Zamach na inteligencję

Partia Zełenskiego zdobywa na Ukrainie większość w parlamencie, Boris Johnson nowym premierem Wielkiej Brytanii. Jeszcze kiedyś takie informacje byłyby sensacją – dzisiaj przyjmujemy je z placem w nosie. Ani ktoś, kto do polityki dostał się z planu serialu telewizyjnego, ani ktoś komu udowodniono manipulowanie  faktami i produkowanie fake newsów, nie budzą już zgorszenia ani zażenowania. A to tak, jakby w Polsce na prezydenta wybrać dzisiaj Jana Pietrzaka.

Polityka wymknęła się z jakiegokolwiek racjonalizmu  i odpowiedzialności, populiście zbierają żniwa. Fakty przegrywają z rozkołysanymi emocjami, socjologowie szukają odpowiedzi, dlaczego tak się dzieje. Czy to wina nierówności, biedy, płytkiej edukacji, czy naturalnej przemiany pokoleniowej? Zapewne wszystko po trochu. Ale nierówności społeczne to nic nowego, jak świat stary istniały.  Biedy nie da się wyrugować całkowicie – to utopia, że wszyscy muszą mieć tyle samo. Nie, nie muszą. Chociaż państwo powinno tym najbiedniejszym zapewnić opiekę. Edukacja oczywiście kuleje, ale – przynajmniej teoretycznie – nasza przeciętna wiedza w świecie powinna być dużo większa, bo i świat jest bardziej otwarty niż kiedykolwiek wcześniej, i dostęp do mediów, które ten świat pokazują, jest powszechny. Przemiany pokoleniowe to sprawa cykliczna, zawsze tak było. Tyle tylko, że z reguły kolejne pokolenia zmieniały ten świat pozytywnie.

Ale z drugiej strony nierówności i bieda budzą gorycz – każdy by chciał mieć więcej i lepiej. A efektem tej goryczy zostaje agresja. Edukacja zostawia wiele do życzenia, bo świat stał się poprzez swoje liberalne wartości bardziej skomplikowany i wymaga od nas zrozumienia i tolerancji. Czy więc należy się dziwić, że młode pokolenie szuka wzorców prostych i jasnych? Jak kostka brukowa… Chociaż to też uogólnienie.

Z moim najbliższym przyjacielem w Polsce spotykam się teraz rzadko. Nasze drogi życiowe się rozeszły w chwili stanu wojennego, gdy ja zostałem w Szwecji, on pozostał w Polsce. Z czasem skomplikowało mu się życie – i rodzinne i ekonomiczne – wszystko zresztą na własne życzenie. Może winić tylko siebie. Ale przyjaźń pozostała. On, niegdyś otwarty na świat, w czasach studenckich zafascynowany wschodnią filozofią, przez dłuższy czas mieszkający w ciągu ostatnich 25 lat w multikulturalnym Berlinie, dzisiaj się zradykalizował, obwiniając za własne porażki życiowe kolejnych polityków i establishment. Wszyscy są złodziejami, najwięksi to w PO. Bo to był czas, gdy najdotkliwiej przeżywał własne niepowodzenia, zresztą zupełnie niezawinione przez politykę. Doszło więc do sytuacji, że dzisiaj jak ognia unikamy rozmów o sytuacji w Polsce, bo ta przyjaźń ma wartość nadrzędną. Ale we mnie niedostatek pozostaje, bo był moją bratnią duszą.

To sytuacja zapewne w której znalazło się wielu Czytelników. Świat się zmienił.

A byłby milszy, gdyby nie było Facebooka. Nie było by przykrych odkryć i zażenowania, że nasi ”znajomi” fascynują się, lub ”lubią”, idiotyczne wpisy i rozpowszechniają fake newsy, które świadczą o całkowitym braku inteligencji, empatii, tolerancji, nie mówiąc już o znajomości ortografii. Okazuje się, że można nami manipulować, że mieszkanie w Szwecji nikogo nie uczy tolerancji, wręcz przeciwnie.

Z błogosławienie Kościoła działają w szwedzkim środowisku emigracji polskiej organizacje, które w obronie rzekomo zagrożonych wartości chrześcijańskich, promują nienawiść i ksenofobię. A tam entuzjastyczne relacje z ataku ”patriotycznych kiboli” na Marsz Równości w Białymstoku i promocja partyjki czołowego dzisiaj oszołoma w Polsce, czyli Grzegorza Brauna – jednego z ulubionych gości pewnego ośrodka polskiej emigracji w Sztokholmie.

Braun ”odleciał” już dawno temu. Dzisiaj szuka swojego miejsca w polityce, na prawo od PiSu. Jego wyznawcy w Sztokholmie biją mu brawo, bo wali w lewactwo, Żydów, homolubów, ciapatych. Lewakiem, Żydem i homolubem jednocześnie jest każdy, kto ma inne poglądy niż Braun. Klikam na linki z kazaniami Brauna, reklamowane przez Polskich Patriotów w Sztokholmie, a tam ”Szalom czyli zatrute ’Ziarno’. Indoktrynacja dzieci” – braunowe bzdety na temat niedzielnego programu TVP – ”telewizji reżimowej” (słowa Brauna!) – dla dzieci, w której jakiś ksiądz oprowadza grupkę dzieci po krakowskim Kazimierzu, gdzie opowiada o kulturze żydowskiej w Polsce. Zdaniem Brauna to jawne ”molestowanie” (znowu słowa Brauna!) polskich dzieci ”talmudycznymi teoriami”. Albo inny autorski występ Brauna z okazji ostatniej rocznicy katastrofy smoleńskiej (zamachu smoleńskiego – używając słów Brauna) zatytułowany ”Pytania o Smoleńsk”. Konfederata G. Braun oskarża PiS o zaniechanie wyjaśnienia ”prawdziwych” przyczyn katastrofy/zamachu, narzeka na brak efektów prac Komisji Macierewicza, i uważa, że nikt nie zadał podstawowego pytania odnośnie tej katastrofy/zamachu…. Czy samolot, którego szczątki znaleziono pod Smoleńskiem, to są z pewnością szczątki tego samego samolotu, który startował z Okęcia 10 kwietnia 2010 roku? Bo przecież nie ma żadnego dowodu na to, że ten samolot co wystartował (nawet nie wiadomo – zdaniem Baruna – czy tam był prezydent Kaczyński na pokładzie) poleciał w kierunku Smoleńska… Mgła, wybuchy i pękające puszki to niewinne rekwizyty wobec odlotowych teorii Brauna.

Na Brauna i Konfederację zagłosowało w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego 800.000 wyborców. Polscy nacjonaliści w Szwecji nie tracą więc nadziei, że w wyborach parlamentarnych ich idol przeczołga się do Sejmu. Będzie wesoło. Na prawo od Brauna jest już tylko szpital psychiatryczny.

Tadeusz Nowakowski

Lämna ett svar