Tylko im o tym nie mów…

Dwa narody w jednym kraju plus Wolne Miasto Warszawa. Grafika była sugestywna, wnioski jednoznaczne, oburzenie wielkie. Jeszcze większe, gdy Krystyna Janda opublikowała na swoim profilu Facebooka rysunek satyryczny, jak to politycy Prawa i Sprawiedliwości przekupują wyborców 500-złotowym banknotem. Wszystko to działo się zaraz po wyborach do Parlamentu Europejskiego, które opozycja przegrała z kretesem. Ludzie kochają PiS, wyborców nie wolno obrażać, elity są zadufane w sobie, nie widzą czego naprawdę potrzebują ludzie… Też niby proste i sugestywne wyjaśnienia, takie jak te o dwóch narodach.

Jak to więc jest z tą geografią polityczną? Polska podzielona nieco na skos od północnego-wschodu na południowy-zachód. Ta po prawej stronie głosuje na PiS, po lewej na Koalicję Europejską. (Jakże znamienny ten podział – napiszą media propisowskie: prawica i lewica). Grafiki kolportowane na portalach społecznościowych nie zostawiały złudzeń: tam gdzie głosowano na PiS, ludzie są gorzej wykształceni, biedniejsi, przemoc domowa częstsza. Tyle tylko… że to wcale nie tak. Bastiony PiS to lubelskie, podkarpackie, małopolskie, świętokrzyskie i mazowieckie (bez Warszawy). Z tym wykształceniem jest tam nie najgorzej w Polsce. Gdy średnia dla Polski (procent osób z wykształceniem wyższym) wynosi 23,8%, to znaczenie powyżej średniej jest w mazowieckim (33%), średnia w lubelskim i małopolski, niewiele niższa w świętokrzyskim (22,7%), źle (ale nie najgorzej w Polsce) w podkarpackim (20,6%).

Bieda też rozkłada się nieco inaczej niż w “państwie dwóch narodów”, a teza o przemocy w rodzinie nie ma żadnego uzasadnienia w statystykach. Skąd więc ten podział równo tnący Polskę na pół?
Socjologowie są zdania, że preferencje wyborcze mogą mieć związek z “godnościowym” przesłaniem partii Kaczyńskiego, gdzie silnie akcentuje się hasła (bo, niestety, rzadko to są wartości wypełnione rzeczywistą treścią!) o “wstawaniu z kolan”, “powrocie do chrześcijańskich tradycji”, “patriotyźmie”. A takie hasła padają na podatny grunt w środowiskach, gdzie silną pozycję… ma Kościół. I to się potwierdza: w pięciu najbardziej pisowskich regionach (na 16) jest niemal 40% wszystkich parafii w Polsce, w samym podkarpackim – gdzie mieszka około 2,3 mln Polaków – aż 812, w małopolskim (3,4 mln) – 934 parafie. Dla porównania: w mazowieckim na 5,4 mln – 1017 parafii. Wnioski niech każdy wysuwa sam.

Do tego dodajmy, że na PiS głosują przede wszystkim mieszkańcy wsi i małych miasteczek, a małych miast od 500 do 4000 mieszkańców jest ponad 69%…

Tradycyjna, zaściankowa Polska, nie przejmuje się okrzykami o deptaniu demokracji, o zawłaszczaniu państwa, o łamaniu konstytucji. To wszystko pojęcia abstrakcyjne, dalekie od konkretu 500+. Problem polega na tym, że my nie jesteśmy społeczeństwem. W Polsce nie wytworzyło się społeczeństwo obywatelskie

– pisał w jednym z felietonów Krzysztof Skiba.

A gdy brak poczucia obywatelskiej odpowiedzialności, to każdego łatwo kupić… Nawet za 50+.

Oburzanie się na Jandę, że “poniża” sporą część spoełczeństwa, jest zwykłą hipokryzją. Gdy wciąż niemal połowa Polaków nie idzie głosować – a wśród młodego pokolenia jest jeszcze gorzej: niemal 75% nie głosuje – to bez względu na statystyki o wykształceniu Polaków, które pozostają jedynie liczbami na papierze, trzeba brutalnie stwierdzić: wykształcenie obywatelskie i wiedza o państwie leży w Polsce na łopatkach.

Jeśli ktoś uważa, że to narzekanie na Polaków to aroganckie wymizdrzanie się “wykształciuchów” (by użyć słów klasyka), że elity ignorują i nie rozumieją narodu (ponoć, jedynie egalitarną politykę prowadzi PiS), ten jest zwykłym populistą. W Rosji po rewolucji władzę przejął lud, skończył się ten eksperyment nie najlepiej. Nie dajmy sobie wmówić, że elity w Polsce do “komuchy” i „złodzieje” broniące “własnych interesów”.

Faktem jest, że wiele tradycyjnych pojęć o społeczeństwo zdezawuowało się. Dzieje się tak głównie za sprawą równorzędnego egalitaryzmu, dla którego odrzucono pewne struktury społeczne, łączące niegdyś społeczeństwo. Wśród nich znalazły się prawdziwe elity. W ich miejsce wstawiono indywidualistyczny model osiągnięć, który zniszczył jedność społeczną i wspólny cel. Wiele problemów społecznych dotykających współczesne społeczeństwo, jest spowodowanych właśnie brakiem elit

– napisał kiedyś John Horvat.

Co gorsze, współczesna kultura zniechęca do idei prawdziwych i reprezentatywnych elit. Proponuje w zamian fałszywe i niereprezentatywne pseudoelity, które odpowiadają najgorszym i najbardziej samolubnym tendencjom kultury hedonistycznej.

Ale to, co wyżej, pewnie mało kto w tej “drugiej” Polsce zrozumie. Czy zatem w imię poszanowania sporej części wyborców powinniśmy milczeć? Bo oni się obrażą? Bo “większość” (ta co pofatygowała się do wyborów) i głosowała na PiS, ma rację?

Nie ma racji. Tylko im o tym nie mów…

Tadeusz Nowakowski

Lämna ett svar