Uprzejmie Panu donoszę… Co nam pomoże Frank Sinatra, nawet jeżeli zaśpiewa po polsku?

Nowa sytuacja w Polsce, po sierpniu 1980 roku, początkowo nie specjalnie przełożyła się na zmianę atmosfery w organizacjach polskich w Szwecji. Owszem, powstanie Solidarności rozbudziło tutejsze środowisko, częściowo uspokoiło spory, ale również wywołało nowe. Wytworzyła się niemal absurdalna sytuacja: gdy w Polsce mówiono o solidarności, w Sztokholmie o podziałach i partykularyzmach. I rzeczywiście: było o czym dyskutować. Środowisko było podzielone i tym samym narażone na inwigilację placówek dyplomatycznych PRL.

Październikowe Walne Zebranie Rady Uchodźstwa Polskiego w Szwecji w 1980 roku rozpoczęło się z parogodzinnym opóźnieniem. Po prostu delegaci na zjazd nie mogli wejść do lokalu, w którym miały odbyć się obrady, bo tuż przed zebraniem grupa innych działaczy wymieniła w drzwiach zamki blokując tym samym dostęp do lokalu. Na Östermalmsgatan wezwana została policja i po okazaniu odpowiednich dokumentów zezwolono sprowadzonemu ślusarzowi na otworzenie drzwi wejściowych. Już w lokalu okazało się, że również i tam wymieniono zamek w drzwiach do biura, a z samego biura „zniknęły” dokumenty RUP.

W takiej to atmosferze rozpoczęły się obrady nadzwyczajnego Walnego Zjazdu RUP. Później atmosfera była jeszcze gorsza. W protokole z zebrania czytamy:

O godzinie 13.15 NW Zebranie zostało przerwane wkroczeniem na salę obrad H.M. (w protokole wymienione jest pełne nazwisko – redakcja) w asyście ośmiu (8) policjantów. Powodem wkroczenia policji do lokalu OPON był donos M. do policji, jakoby NW Zebranie było nieprawne, nielegalne włamanie się do lokalu OPON przez członków Rady oraz że jeden z uczestników NW Zebrania posiada przy sobie broń…. Policjanci rozpoczęli swoją działalność od osobistej rewizji T.G. (w protokole wymienione jest pełne nazwisko – redakcja) i jego teczki. Broni nie znaleziono. H.M. wskazał na początku, kogo należy rewidować. T.G. i W.S.-K. (w protokole wymienione jest pełne nazwisko – redakcja) wyjaśnili policji sytuację, w jakiej znaleźli się uczestnicy Zebrania, jak i legalność ich postępowania, po czym ok. 14.00 podjęto przerwane obrady.”

Atmosfera w środowiskach emigracyjnych w Sztokholmie nie sprzyjała konstruktywnej działalności, a wydarzenia w Polsce jakby spychane były na drugi plan. Z sytuacji takiej zadowolona była ambasada i konsulat PRL w Sztokholmie. Oznaczało to bowiem, że wśród grona „niezadowolonych” z sytuacji w środowisku sztokholmskim, łatwo będzie znaleźć osobę gotową na współpracę. Już na początku 1981 roku doszło do pierwszych poufnych rozmów między konsulem X. a E., jednym z działaczy, mieszkającym w Szwecji od połowy lat 70-tych. Pierwsza rozmowa miała miejsce w konsulacie, gdzie E. miał potwierdzić dokument potrzebny mu później w Polsce. W zamian za pomoc w załatwieniu spraw w Polsce, konsul zaproponował E. regularne spotkania o charakterze „informacyjnym”. Kto miał kogo o czym informować, łatwo się domyśleć.

Do czasu Stanu Wojennego zainteresowanie placówek dyplomatycznych działalnością organizacji emigracyjnych nie wykraczało jednak poza normalne rutynowe działania. Sytuacja zmieniła się jednak po grudniu 1981 roku. Chodziło już nie tylko o nastroje środowiska, ale o rozwijającą się akcję pomocy opozycji i Solidarności. Utworzenie Biura Informacyjnego Solidarności w Sztokholmie jeszcze bardziej wzbudzało zainteresowanie PRL-owskiego wywiadu i szukano wśród emigrantów osób, które mogłyby wniknąć w działalność Biura. Jedną z takich osób był Andrzej U., kuzyn Romana M., mieszkającego w Szwecji od czasów wojny. Informacje przekazywane przez Andrzeja U. nie miały jednak zbyt wielkiej wartości, jego kontakty z Biurem Solidarności nie były bowiem tak ścisłe jak oczekiwała tego centrala MSW w Warszawie. Zmiana nastąpiła dopiero na początku 1983 roku. Do Szwecji zaczęli przyjeżdżać byli, internowani działacze „Solidarności”.

