500 lat wódki ze Szwecją w tle

Końcówka 2003 roku upłynęła w Rosji pod znakiem obchodzenia 500-lecia wódki – podobno narodowego trunku Rosjan. “W Rosji wszyscy jesteśmy bardziej zakładnikami wódki niż jakiegokolwiek systemu politycznego. Krótko mówiąc wódka to rosyjski bóg” – tak napisano w światecznej Gazecie Wyborczej. Obszerny artykuł opowiadający o losie tego narodu i państwa na przestrzeni ostatnich 500 lat, to nieustanna walka z alkoholizmem. Według autora, Wiktora Jerofiejewa, nie ma szans ani widoków, by przerwać zaklęty krąg powszechnego pijaństwa.

Czy to prawda, że Rosjanie są autorami tego trunku, trudno powiedzieć. Oni sami twierdzą że tak, bo mają doświadczenie w jego piciu. Według legendy, zaczęło się to pod koniec XV wieku, gdy moskiewscy mnisi prawosławni zaczęli mieszać importowany włoski spirytus z wodą, wyłącznie w celach leczniczych, jako środek dezynfekujący. Później produkowano już własny spirytus a z niego „chlebowe wino”, bo nazwę „wódka” przyjęto dopiero w 1906 roku za projektem chemika Mendelejewa, który opracował najlepszą receptę rosyjskiej wódki.

Do tej pory wszystko w tych legendach jest dla mnie do przyjęcia, ale następna teoria już nie. „Etymologicznie ‘wódka‘ związana jest rzeczywiście z wodą, do której lekceważąco dodany został zdrabniający sufiks ‘k‘. Według mnie, jest to zruszczony wyraz polski, oznaczający zdrobnienie wody. Być może lekceważące, ale polskie zdrobnienie, gdyż w języku rosyjskim słowo „wódka” nie istniało. Nie jest to powód do poważniejszych rozważań, bowiem najistotniejsze w powyższym, jest zmaganie państwa rosyjskiego w wódką.

Podatki z wytwarzania i picia Smirnoffa w przedrewolucyjnej Rosji, utrzymywały trzecią część rosyjskiej armii. A przecież istniały inne gatunki i marki wódek. Tuż przed I wojną światową w Rosji, zaczęto organizować ruch trzeźwości i zarządzono pełną prohibicję aż do roku 1923, kiedy Stalin zezwolił na produkcję 30-procentowej wódki. Lenin zmarł 21 stycznia 1924 roku i natychmiast zezwolono na produkcję 40-procentowej, by z dochodów budować przemysł. Dalej, można się domyślać, co się stało: „Jeśli w Afganistanie w ciągu dziesięciu lat zginęło 14 tys. radzieckich żołnierzy, to w Rosji z powodu zatrucia alkoholowego rocznie umiera ponad 30 tys. osób”, a statystyczny obywatel Rosji wypija rocznie 14.5 litra czystego, statystycznego spirytusu.

Akohol i polityka jego sprzedaży, to w Szwecji wieczny temat. Koniec 2003 roku przyniósł aferę łapówkarską w łonie Systembolaget, co w sumie z podwyższonymi od 1 stycznia 2004 roku stawkami przywozu alkoholu z krajów Unii Europejskiej, miało przynieść daleko idące zmiany.Przyniosło, ale… tylko w Systembolaget.

W 2004 roku Dagens Nyheter zawiadomił obywateli, że statystyczny Szwed wypija 10 litrów statystycznego spirytusu, czyli mniej więcej tyle, ile wypijał 200 lat temu, a w kraju było wtedy 300 tys. alkoholików. Równo 90 lat wcześniej wprowadzono w Szwecji ograniczenia w kupowaniu alkoholu do 12 litrów na osobę na kwartał! Wtedy były to poważne ograniczenia, bo zanosiło się, że Szwedzi całkiem się rozpiją, więc państwo wzięło odpowiedzialność za przywyki obywateli. Państwo czuło się silne i sprawne, by móc stosować środki przymusu, czyli racjonowanie alkoholu. Kartki na alkohol były aktualne jeszcze w połowie lat 50-tych, oczywiście przy innych stawkach miesięcznych czy kwartalnych.

Historia picia alkoholu jest stara jak ludzkość. Zdarzało się, że państwa wprowadzały prohibicję, by ratować społeczeństwa przed upadkiem i zdegenerowaniem. Kultura picia alkoholu najlepiej rozwijała się w krajach swobód obywatelskich i jako prosty przykład może tu służyć wydatny spadek spożycia alkoholu w Polsce, już po roku 1990.

Wódkę można w Polsce nabyć wszędzie i nie ma potrzeby kupowania i picia jej na zapas. Poza tym, coraz więcej pija się win i piwa, coraz modniejsze są towarzyskie koktaile. To nie są krótkotrwałe mody ani przemijające trendy. Tak się pije na zachodzie Europy czy w Ameryce.

W 1776 roku, pewna barmanka w swoim barze w New Jersey, przybrała ptasimi piórami półki, a gdy podpity gość poprosił o szklaneczkę „tych kogucich ogonów” (cocktails), otrzymał kilka wymieszanych trunków udekorowanych piórkiem. W Paryżu, w 1920 roku, barman Fernand L. Petiot w „Harry‘s New York Bar” skomponował koktail „Krwawy bukiet” znany później jako „Krwawa Mary”!

Pierwsze coctail party odbyło się 26 kwietnia 1924 roku w pracowni malarskiej w Londynie i do dzisiaj oznacza 2-godzinne przyjęcie na stojąco dla profesjonalistów lub przyjaciół, pragnących porozmawiać z kieliszkiem lekkiego alkoholu w ręku.

Tym szeregiem dat i przykładów chcę udowonić, że nie można kierować społeczeństwem jak stadem! Za minionego ustroju w Polsce, w porywach wychowawczych, sprzedawano wódkę od 11 rano, by ograniczyć jej spożycie. Kwitły zatem meliny poranne, bo od nocnych aż się roiło. Potocznie mówi się, że “kto pije, będzie pił bez względu na obostrzenia”, a alkoholizm jest problemem w wielu krajach i zwalcza się go na różne sposoby.

Kiedyś padła propozycja, by w 2004 roku wycofać ze zwykłych sklepów niskoprocentowe piwo! Tymczasem z krajów EU można przywieźć pełen samochód tańszego alkoholu, a jak się powie na granicy, że będzie się obchodzić 50-te urodziny, można i więcej! Można też zamówić skrzynkę wódki przez Internet i dostanie się ją pocztą!

Kiedyś w Polsce tłumaczono mi, że czarne jest białe, a teraz przekonują mnie, że sok winogronowy jest lepszy od wina. Mnie to nie przekonuje i chciałbym robiąc zakupy w moim sklepie samemu zdecydować, czy mam nabyć sok, czy butelkę wina!

Bruksela zgodziła się na przedłużenie monopolu państwa szwedzkiego w decydowaniu ile mogę wypić, ale czasu tego nie zdołano wykorzystać! Nadopiekuńczy zamordyzm państwowo-socjalny w sprawie napojów wyskokowych sięga szczytu. Ale trudno się dowiedzieć o co naprawdę chodzi, bo Szwed jest zdyscyplinowany i nikomu nie zdradzi co myśli o: premierze, systemie podatkowym i polityce alkoholowej. Szwedzi mają zaufanie do państwa, ale czy państwo ufa im?

Tadeusz Urbański

Tekst publikowany był w Nowej Gazecie Polskiej w lutym 2004 roku

Lämna ett svar