Żyjemy dzięki pamięci innych

Wydaje się, że pisarze żydowscy średniego pokolenia zaczynają wracać do swoich korzeni, do historii swoich rodziców, którzy pochodzą z dawnej Polski. Tak czyni w ostatniej swojej autobiograficznej książce pisarz izraelski Amos Oz, którego ojciec pochodził z Wilna i bardzo ciężko adaptował się w Izraelu. Ciekawą książkę napisał Jonatan Sfard Foer, którego rodzina pochodzi ze Lwowa. Stworzył on współczesną podróż do rodzinnego miasta, która zamienia się w podróż mityczną, gdzie Żydzi z  różnych wieków spotykają się na terenie dzisiejszego Lwowa. Taką podróżą jest także „Ninas resa” Leny Einhorn.

To podróż śladami swoich przodków, swojej babci i swojej matki, podróż mroczna i niesamowita. W czasy okupacji hitlerowskiej, do warszawskiego getta. Ale można odnieść wrażenie, że jest to podróż jak gdyby czyniona wbrew samej sobie. Pisarka idzie śladami strasznych losach swojej matki, i w pewnym momencie nie może się już cofnąć. Tego wymaga od niej historia rodziny i historia jej narodu. Bo jest to właściwie historia dwóch narodów, ponieważ Nina Einhorn przeżyła wojnę właściwie wyłącznie dzięki pomocy ukrywających ją pod koniec wojny Polaków.

Ta książka jest właściwie dialogiem. Dialogiem córki z matką. Niby są blisko siebie, ale w gruncie rzeczy należą do różnych światów. Napisanie tej książki to dla autorki pewien impera-tyw kategoryczny: należy ocalić przeszłość od zapomnienia, nawet tą najstraszniejszą, żeby móc iść dalej. Bo często jest tak, że ci, którzy przeżyli gehennę wojenną, byli w obozach lub na zesłaniach, nie chcą opowiadać o swoich przeżyciach. Boją się ich, wstydzą się swojej dawnej kondycji ofiary, a ból odsłaniania dawnych ran, jest straszliwy. Więc milczą i tym samym odsuwają swoje dzieci, swoich najbliższych od uczestnictwa w rozumieniu ich przeżyć. To z kolei często odbija na życiu duchowym ich dzieci, które podświadomie czują, że coś ważnego zostało przed nimi ukryte.

Inaczej jest z matka Leny Einhorn – Niną. Odsłania ona przed córką całe swoje życie, wszystkie przeżycia z getta, swoje i swojej rodziny, wszystkie zdarzenia z okresu ukrywania się po tak zwanej aryjskiej stronie. Z tych opowieści świat getta jawi się nam jako świat zamknięty i okrutny, ale w jakiś sposób normalny. Normalny dla tych, którzy potrafili zachować nadzieję, że najgorsze nie może się zdarzyć. A najgorsze, to znaczy całkowita eliminacja mieszkańców getta.

Jest to książka o miłości rodzicielskiej, o odwadze, o stałej wierze w przyjaźń i pomoc ludzką. Matka organizuje codzienne życie, brat poświęca się całkowicie rodzinie, a Nina wciąż ma chodzić do szkoły, bo – jak mówi matka – tego co będzie miała w głowie, nikt jej nie będzie mógł odebrać. Szereg cudów i przypadków ratuje jej życie. Ta opowieść jest pochwałą życia, wbrew zamierzeniom morderców i szaleńców. To także skromne i proste przypomnienie, że ofiarami hitleryzmu byli zwykli ludzie. A nigdy nie dość przypominać o tym, że ofiarami dzisiejszych zamachów terrorystycznych na całym świecie są także zwykli ludzie, tak niewinni jak tylko może być człowiek bez powodu zamordowany.

Bohaterką książki „Podróż Niny” jest na początku małą dziewczynką, która musi przejść cały koszmar Zagłady, żeby stać się dojrzałą kobietą. W getcie kończy maturę i tym samym pokazuje, że można być dumnym człowiekiem nawet w najskrajniejszych warunkach. Po wojnie kończy medycynę i przyjeżdża do Szwecji, gdzie rozpoczyna nowe życie. Życie w służbie ludziom.

Ta książka to także przesłanie dla nas wszystkich: musimy słuchać zwierzeń naszych najbliższych, spisywać je i przekazywać naszym wnukom. Bo ludzkość jest jedną wielką rodziną, nawet gdy łączy nas to najgorsze. Chociaż nie jestem osobiście zwolennikiem literatury martyrologicznej (może dlatego, że się jej boję i nie chcę się utożsamiać z ofiarami) to od książki Leny Einhorn nie mogłem się oderwać. Byłem zafascynowany prawdą i prostotą tej książki. Jej bohaterka, Nina Einhorn, stała mi się osobą bliska. W swojej odwadze i prawdomówności przypominała mi moją własną matkę, tylko że moja matka o tamtych strasznych czasach nigdy nie chciała swobodnie mówić. Jej przeżycia z Syberii zostały dla mnie tajemnicą.

Nina Einhorn żyje dzięki książce córki. Bo nasi rodzice żyją dzięki naszej pamięci i naszym czynom.

Michał Moszkowicz

Lena Einhorn: Ninas resa. En överlevnadsberättelse. Bokförlaget Prisma, Stockholm 2005; s.221
Lena Einhorn: Podróż Niny. Tłum. W. Łygaś; Trójmiejska Grupa Wydawnicza, Gdańsk 2005, s. 248

Lämna ett svar