Droga wiodła przez Szwecję

Jan Nowak często powtarzał, że życiem jego rządziły przypadki. Szczęśliwe przypadki, dodawał. Był jednym z ludzi, którzy przyczynili się walnie do upadku komunizmu w Europie. Zdzisław Jeziorański znany światu jako Jan Nowak, zmarł w Warszawie w 2005 roku w wieku 90 lat. Ideowy harcerz, dobrze zapowiadający się naukowiec (doktorant ekonomii), oficer wojska polskiego, akowiec, zasłużony żołnierz i kurier polityczny Drugiej Światowej Wojny. Później wpływowy dyrektor Polskiej Rozgłośni Radia Wolna Europa i doradca od spraw wschodnioeuropejskich kolejnych prezydentów USA.

Wychowany był w patriotycznej rodzinie. Jeden z jego przodków był członkiem Rządu Narodowego w czasie powstania styczniowego i w 1864 roku został stracony obok Romualda Traugutta na stokach cytadeli warszawskiej. Rodzina jego była patriotyczna, acz narodowa i zachowawcza, jak większość społeczeństwa dotkniętego represjami popowstańczymi; ergo miała do Piłsudskiego (jako socjalisty i rewolucjonisty z roku 1905) stosunek niechętny.

Pierwszy znamienny przypadek w życiu Jana Nowaka: w gimnazjum Mickiewicza w Warszawie zaprzyjaźnił się z Jankiem, synem Eugeniusza Kwiatkowskiego ówczesnego ministra przemysłu i handlu, wicepremiera, twórcy COP i Gdyni. Kwiatkowski był jednym z ludzi ekipy Marszałka Piłsudskiego. Był dla Jeziorańskiego wielkim autorytetem, dzięki któremu pojął wielkość Piłsudskiego i stał się, podobnie jak Piłsudski, romantykiem i ostrożnym pragmatykiem. Miał więc cechy idealnego polityka i odnosił sukcesy.

Minister Kwiatkowski doradził mu studia ekonomiczne u prof. Taylora w Poznaniu. Wojna przerwała mu już prawie ukończony doktorat. Zmobilizowany walczył we wrześniu, później dostał się do niewoli niemieckiej, z której uciekł. W czasie kampanii wrześniowej zetknął się z socjalistą Józefem Cyrankiewiczem. Spotkanie te zrobiło na Jeziorańskim duże wrażenie. Długie lata widział w “wiecznym premierze” PRL potencjalnego Konrada Wallenroda i nie pozwalał go zbytnio krytykować w RWE. Cyrankiewicz o tyle spełnił nadzieje Jeziorańskiego, że w 1956 roku, wykorzystując chwilową niemoc Kremla, ośmielił grupę młodych sekretarzy KC (Albrechta, Morawskiego i Matwina) do zrobienia tzw. Października, chociaż sam – z ostrożności – w to się nie zaangażował.

Przypadek sprawił, że Jeziorański, który studiował w Poznaniu, znalazł się w ”Akcji N”. W jej ramach czołowi polscy germaniści wysiedleni z Poznania opracowywali w Warszawie dywersyjne teksty niemieckie, wydawali ulotki i pisma w języku niemieckim, podszywając się pod nieistniejącą niemiecką antynazistowską organizację. Pisma te były następnie przemycane z okupowanej Polski na teren Trzeciej Rzeszy. Jednym z kolporterów tych pism był Zdzisław Jeziorański, który w przebraniu niemieckiego kolejarza woził tę ”bibułę” na ziemie polskie wcielone do Rzeszy, między innymi do Torunia i Gdyni. W Toruniu współpracował z mieszkającą później w Szwecji ppłk. AK Marią Sobocińską, która dobrze zakamuflowana w instytucji niemieckiej, pracowała w wywiadzie AK. Korzystając z okazji podrzucała Niemcom “bibułę”. Naturalnie znali się wtedy tylko z pseudonimów. Gdy po latach spotkali się na zjeździe akowskim, pani Maria nie rozpoznała “Jana Zycha”. Jeziorański zmienił się trochę przez te kilkadziesiąt lat. “Zych” rozpoznał ją jednak bez problemu i wtedy dopiero Sobocińska dowiedziała się, że “Jan Zych” to dyrektor RWE Jan Nowak.

Gdynia była w czasie wojny największym ”niemieckim” portem na Bałtyku. I właśnie tam zaczęła się szwedzka przygoda Nowaka. Nawiązał kontakt ze szwedzkimi marynarzami pływającymi na trasie Niemcy-Szwecja. W roku 1943 przy ich pomocy ukrył się na statku i wylądował szczęśliwie na Gotlandii skąd został odstawiony do Poselstwa Polskiego w Sztokholmie. W Szwecji już od 1940 działała baza przerzutowo-kurierska ”Anna”, która mogła kontaktować się z Krajem tylko niebezpieczną trasą przez Berlin. W Sztokholmie kurierem z Polski zaopiekowali się pracownicy ”Anny” płk. Piotrowski, mjr Szymaniak i radca poselstwa Pilch. Władzom szwedzkim Jeziorański powiedział, że jest zbiegłym z Polski studentem Janem Kwiatkowskim wywiezionego na roboty przymusowe do Gdyni. W rzeczywistości był oficjalnym kurierem polskich władz podziemnych do legalnych polskich władz w Londynie. Polski Rząd na Uchodźstwie miał swoje przedstawicielstwa w krajach sojuszniczych i neutralnych, między innymi w Szwecji. Później jako kurier Rządu Polskiego w Londynie do Ruchu Oporu w Polsce, Nowak przeprawił się, też nielegalnie przez Szwecję, statkiem z Luleå do Szczecina. Po jakimś czasie, tym razem już pod nazwiskiem Jan Nowak, przypłynął znów z Gdyni do Sztokholmu.

(Pseudonim Jan Nowak zastępował mu już do końca życia nazwisko. Swoje książki wydane po polsku podpisywał Jan Nowak – Zdzisław Jeziorański. Wydania obcojęzyczne tylko Jan Nowak).

Ze Sztokholmu, znów nielegalnie, poleciał alianckim samolotem do Anglii. W lipcu 1944 Rząd Polski z Londynu posłał go do Warszawy w celu nie dopuszczenia do wybuchu Powstania Warszawskiego, ponieważ według oceny władz w Londynie sytuacja polityczna była niesprzyjająca. Nowak dotarł do Warszawy za późno. Powstania już nie można było odwołać. Jako polski oficer walczył w powstaniu do końca. Potem przez Niemcy i Szwajcarię dotarł do Londynu, gdzie przekazał dokumenty i relację z Powstania.

W Szwajcarii został rozpoznany jako emisariusz, a nie uchodźca (za jakiego się podawał) i groziło mu realnie wydalenie do Niemiec, co oznaczało tortury i śmierć. We wspomnieniach Jan Nowak podkreśla, że mimo iż nadużywał gościnności szwedzkiej, to w Szwecji groziło mu tylko ewentualne internowanie do końca wojny, a nie wydanie Niemcom, jak w Szwajcarii. Dodał, że do końca życia będzie za to kochał Szwecję i Szwedów.

Po wojnie Nowak zajął się pracą dziennikarską. Najpierw w sekcji polskiej BBC, a potem został dyrektorem Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa i pełnił tę funkcję przez 25 lat mając wielki wpływ na swoich słuchaczy w Polsce. Ponieważ Rozgłośnia Polska była największą ze wszystkich innych, wywierała też duży wpływ na kierownictwo amerykańskie i inne narodowe sekcje RWE. Zdzisław Jeziorański w swojej biografii pisze, że po demobilizacji miał zamiar kontynuować pracę naukową na jednym z amerykańskich uniwersytetów. Złożył odnośne podanie, zgłosił też chęć pracy w polskiej sekcji BBC. Tego samego dnia dostał dwie oferty: do USA i do Londynu. Praca w USA dawała możliwości kariery naukowej i powiązana była z korzystną ofertą finansową. Praca w BBC była dużo mniej atrakcyjna, ale dawała możliwość oddziaływania na Kraj. Okazało się później, że bardzo ograniczoną. Jeziorańskiemu nie pozwolono na przykład wygłosić cyklu referatów na temat stosunku Sowietów do Powstania Warszawskiego, więc z BBC odszedł. Rzeczone referaty wydał w broszurce z przedmową gen. Bora-Komorowskiego. Broszurę podpisał jako Jan Zych. Potem Jeziorański był w komitecie redagującym (a tak naprawdę piszącym) książkę Tadeusza Bora-Komorowskiego ”Armia Podziemna”. Największa część tej pracy wyszła spod jego pióra. Garb nieudanego Powstania i zniszczenia stolicy ciążył Jeziorańskiemu aż do śmierci. I dlatego jako dyrektor RWE w chwilach napięcia uspakajał naród, nie dopuszczał na antenę żadnych nawoływań do zbrojnego oporu. W październiku 1956 próbował przekonać ówczesnego dyrektora sekcji węgierskiej do podobnego postępowania. Węgrzy nie wierzyli mu. Byli pewni, że ONZ i kraje zachodnie im pomogą. Skończyło się to tragedią.

Jeziorański był romantykiem w celach i pragmatykiem (Wałęsa powiedziałby praktykiem) w realizacji. Wykorzystywał każdą okazję by osłabić wroga; wykorzystać jego głupotę i brak konsekwencji. Jak trzeba było to działał zdecydowanie. Po ”okrągłym stole” i ”kontraktowych wyborach”, gdy duża część emigracji niepodległościowej miała różne wątpliwości i uważała, że trzeba zaczekać na ”prawdziwą niepodległość”, Jeziorański pisał się:

Życie nauczyło mnie, że jak się stawia kwestię: wszystko albo nic, to zawsze uzyskuje to drugie.

Pisał też:

Jak wróg się cofa to nie należy zostawać w okopach, a tylko wejść na jego terytorium.

I dodawał:

Na wojnie nie strzela się do żołnierzy wroga przechodzących na naszą stronę.

To właśnie Jeziorański z Władysławem Bartoszewskim namówili prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego do przekazania insygniów władzy Lechowi Wałęsie w 1990 roku w Warszawie.

Był jedną z pierwszych osób z kręgu Wolnej Europy, która odważyła się wjechać do jeszcze nie suwerennej Polski. Przez społeczeństwo witany był serdecznie i entuzjastycznie.

Po odejściu z Radia został doradcą prezydenta Cartera, a później Reagana i Busha seniora. Był wielkim patriotą, ale także internacjonalistą, dążącym do zjednoczenia Europy. W miarę swoich możliwości wspomagał walkę wyzwoleńczą nie tylko Polaków, ale także innych narodów zniewolonych przez ZSRR. Poza Polską najbardziej angażował się w pomoc krajom bałtyckim. Jako przyjaciel Zbigniewa Brzezińskiego i wpływowy człowiek w Waszyngtonie, miał duże możliwości.

Po wojnie odwiedzał Szwecję jeszcze kilkakrotnie. Od powstania Radia Wolna Europa w Sztokholmie działało Biuro Informacyjne RWE z rozbudowanym działem polskim. Mniej więcej raz do roku jako dyrektor polskiej rozgłośni Jan Nowak przylatywał do Sztokholmu. Gdy chciał po raz pierwszy wjechać do Szwecji (w 1952 roku) i w podaniu o wizę podał uczciwie, że przejeżdżał nielegalnie przez Szwecję dwukrotnie w czasie wojny, władze szwedzkie odmówiły mu wizy i umieściły go na “czarnej liście”. Trzeba było interwencji amerykańskiej na bardzo wysokim szczeblu, by przełamać ten zakaz.

Po odejściu z radia przyjeżdżał jeszcze sporadycznie do Sztokholmu. Miewał tu odczyty i wykłady. Wydał szwedzkie tłumaczenie swojej książki. Telewizja szwedzka w 1985 nakręciła film o jego przejazdach przez Szwecję. W stanie wojennym, gdy Szwecja była krajem ”frontowym” w stosunku do zniewolonej Polski, Jeziorański utrzymywał kontakt z ludźmi najbardziej zaangażowanymi w pomoc polskiej opozycji. W swojej korespondencji z Giedroyciem (który też bardzo zainteresowanym był „odcinkiem szwedzkim”) poza byłymi pracownikami RWE z jego zespołu, bardzo chwalił działalność Jakuba Święcickiego, Andrzeja Koraszewskiego, Józefa Lebenbauma i Mariana Kaletę. Choć do tych dwu ostatnich miał zastrzeżenia po słynnej wpadce transportu. Ubolewał natomiast nad działalnością Jerzego Klebana i Tomasza Strzyżewskiego, którzy na łamach sztokholmskich ”Wiadomości Polskich” atakowali działaczy KOR-u oraz samego Nowaka i Giedroycia.

Przez pewien okres pozostał jeszcze Jeziorański w Waszyngtonie. Wykorzystując swoje wpływy organizował pomoc dla wyzwolonych z zależności od ZSRR krajów. Gdy pierwsze trzy kraje (Polska, Węgry i Czechy) zostały przyjęte do NATO, Jeziorański powrócił na stałe do Polski, gdzie z kolei zabiegał o przyjęcie Polski do Unii Europejskiej.

Ławeczka Jana Nowaka Jeziorańskiego w Warszawie na Powiślu

Mówił o sobie, że był człowiekiem szczęśliwym, że pod koniec życia osiągnął wszystko czego pragnął: Wolną Polskę w bezpiecznej Europie.

IPN udostępnił mu jego teczkę, z której z przykrością dowiedział się, którzy z jego bliskich współpracowników na niego donosili i którzy z inspiracji SB manipulowali zespołem RWE. SB uważała go, i słusznie, za wroga PRL Numer Jeden. Próbowano go zniesławić. Produkowano różnego rodzaju fałszywki na jego temat. Nawet w nie tak dawnych latach, komentatorzy Radia Maryja i prezes Polonii Amerykańskiej podtrzymywali (w złej wierze?) pod jego adresem te fałszywe oskarżenia produkowane w pracowniach byłej SB.

Pochowano go w ozdobnej trumnie przeznaczonej pierwotnie dla króla Stanisława Augusta. Już nie pamiętam z jakich powodów trumna ta nie została wykorzystana zgodnie z poprzednim przeznaczeniem. Przykryto ją flagą państwową przepasaną szarfą Orderu Virtuti Militari. Pogrzeb w Warszawie miał charakter uroczystości ogólnonarodowej i zgromadził nieprzebrane tłumy. W nabożeństwie żałobnym odprawionym przez Prymasa Glempa wzięło udział trzech Prezydentów RP: obecny i dwóch byłych.

Ludomir Garczyński Gąssowski

 

Lämna ett svar