula ciału.

Trampa zastąpili inni Wielcy Przy-jaciele Polski: Niemcy Pan Prezydent i Pani Premier. Prezydent niemiecki przeprosił Polaków i podkreślił cierpienia i straty narodu polskiego. Mieszkająca w Polsce korespondentka prasy niemieckiej Gabriele Lesser zarzuciła Prezydentowi Steinmeier’owi, że ten nie wymienił wśród strat polskich wymordowanych w ponad 90% Żydów polskich. Największy odsetek w całej okupowanej przez Niemcy Europie. Lesser napisała, że po marcu 1968 w Polsce zawyżono ilość ogólnych strat, by ofiar rdzennie polskich było ilościowo więcej niż żydowskich. Bo procentowo to nie ma o czym mówić.

To nie dokładnie tak było. Na potrzeby Procesu Norymberskiego Polska w 1946 podała straty ludnościowe liczone na siedem i pół miliona ofiar. W Norymberdze uznano, że to za dużo i proszono o bliższe dane. Wtedy Polacy zmniejszyli kwotę do sześciu milionów i podali szczegóły, a więc trzy miliony Żydów oraz straty wojska i ludności cywilnej spowodowane bombardowaniem Warszawy we wrześniu 1939 roku. Ofiary rozstrzeliwań i ofiary obozów koncentracyjnych. Straty Powstania Warszawskiego i inne. Ta liczba sześciu milionów pokutuje do dzisiaj. Historycy już dawno zwrócili uwagę, że niektóre straty były liczone podwójnie. Na przykład Żydzi ginęli nie tylko jako Żydzi, ale także jako żołnierze Wojska Polskiego oraz mieszkańcy bombardowanej Warszawy. Historycy ustalili szacunkowo – bo inaczej się nie dało – straty polskie na 4 i pół miliona.

Gabriele Lesser pomyliło się to z wypowiedzią Włodzimierza Sokorskiego z marca 1968 roku. Sokorski, wówczas prezes ZBOWiD-u, mówiąc o 6 milionach polskich ofiar powiedział, że na tę liczbę składają się 3 miliony 200 tysięcy Polaków i 2 miliony 800 tysięcy Żydów. Polaków musiało być więcej. Wypowiedź niemieckiej dziennikarki rozpętała burzę. Już wcześniej nie była ona lubiana przez polskie prawicowe media. Np. Krystyna Grzybowska, patriotyczna publicystka urodzona w Wilnie, znana z artykułów w tygodniku Sieci, tak pisze na portalu wPolityce.pl (nie mylić z tygodnikiem Polityka) w artykule o długim tytule „Antypolska furia Gabriele Lesser przynosi wstyd narodowi niemieckiemu”:

”Nazywa się Gabriele Lesser, jest znana z tego, że pała nienawiścią do Prawa i Sprawiedliwości, partii konserwatywnej, która znów rządzi w Polsce. Pała też nienawiścią do narodu polskiego, co nie przeszkadza jej w zamieszkaniu na stałe w naszym kraju, a może jest masochistką albo postanowiła poświęcić się walce o zwycięstwo lewactwa liberalnego nad katolicką prawicą, która panoszy się w kraju podludzi. Robiła to już w latach 2005-2007 pomieszczając obrzydliwe korespondencje na temat braci Kaczyńskich nazywając ich (…) kartoflami”…

Obchody 1 września nie miały dobrej prasy w świecie. Ba, nawet w pisowskiej telewizji TVP Info komentatorzy w audycji „W tyle wizji” (takiej podróbki a’rebus „Szkła kontaktowego” TVN) podeszli krytycznie do doboru zaproszonych gości. Uważali (słusznie) za nieporozumienie zaproszenie głów państw walczących po stronie niemieckiej w II Wojnie Światowej. Chodziło o Rumunię, Słowenię, Chorwację i Słowację. Wojska tej ostatniej razem z Niemcami uderzyły na Polskę pierwszego września „roku pamiętnego”. Natomiast nie zaproszono prezydenta Serbii, która miała losy wojenne zbliżone do polskich. Pierwszy raz z przyjemnością oglądałem tę audycję. Nie zaproszono też prezydenta Rosji, w 2009 był na Westerplatte. Prezydent Francji nie przybył mimo zaproszenia. Do tego jeszcze dochodzi spór o Westerplatte. Jednym słowem: żenada.

I jeszcze parę słów o wizycie Pre-miera Morawieckiego w Szwecji w końcu sierpnia. Szwedzi nie zauważyli tej wizyty. To już nie te czasy, gdy Gierka przyjmował król Carl XVI Gustaf i udzielał mu gościny w pałacu Haga, a premier Jaroszewicz rozmawiał z premierem Palme, jak równy z równym. Wtedy Szwecja potrzebowała polskiego węgla.

Niefortunne obostrzenia w stosunku do zaproszonych do Ambasady RP na spotkanie z Morawieckim zniechęciły dużą część zaproszonych. Ambasada świeciła pustką.

W jednym z programów nieodżałowanego kabaretu „Dudek”, Jan Kobuszewski opowiadał o książce zażaleń w jednym spożywczaku. Kobuszewskiemu coś się tam nie spodobało i wpisał się do tej książki. Następnego dnia otrzymał list tej treści: „Bardzo dziękujemy za cenne uwagi, niedociągnięcia zostały naprawione, winni ukarani. Prosimy o dalsze uwagi”. Pan Jan jeszcze parę razy się wpisywał i zawsze dostawał przytoczoną odpowiedź. Raz w sklepie z żelastwem zabrakło gwoździ, których potrzebował. W tym sklepie nie było książki zażaleń. W drodze powrotnej wstąpił do warzywniaka i wpisał tam uwagi na temat sklepu z żelastwem. Po przyjściu do domu puknął się w głowę, że to bez sensu. A następnego dnia otrzymał odpowiedź tej samej treści co zawsze. Doszedł do słusznego wniosku, że treści tego co pisze, nikt nie czyta i tylko „z automatu” dostaje odpowiedź.

Dostałem zaproszenie z Ambasady na spotkanie z Premierem. Żądano ode mnie podania daty mojego urodzenia. Napisałem co o tym myślę, trochę niegrzecznie. Następnie dostałem podziękowanie za odpowiedź i tylko proszono mnie o podanie daty mojego urodzenia. Dzisiaj te sprawy załatwia komputer. Za czasów „Dudka” robił to jakiś bezmyślny pracownik.

LGG

Lämna ett svar