TERESA URBAN: Tajemnicza sekta

Pochodzą w prostej linii od starożytnych Egipcjan i faraona Echnatona. Tworzą sektę wiel­biącą bóstwo zwane wówczas Atonem.

Obecnie członkowie sekty udają się corocznie w pielgrzymkę do miejsc kultu leżących za­zwy­­czaj nad morzem, gdzie oddają się specjalnym rytuałom. Hordy pielgrzymów przy­bywają na piękne, szerokie plaże aby wspólnie wielbić bóstwo.  Członkowie, którzy chcą być z nim sam na sam wybierają bezludne plaże. Do modłów zdejmują normalne ubrania i za­kładają minimalne rytualne stroje. Niektórzy wolą być nadzy. Uważają, że bóstwo należy wielbić całym ciałem. Potem namaszczają się dro­gimi, pa­­chnącymi olejkami aby stać się bardziej po­datnym na działanie bóstwa. Rozkładają na piasku barwne dywaniki do modłów i leżąc na nich absorbują boskie promienie. Na niektórych plażach są specjalne łoża lub fotele przeznaczone do tego celu, za które pobiera się niewielką opłatę.

Bóstwo sekty jest niezwykle potężne. Nikt nie potrafi spojrzeć mu prosto w oblicze ponieważ oślepia ono swoim blaskiem. Można je oglądać tylko przez przyciemnione szkło. Nie wolno także modlić się zbyt długo a dotyczy to szczególnie nowicjuszy bez wystarczającego doświadczenia. Z czasem znosi się coraz więcej boskiego promieniowania. Jeżli moc bóstwa wydaje się zbyt potężna należy zażyć rytu­alnej kąpieli.  Leżąc na modlitewnym dywaniku ogarnia nas spokój i radość, praw­dziwe uczucie szczęścia. Skóra staje się gładsza i przybiera złocisty ton. Człowiek pięknieje, czuje się zdrowszy i wy­gląda zdro­wiej. Twierdzi się, że wśród aktywnych członków sekty jest największa ilość szczę­­śliwych ludzi. Gdy bóstwo pojawia się na niebie nabieramy ochoty życia.

Bóstwo sekty można wielbić tylko na świeżym powietrzu. Już Echnaton był tego świadom.

Wprawdzie wybudował bóstwu światynię, ale nie miała ona stropu. Obecnie pojawiły się ka­pli­czki, solaria, z fałszywymi bóstwami. Twierdzi się, że są równie potężne jak prawdziwe bós­two. Niestety nie posiadają one jego ciepła i mocy.

Od wielu lat sekta była prześladowana. Przeciwnicy rozprzestrzeniali fałszywe pogłoski, że bóstwo jest niebezpieczne a jego boskie promienie szkodliwe. Oczywiście należy zacho­wać umiar we wszystkich swoich poczynaniach. Fanatyzm w każdej formie jest niebez­piecz­ny. Prześla­dowcy zaczęli sprzedawać smarowidła, które miały chronić przed groźnymi pro­mie­niami. Ludzie uwierzyli i zaczeli pokrywać ciała grubą warstwą tych maści. Sko­rzystali na tym tylko producenci. Wprawdzie maści chroniły skórę przed blaskiem, ale nie uzy­­skiwała ona owego zło­cistego połysku, który dają błogosławione promienie. Ludzie po­zo­sta­wiali biali jak niewy­pieczone ciasto. I chorowali, nie zdając sobie sprawy, że przyczyną był brak kontak­tu z bós­twem.

Tak było do niedawna dopóki naukowcy nie doszli do wniosku, że bóstwo jest  błogosła­wie­ń­­stwem dla ludzkości. To, że życie na ziemi istnieje właśnie dzieki bóstwu wiedziano już od lat. Ale obecnie udowodniono, że bóstwo uzdrawia i uszczęśliwia ludzi. Serce bije moc­­niej, rak nie ma żadnej szansy a kościec się wzmacnia.. O tym jako aktywny członek sekty wie­dzia­łam od dawna.

Zapomniałam zdradzić, że oficjalna nazwa sekty to WIELBICIELE SŁOŃCA.

Teresa Urban

Lämna ett svar