ANDRZEJ SZMILICHOWSKI: Ambrozja

Jedyne, co warte posiadania, to młodość. Mówił lord Henri do swego młodego adepta Doriana Greya, w powieści Oscara Wilde. Gdy znika młodość znika piękno, co odkrywasz nagle, gdy przestajesz odnosić triumfy.

Iż piękność nieubłaganie przemija, z czego Dorian nie zdawał sobie sprawy, poruszyła nim do gruntu. Myśl, że będzie się starzał i brzydł, uderzyła z siłą sztyletu wbijanego w pierś. Natomiast świadomość, że właśnie ukończony portret nigdy się nie zestarzeje spowodowała, że obdarzył go nieomal boskim uwielbieniem i uwierzył, że nadzwyczajnym zrządzeniem losu portret będzie się starzał „za niego”. I tak się stało.

Powieść „Portret Doriana Greya” została opublikowana w 1890. ale echa słów lorda Henriego żywe są i dziś. Bagatelizowaniem upływu czasu, nie zmienimy jego biegu ani natury, a ta mówi, że z wiekiem tracimy młodość. Punkt.

Badania socjologów wskazują, że ładni ludzie lepiej są traktowani, niż mniej atrakcyjni. Mało tego, okazuje się, że poziom i łatwość bogacenia się również koreluje z urodą. Być ładnym, oznacza po pierwsze mieć młodzieńczą powierzchowność: -Nie zestarzałeś/łaś się choćby o dzień! Te słowa przyjmujemy, jako oczywisty komplement.

Obowiązuje swoisty rodzaj przymusu, wręcz epidemia anty-starzenia się. Wielu i coraz więcej ludzi trenuje bez opamiętania, inni stosują ekstremalne diety, jeszcze inni cudowne kremy, albo wszystko na raz. Rynek towarów i usług wokół „zachowania młodości” bije każdego roku rekordy, jeśli chodzi o „zaopiekowanie się” kobietami, ale także i w coraz większym stopniu również mężczyznami.

Panie w większości pragną zachować świeżość ciała i sylwetkę, oraz dziewczęcość. Mężczyźni starają się jak najdłużej przechować cechy „męskości” podkreślające ich macho image, wstydzą się fizycznej słabości i impotencji. Mężczyźni rzadziej od kobiet odwiedzają lekarzy, jednocześnie wydają coraz więcej pieniędzy na poprawianie wyglądu. Aby utrzymać młodzieńczy wygląd używają w nadmiarze kosmetyków, specyfików powstrzymujących łysienie i wzmacniających potencję, coraz częściej oddają się w ręce chirurgów poprawiających urodę.

Wszystkie te starania, zarówno kobiet jak mężczyzn, tak twierdzą psychoterapeuci i nie tylko oni, biorą początek w ezopowym strachu przed śmiercią. Ów strach jest tak silny, że człowiek poszukuje psychologicznych barier, które mogłyby go ochronić. Taką barierą jest/była religia oferująca swym wiernym, w nagrodę za uległość, posłuszeństwo i postępowanie zgodnie z jej (religii) kanonami, żywot wieczny. Innym, nie tak wyrazistym jak przedłużenie życia, są dzieła istniejące nadal po śmierci ich twórcy: książki, sztuka, budowle, albo potomstwo.

Sigmund Freud, choć sam borykał się całe życie z silnym strachem przed śmiercią, twierdził, iż pomimo że człowiek ma intelektualną świadomość swojej śmiertelności, w głębi jestestwa wypiera tą nieuniknioność. Śmierć dotyczy innych, nie mnie.

W Stanach Zjednoczonych firma Ambrosia Plasma (w nazwie firmy sugerując związek z eliksirem greckich bogów zapewniającym nieśmiertelność) proponuje przedłużanie życia w postaci transfuzji krwi od ludzi w wieku 16-25. Cena: litr krwi 8.000 dolarów, dwa litry 12.000 dolarów. Ponieważ nie ma klinicznych badań stwierdzających, iż transfuzja krwi od młodszych pokoleniowo ludzi przynosi efekt odmładzający, (choć próby na myszach przyniosły pozytywny efekt), amerykańskie władze uznały taką działalność za szalbierstwo i zabroniły. Ambrosia przycichła na pół roku, ale potem wszczęła business as usual. O efektach po kuracji firma milczy, ale zdradzono, że klientami w większości są mężczyźni.

Inna, znana od dawna firma, oferuje zamrażanie zmarłych w wielkich, podobnych do termosów pojemnikach płynnego azotu, w nadziei, że nauka kiedyś je (ciało) przywróci do życia, wyleczy, a może i da życie wieczne. Takich pojemników z ludzkimi „zwłokami”/?/ jest 350, a 2.000 osób podpisało umowy „na przyszłość”. Koszt 28.000 dolarów.

Jaki się nasuwa wniosek? Warto być bogatym, by móc zachować młodość, a gdy ta się znudzi, odnieść zwycięski pojedynek ze śmiercią w termosie.

Nie wierzę, że im człowiek starszy tym mądrzejszy, znam wiele żyjących przekładów mój sceptycyzm potwierdzających. Zaś sam im jestem starszy, tym lepiej rozumiem mądrość Epikura /341 – 270 p.n.e./, zawartą w słowach: Nie da się wieść przyjemnego życia, jeśli nie żyje się mądrze, dobrze i sprawiedliwie (nie szkodzić ani doznawać szkody). Nie da się żyć i mądrze i dobrze i sprawiedliwie, nie żyjąc przyjemnie.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar