Ofiary multikulti, czy niekontrolowana nienawiść?

Jak napisać by ich nie obrazić? By nie przyjąć konwencji, którą ONI się posługują? Skoro ONI każdego, kto ma inny osąd rzeczywitości szufladkują jako „lewaka”, to w zasadzie powinienem każdego z nich nazwać „faszystą”…. Ale zdaję sobie sprawę, że to nieprawdziwe uogólnienie. Te pokłady niedobrych emocji buzują w nas jak nigdy dotąd.

„My, patrioci”. Jak bardzo zdewaluowało się to słowo. Jak wiele negatywnych emocji dzisiaj za sobą niesie… Jak łatwo nim żonglować, gdy żyjemy w świecie wolnym, w którym nawet najbardziej ponura i nienawistna ideologia chroniona jest przez prawo do wyrażania swoich poglądów.

Jakież to były „szczęśliwe” czasy, gdy byliśmy jako Polonia w Szwecji podzieleni w sposób prosty:

1. grupa ludzi ideowych, akcentujących swoje przywiązanie do podstawowych wartości (wolność, niepodległość),

2. niewielka grupka konformistów tłumaczących swoją aktywność (i zgodę na komunizm w Polsce) celami „wyższymi” – jak zachowanie „polskość” i „polskiej kultury”,

i wreszcie 3. główna masa: ludzi obojętnych i nie angażujących się, bo nie warto się narażać. Dzisiaj odwaga potaniała, a grupa ludzi obojętnych skurczyła się. W zasadzie wszyscy podzieliliśmy się na dwie grupy: stoimy po dwóch stronach barykady.

To, co dzieje się dzisiaj, to jeszcze nie historia. Dopiero jutro będziemy mogli spojrzeć na dzisiejszy dzień nieco trzeźwiej. A jeszcze lepiej, gdy naszą ocenę będziemy formułować na parę lat. Bo wszystko co robimy dzisiaj, ma swój kontekst, który zarysuje się dopiero za jakiś czas. Ale też i w kontekście historii widać niebezpieczeństwa, jakich powinniśmy unikać dzisiaj. Tylko, że nie wszyscy chcą je widzieć. Wielu z nas tych paraleli nie widzi.

Nie trzeba sięgać daleko do historii, by wzbudzić w sobie niepokój. Karne oddziały fanatyków hitlerowskich maszerujące w równym szyku ze szturmówkami; tłumy zwolenników jednej słusznej ideologii komunistycznej z czerwonymi proporcami i czerwonymi krawatami; karne oddziały ONR-u maszerujące dzisiaj ulicami polskich miast z zielonymi flagami…. Za każdą z tych ideologii kryje się nienawiść, przemoc, niechęć do obcych, próba podporządkowania sobie wszystkich obywateli. Mam te same skojarzenia, gdy widzę grupki Polaków z zaciśniętymi ustami, ubranymi w koszulki „patriotyczne”, demonstrujących przeciwko „lewactwu” i „ciapatym”. Co siedzi w głowach tych ludzi, poza niekontrolowanymi emocjami?

Odwaga potaniała. Nie przypominam sobie tych ludzi, by stali na manifestacjach pod ambasadą PRL, gdy trzeba było demonstrować przeciwko więzieniu działaczy opozycji i stanowi wojennemu. Może ich jeszcze w Szwecji nie było, ale czy w tym czasie demonstrowali w Polsce? Czy byliby dzisiaj w Szwecji, gdyby nie ci, którym wtedy sprawa niepodległości nie była obojętna? Może dopiero teraz mają swoje „5 minut” by zademonstrować swój „patriotyzm”, stojąc na manifestacji pod hasłem „Prawo szwedzkiej ludności do swojego kraju”… Nagle odkryli w sobie „szwedzką” tożsamość. To już samo w sobie jest jak scenariusz do „czeskiego” filmu.

W Sztokholmie grupka Polaków wraz ze szwedzkimi nacjonalistami „broni” Szwecji przed „niszczącym” ten kraj zalewem multikulti. W nowej definicja patriotyzmu, którą chcą nam narzucić, na czołowego patriotę lansują pana Kamila Rybę, na którego od dłuższego czasu ma oko tajna policja szwedzka. W komentarzach na naszej stronie Facebooka informującej o tej demonstracji, wypisują:

Co wy pie*****cie, stałam obok Kamila podczas całej demonstracji i to wszystko co on robił to było od czasu do czasu wyjęcie rąk z kieszeni by poklaskać….. wstyd mi, że tak naskakujecie na tego patriotę, sami nie wiedząc kim wy jesteście. (Wpis pani Grażyny Giny Karlsson: na swojej stronie FB prezentuje się – jakże by inaczej – w patriotycznej koszulce; na uwagę zwraca też filmik ze spotkania wielkanocnego, które raczej przypomina libację niż święto chrześcijańskie).

Wtóruje jej pani Agnes (Agnieszka) Wiśniewska:

Zgadzam się z Tobą całkowicie.

