Stereotypy, czy brutalna prawda?

Tę książkę rzeczywiście warto przeczytać! Psychologiczny wizerunek emigranta kreślony przez Jacka Kubitsky’ego pełen jest trafnych spostrzeżeń. I brutalnych prawd…

Najpierw Kubistky swoją książką ”Szwecja od środka” lansował różne stereotypy na temat Szwecji wywołując tym olbrzymią dyskusję: jedni byli zachwyceni, że tak punktował wady Szwedów. Drudzy sceptyczni, że podobną książkę można by napisać o wadach Polaków. W 2010 roku opublikował jakby dalszą część tejże książki „Alfabet szwedzki”.

Wszystkie uogólnienia niosą ze sobą ryzyko, że będą mało trafne. Kiedyś łatwiej było posługiwać się stereotypami, bo świat – przynajmniej ten „cywilizowany”  – był zbudowany inaczej, granice były wyraźne, a „globalizacja” jeszcze raczkowała. Wtedy bardziej zasadne było pisanie o „cechach narodowych”, o „typowej kulturze”, a w tłumie łatwiej było zidentyfikować Szweda, Niemca, Polaka bądź Rosjanina. Jacek Kubitsky – zdając sobie sprawę z tych procesów, które zaszły – próbuje jednak po raz kolejny opisać – jak twierdzi – niektóre typowe cechy i właściwości szwedzkie. Mimo widocznej „ewolucji” pewnych poglądów książka mnie jednak nie zachwyciła, być może dlatego, że operowała uogólnieniami. Pisałem wówczas: „Alfabet szwedzki” znowu znajdzie swoich zwolenników i krytyków, jak wcześniejsza książka Kubitsky’ego. Znowu spora część polskich czytelników – zwłaszcza tych, którzy mieszkają w Szwecji – odnajdzie w książce wytłumaczenie własnych niepowodzeń. Bo przecież to nie nasza niedoskonałość nie pozwala nam na zrobienie kariery, ale wrogi i obcy namj świat zewnętrzny…  Inni będą się obruszać, że Kubitsky znowu operuje ogólnikami. Że ludzkie przywary i inna konstrukcja świata są elementami stereotypowych ocen o charakterze narodowym. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Zupełnie inaczej ma się sprawa z jego najnowszą publikacją „Psychologia migracji”. Świetnie napisana, pełna celnych spostrzeżeń, rysuje typowe zachowanie migranta/emigranta przechodzącego różne etapy swojej egzystencji poza swoim krajem. To publikacja napisana przez sprawnego obserwatora i psychologa, często znajdziemy w książce prawdy „oczywiste” i znane ale logicznie i precyzyjnie opisane tworzą ciekawy portret emigranta. W rozdziale o krysysie migracyjnym mamy opisane różne fazy bycia migrantem: faza szoku, faza reakcji, faza naprawy i faza reorientacji. Ten rozdział szczególnie polecam, bo w pigułce podana jest diagnoza naszych kolejnych zachowań. Faza szoku zaczyna się prosto – pisze Kubitsky: mieszkając we własnym kraju, ludzie bez trudności odczytują nastroje i odgadują oczekiwania ze strony otoczenia. Ubiór, gesyt, spojrzenia i role społechzne, któfre dostrzegają, jawią im się całkiem zrozumiałe. Nie muszą się długo zastanawiać, aby ocenić, chzy rozmówca w danej sytuacji jest zadowolony czy rozczarowany, dobry czy zły, „normalny” czy „nienormalny”. Oceny te pojawiają się niejako automatycznie, bez absorbowania uwagi lub pamięci. Dzieje się to za sprawą kompetencji kulturowej – pilota automatycznego – którym dysponuje każda osoba wychowana w określonej kulturze. Sytuacja jest zgoła inna w obcym kraju. Już od pierwszy chwili migrant dostrzega, że „pilot” który dotychczas funkcjonował bez zarzutu, często zawodzi.

Aztor książki pisze we wstępie, że życie konfrontuje nas codziennie z sytuacjami, których rozwiązań nie sposób znaleźć w podręcznikach. Oczywiście, każdy z nas jest inny, inne są powody migracji, inne oczekiwania, inna struktura psychiczna, inne procesy adaptacji… Ale te fazy, które wymienia Kubitsky, są jakby wspólne, tak samo inne opisywane przez niego zjawiska: jak te o języku (Niewielu migrantów, opuszczając rodzinny kraj, zdaje sobie sprawę ze znaczenia i roli języka ojczystego. Język to nie tylko środek komunikacji, lecz także skarbnica wiedzy, kultury i tradycji. Słowa w każdym języku są pokryte lawą doświadczeń i przeżyć nagromadzonych przez wieki. Język to „czarna skrzynka” pamięci idywidualnej i zbiorowej – stąd tak często wywołuje to problemy w związkach miedzy Szwedami/Szwedkami a Polkami/Polakami), czy też te oi komunikacji niewerbalnej (żyjąc we własnym kraju, ludzie na ogół nie zastanawiają się, jak często zrozumienie danej wypowiedzi zależy od prawidłowej interpretacji mowy ciała. Polak, obserwując gesty i wyraz twarzy swego rodaka, od razu wie, czy jego rozmówca jest zadowolony czy przygnębiony, czy mówi serio czy żartem. W miarę oddalania się od kraju, trafność jego spostrzeżeń maleje).

Jacek Kubitsky chociaż odnośsi się często do porównań Polaków i Szwedów napisał książkę która jest bardzo uniwersalna. Czytający ją emigrant z pewnością dostrzeże w niej wiele własnych rozterek i przemyśleń, być może znajdzie sobie wytłumaczenie dla własnych zachowań i reakcji. Jeśli tak, to Kubitsky strzelił w dziesiątkę!

NGP

Lämna ett svar