Neutralizowanie emigracji

Zanim jednak to nastąpiło, placówki konsularne w Szwecji czyniły wszystko by wprowadzić w działalność polskich organizacji zamęt. Niepokój budziło powstanie w 1982 roku Kongresu Polaków w Szwecji i pierwsza próba porozumienia skłóconych do tej pory środowisk emigracji niepodległościowej. Dużą część emigracji nadal próbowano „neutralizować” za pomocą Centralnego Zrzeszenia Organizacji Polonijnych w Szwecji, który programowo miał zajmować się wyłącznie propagowaniem działalności kulturalnej wśród Polonii. CZOP konsekwentnie dystansował się od polityki, a jeśli ją uprawiał to za pomocą własnego czasopisma „Polonia”.

Już po ogłoszeniu Stanu Wojennego w „Polonii” ukazało się wiele publikacji, które wyraźnie wskazywały na polityczne sympatie osób sprawujących tam funkcje kierownicze. Cytowano np. oświadczenie Towarzystwa Łączności z Polonią Zagraniczną, w którym pisano m.in.:

Nasza Ojczyzna – Polska – znalazła się w wielkim niebezpieczeństwie. W obliczu zagrożenia bytu narodowego Polaków, wobec narastającej anarchii i realnego niebezpieczeństwa walk bratobójczych – wybrano mniejsze zło, wprowadzając w połowie grudnia 1981 roku na terytorium państwa polskiego przewidziany Konstytucją, stan wojenny. Powstanie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, pod przewodnictwem premiera generała armii Wojciecha Jaruzelskiego, zapobiegło dalszemu niebezpiecznemu rozwojowi sytuacji z jej nieobliczalnymi dla narodu polskiego konsekwencjami.

W innym artykule, redaktor „Polonii” chwalił szwedzkie zaangażowanie w pomoc charytatywną dla Polski, a utyskiwał na amerykańskich imperialistów. W artykule „Dwie gale” opisującym specjalny koncert zorganizowany 9 stycznia w Królewskiej Operze w Sztokholmie i – jak pisano w cudzysłowiu – „polską galę” zorganizowaną w USA czytamy:

31 stycznia mieliśmy inną „polską” galę. Tym razem zorganizowaną przez Amerykańską Agencję Łączności pod najwyższym patronatem Białego Domu. (…) Ta druga „gala” – w przeciwieństwie do pierwszej (sztokholmskiej – dop. redakcji) nie miała nic wspólnego z pomocą dla Polski. Została zorganizowana przez ten sam rząd amerykański, który wprowadził sankcje ekonomiczne przeciwko Polsce. Sankcje, które uderzają nie w rząd polski, ale w społeczeństwo. M.in. odmowa sprzedaży Polsce odpowiedniej paszy dla kur spowoduje utratę 125.000 ton mięsa w roku bieżącym. Lubimy a nawet kochamy aktorów amerykańskich, którzy wzięli udział w programie. Ale wielu Polaków pyta: co nam pomoże Frank Sinatra, nawet jeżeli zaśpiewa po polsku? W tym przypadku będzie on dla nas na pewno wciąż „a Stranger in the Night”. Nie tak pomaga się Polsce. Szwecja wybrała inną drogę. Za którą Polacy są jej głęboko wdzięczni. A o imprezie amerykańskiej można powiedzieć tylko jedno. Tytuł jej brzmiał: Oby Polska była Polską. Słusznie. Tylko dlaczego ma się to robić amerykańskimi rękami?

Wbrew jednak temu co pisał redaktor „Polonii”, opinie Polaków w Szwecji były zgoła odmienne. Wydarzenia w Polsce postawiły organizację, za którą stali decydenci w Warszawie, w najgorszym świetle, a konsekwentne fałszowanie rzeczywistości, jeszcze bardziej podkreślało dyspozycyjność CZOP-u.

Ale mimo usilnych starań służb specjalnych zneutralizowania szwedzkiej emigracji, działania te nie miały wpływu na zmianę nastrojów podgrzanych przez powstanie Solidarności. Wręcz przeciwnie, nastąpiła wyraźna polaryzacja stanowisk, a to budziło jeszcze większe zaniepokojenie konsulatu i ambasady PRL.

(NGP)

Artykuł publikowany był w Nowej Gazecie Polskiej w 2005 roku
Foto: Giedymin Jabłoński – http://ecs.gda.pl/ CC BY-SA 3.0 pl

Lämna ett svar