I ironicznie dodaje:

Wstyd że szwedcy patrioci z dumą fotografują się z Kamilem, podczas gdy jego rodacy go opluwają (pisownia oryginalna – dop. NGP).

Ta sama pani Wiśniewska tak zachęcała do udziału w demonstracji na swoim FB:

To już jutro. Kto może niech przyjdzie. Śmiejemy się, że szwedzi to cipy, które chowają się w domu i godzą się na to co dzieje się w ich ojczyźnie. Ale nie wszyscy tacy są. Znam wielu którzy walczą jak lwy. Jeden z nich jest szczególnie bliski mojemu sercu. Opluwany przez media, które próbują zniszczyć mu życie, poniżany przez zwolenników multikulti – walczy dalej. Dumny i wyprostowany wychodzi do ludzi i nie boi się mówić prawdy. Usłyszałam ostatnio: – W dupie mam Szwecję, trzeba będzie to wrócę do Polski. Ale dopóki tu żyjemy, tu nasze dzieci chodzą do szkoły, tu są mobbingowane przez „uprzywilejową grupę społeczną” to powinniśmy coś robić!!! Ja i moja najstarsza córka padłyśmy ofiarą multikulti. Ja oprócz narzekania na szwedzki rząd na Facebooku chodzę na jedyną demonstrację która może coś zmienić. Już nie pomagam tym którzy nic nie robią (bo to nie ma sensu, bo mam to w dupie) a potem dzwonią do mnie i błagaja o pomoc – bo żonę zgwałcono, bo dziecko pobito, etc. Mam dość facebookowych bohaterów!!!! Ja swoim dzieciom mogę spokojnie spojrzeć w oczy i powiedzieć – robię co mogę a nawet trochę więcej, żebyście miały lepszą przyszłość. I dlatego, choć ciało odmawia posłuszeństwa, idę jutro na demo. (tekst w wersji oryginalnej)

Aż łza się w oku kręci, gdy się to czyta…

Na stronie Facebookowej innego (opisywanego już w NGP) Polaka mieszkającego w Szwecji, znajdziemy taką reklamę z faszyzującego pisemka wydawanego w Polsce, „Szturm”:

72 lata temu, 28 kwietnia 1945 roku, zamordowany został przez komunistów Benito Mussolini. Postaci tej oczywiście nie trzeba przedstawiać nikomu. Jeden z najważniejszych polityków XX wieku, jeden z twórców ideologii włoskiego faszyzmu, następnie przywódca państwa, które ideologię tą starało się praktycznie realizować. Człowiek, który porywał tłumy. Wódz, któremu Włosi ufali i weń wierzyli, nawet po wielu latach wspominając z nostalgią lata rządów Jego oraz Partii Faszystowskiej. Jako Szturmowcy w rocznicę Jego śmierci także oddajemy hołd i należny szacunek oraz podziękowanie za Walkę, Natchnienie i Ideę.

Pod portretem Duce wpisy: „Wielki patriota!” (Janek Trzciński), „Największy człowiek Europy” (Grillo Sergio). Aż się wierzyć nie chce, że świat tak zwariował…

Jaką konkluzję do tego wszystkiego, co nam się na głowę wylewa, można dołączyć? Może cytat z blogu Bogusława Wołoszańskiego:

Ludzie, którzy w 1939 roku podpalili Europę i zorganizowali gigantyczną machinę zbrodni byli półanalfabetami, całkowicie nieprzygotowanymi do pełnienia najwyższych stanowisk państwowych. A jednak dostali władzę, demokratycznie i pokojowo. (…) Wydawali się śmieszni, nadęci i pokraczni, a okazali się śmiertelnie groźni. Co było ich siłą? Nienawiść. Jaką odczuwa człowiek krzywdzony, prześladowany i niespełniony: za kalectwo i niski wzrost (Goebbels), odrzucenie przez kobiety (Himmler), przerost ambicji (Ribbentrop), poniżenia w dzieciństwie i młodości (Heydrich). Tę przepełniającą ich nienawiść przekształcili w ideę! Chcieli stworzyć społeczeństwo zdrowe, wolne od chorób genetycznych, odmienności np. homoseksualizmu, przestępczości i korupcji, jednolite etnicznie i politycznie, bogate. Nienawiść podsunęła im tylko jeden środek realizacji tej idei – terror obozów koncentracyjnych, obozów śmierci, masowych egzekucji, eutanazji i zbrojnych podbojów. Dlatego stworzyli III Rzeszę. Dla tego nowego tworu państwowego uchwalili nowe prawo, prawo nienawiści, i szybko, już rok po objęciu rządów, stworzyli sprawne narzędzie: policję polityczną. Minęło 12 długich lat zanim cywilizowany świat wydał na nich wyrok w Norymberdze. Kiedy dziś słyszę nienawiść, to boję się. Tego, co już było.

(ngp)

Lämna ett svar