TADEUSZ URBAŃSKI: Nie tylko Wielka Fala

Epidemie i zarazy, klęski suszy i głodu, trzęsienia ziemi i fale tsunami, powodzie, sztormy i cyklony, huragany, tajfuny i tornada. Lawiny ziemno-błotne i śnieżne, wybuchy wulkanów i pożary – wszystkie te plagi jak i niespodziewane zmiany klimatyczne, trapiły ludzkość od najdawniejszych czasów. Jeśli dodać do tego wyniszczające wojny czy rewolucje, prześladowania etniczne, rasowe i ideologiczne, a w XIX i XX wieku jeszcze okrutniejsze wojny i masowe zorganizowane ludobójstwo w czasie dyktatur …  Katastrofy morskie, kolejowe, lotnicze, górnicze, samochodowe, zamachy terrorystyczne, klęski ekologiczne i technologiczne…, to może się wydać zaskakującą niespodzianką, że jeszcze mieszkamy na naszej planecie.

Bogaty wybór wymienionych plag, dostarczają podręczniki historii i encyklopedie. Przeglądając pod tym kątem bogate źródła, po kilku przykładach przestałem zwracać uwagę na „drobiazgi” jak trzęsienie ziemi w Lizbonie w 1531 roku, kiedy zginęło 30 tys. ludzi, czy fakt wymordowania w 1570 roku, przez wojska Iwana Groźnego 60 tys. mieszkańców Nowogrodu Wielkiego. Wszak już w latach 1347 – 1351 w Europie, zaraza „czarnej śmierci” przywieziona droga morską z Azji a pośrednio z Krymu, zabiła 25 milionów ludzi. Epidemia ospy, do roku 1521 choroba nieznana wśród Azteków w Nowym Świecie, pochłonęła 5 milionów istnień i tyle samo 40 lat później w Brazylii. W latach 1851-55, w Wielkiej Brytanii epidemia gruźlicy zabiła ćwierć miliona ludzi. W latach 1918-19, światowa epidemia grypy zwanej „hiszpanką” zgarnęła 22 miliony ofiar.

Na przestrzeni 500 lat zalegalizowanego niewolnictwa, wywieziono z Afryki ok. 30 milionów Afrykańczyków, z czego połowa nie dożyła targu niewolników u celu podróży.

W 1642 roku w Chinach, na skutek rebelii antycesarskiej zatopiono olbrzymie połacie pewnej prowincji razem z 300 tys. mieszkańców. Ok. roku 1847 pewien Chińczyk oznajmił, ze jest młodszym bratem Jezusa Chrystusa. Od tego rozpoczęło się powstanie Tajpingów. Trwało do 1864 roku i kosztowało 20 mln. istnień. W latach 1928-29 zmarło tam z głodu 3 mln. ludzi, a w 1936 z tego samego powodu dalsze 5 mln. Długotrwała susza w Indiach w latach 1769-70, pochłonęła milion istnień ludzkich, a w latach 1895-1900 następne sześć.

Mordercze fale, powstałe na skutek ruchów dna morskiego sprawiły, że w 1692 r. został zniszczony Port Royal na Jamajce, w 1703 zniszczone Tokio. W 1876 w północnej Japonii tsunami zabiło 30 tys. ludzi a w 20 lat później tyle samo. W listopadzie 1970 roku cyklon we wschodnim Pakistanie zabrał 400 tys. ofiar.

W 1906 wybuch w kopalni węgla w północnej Francji uśmiercił 1100 górników, a w kopalni uranu w NRD, w pobliżu granicy z Czechosłowacja, w 1949 roku w zginęło 3700 pracujących pod ziemia.

Na skutek tragedii w Azji, wiemy obecnie więcej o tsunami, a także o sobie samych. Tsunami to Wielka Fala, tak Japończycy nazwali owo mordercze zjawisko występujące najczęściej w rejonie Pacyfiku. Ruchy dna morskiego pobudzają masy wody do pędu falami z szybkością odrzutowca, czyli do 800 km/godz. Gdy fala dobiega wybrzeża – zwalnia, zwiększając jednocześnie swą objętość i wysokość.

Ponieważ w zasadzie nie wiadomo dlaczego ziemia się trzęsie i z jakich powodów płyty skorupy ziemskiej drgają, to z obserwacji znane są rejony świata narażone na tsunami bardziej niż np. Europa. Ale rejon Morza Srodziemnego, pod którym stykają się płyty tektoniczne skorupy ziemskiej nie należy do najspokojniejszych. W 1626, trzęsienie ziemi w Neapolu uśmierciło 70 tys. ludzi, a w 1906 na Sycylii w miastach Messyna i Reggio di Kalabria zginęło ponad 200 tys. osób.

Ziemia trzęsie się bez przerwy. W większości przypadków niezauważalnie i nieprzewidywalnie nawet na terenach małej aktywności sejsmicznej. W 2004 roku ziemia zatrzęsła się na Podhalu, zaś w Wielkiej Brytanii każdego roku obserwowanych jest około 300 wstrząsów. Jeden z większych miał miejsce w 1990 roku, o sile 5,2 w skali Richtera.

W londyńskim Benfield Hazard Research Centre, gdzie bada się możliwości powstawania katastrof naturalnych, naukowiec Bill McGuire przewiduje osunięcie się stoku wulkanu na Wyspach Kanaryjskich. Ostrzeżenie brzmi bardzo poważnie i gdyby masy skal runęły do Atlantyku, powstałaby gigantyczna fala, mogąca za kilka godzin zatopić Nowy Jork i Boston oraz Europę Południową i Afrykę Północną.

W 1755 w Lizbonie zatrzęsła się ziemia, a skutki tego dały się odczuć w całej Europie. Fale sejsmiczne pobudzały nawet tak dalekie akweny wodne jak Zatokę Finską. Stolica Portugalii nie oparła się wstrząsom i morderczym falom. Ocalałe budynki w większości strawił pożar. Król Portugalii zapytał wysokiego urzędnika dworskiego, co należałoby teraz zrobić, a ten odpowiedział: – Sire, musimy pogrzebać zmarłych i nakarmić żywych.

Tadeusz Urbański

Tekst publikowany był w Nowej Gazecie Polskiej (nr 2/2005)

Lämna ett svar