Giorgos Dalaras, mistrz greckiego śpiewania

Grecy są mistrzami świata w śpiewaniu. Przekonały mnie o tym liczne programy muzyczne i koncerty, a słucham greckiej muzyki, w tym na żywo, od 30 lat. Nie myślę oczywiście o ”plim-plim”, muzyczce typu Zorba light, granej w barach dla turystów, ale o muzyce, której z przejęciem słuchają sami Grecy. Często nieznanej obcym. Myślę o indywidualnościach z wielką charyzmą, śpiewających pieśni będące często miniaturowymi spektaklami.

Nawet jeśli nie zna się tekstów (a często jest to po prostu poezja śpiewana), trudno się oprzeć urokowi songów i wspaniałych głosów, często niskich, chropowatych, nie sposób też nie docenić artyzmu aktorskiej interpretacji. Głosy śpiewaczek często matowe, interpretacje dramatycznie rozbudowane, głosy śpiewaków metaliczne, soczyste, szerokie.

Grecy hołubią swoje pieśni i często ich słuchają. To część ich narodowej tożsamości. Adorują swoich mistrzów, teksty znają na pamięć. Potrafią wplatać frazy ulubionych utworów w wątki rozmowy, czy nawet w prywatne listy. Chętnie, a przy tym  znakomicie, wykonują je wraz ze śpiewakami na koncertach czy w tawernach. Śpiewanie w knajpie nie oznacza, że nie wykonuje się tam wielkich pieśni, to też grecki fenomen.

Potrafią śpiewać składnie nawet w dużej grupie. Kiedy podczas koncertów towarzyszą artystom, brzmią jak chór a nie jak przypadkowa publika. Sam to przeżyłem w Odeonie  Heroda Attyka, w historycznym amfiteatrze na stoku wzgórza Akropolu. Ten sam utwór wykonywany przez znanych mistrzów może brzmieć rożnie, w zależności od wykonawcy. Przypomina to  nieco atmosferę wokół wielkich songów krakowskiej Piwnicy pod Baranami.

Księciem greckiego śpiewania i mentorem jest Giorgos Dalaras,  autor niezliczonej ilość płyt i projektów muzycznych. Szeroki bizantyjski głos o dużej skali, dźwięczny w zaśpiewach, metaliczny a zarazem pieknie brzmiący w balladzie, czy melorecytacji, jest rozpoznawalny natychmiast . Dalaras jest popularny w kraju ale i, jako jeden z nielicznych, znany również za granicą. Urodzony w 1949 roku w Pireusie, dorastał w muzycznej rodzinie. Jego ojciec Lukas był mistrzem gry na buzuki. Dalaras junior już w wieku 19 lat nagrał pierwszą płytę. Z dzisiejszej perspektywy możemy powiedzieć, że odnowił nie tylko rembetikę, będącą swoistym greckim bluesem, lecz również, dzięki nowym aranżacjom i przemyślnym projektom muzycznym, przywrócił rodakom wielką spuściznę greckiej muzyki. Sięga ona Azji Mniejszej, muzyki archipelagów, tradycji bizantyjskiej, muzyki ze Smyrne. Odwołuje się do stylów takich jak: smirneiko, zambekiko, laiko, związanych z życiem codziennym Greków, w którym muzyka i taniec są niezbywalnymi składnikami. Można powiedzieć, że Giorgos Dalaras stworzył coś na kształt śpiewnika narodowego.

Jest nadal niespożyty w swojej inwencji artystycznej. Jego popularność mierzyć można milionami egzemplarzy sprzedanych płyt. Co roku pojawia się nowy album, co roku prezentuje on na koncertach nowe projekty muzyczne. Nagrywa też dzieła wielkich kompozytorów, ( Theodorakis, Hadjidakis). Zwykł zapraszać do współpracy najlepszych śpiewaków. Pracował  między innymi z Pariosem i Miltosem Paschalidisem. Sięga po wielkie instrumentacje z udziałem orkiestr symfonicznych, buduje mosty ku innym tradycjom muzycznym, zwłaszcza tym obecnym od wieków w basenie Morza Śródziemnego. ( np.  słynny jego projekt „Mediterraneo”, dostępny na DVD ). Moim ulubionym jest utrwalony na płycie Odeonu koncert : “Δάκρυ στο γυαλί “ ( Łzy na szkle). Firmowany przez grupę Estoudiantina (Εστουδιαντίντα)  projekt muzyczny nawiązuje do tradycji orkiestry Greków w Smyrna, grającej  na początku XX wieku.  Dalaras zaprosił do współpracy znakomitych muzyków w tym,  Eleonorę Zouganeli i Giannisa Charioulisa.

Najpełniej chyba zaznacza się klasa śpiewania Dalarasa w trudnych muzycznie solistycznych partiach wspaniałej mszy osadzonej w tradycji bizantyskiej a skompowanej przez Stavrosa Kougioumitzisa, może najznakomitszego w plejadzie wyśmienitych kompozytorów greckich.

Songów Dalarasa można słuchać na wiele sposobów. Na płytach bądź, korzystając z Youtube, w programach Spirosa Papadopoulosa, który w studio TV zaaranżował tawernę, co sobota zapraszając znanych artystów do występów w gorącej klubowej atmosferze. Zaproszeni goście, siedząc przy stolikach, żywo reagują na każdy song. Śpiewają razem z solistą, radują się, wzruszają do łez, poruszeni muzyką a jeszcze częściej tekstami. Czasem któryś wyjdzie na proscenium, zatańczy solo zaibekiko

Było mi dane słuchać Dalarasa na żywo w Atenach, w Sztokholmie i w Uppsali. Każdy koncert to wspomnienie na całe życie. Ateński występ, wspaniały był również ze względu na żywy udział publiczności. Szwedzkie występy pozwoliły przysłuchać się songom Dalarasa wnikliwiej, tym większy mój podziw dla kunsztu wokalnego i wspaniałych aranżacji. Jego utwory to misterne małe dzieła, poruszające i wzruszające, nawet jeśli nie zna się tekstów i trzeba podpierać się kanciastymi tłumaczeniami na google translate.

Trudno wybrać jeden szczególny album z jego dorobku, ( można sięgnąć po kilka wariantów „Best of Dalaras”, gdzie znajdzie się jego wielkie songi). Myślę, że łatwiej jest odwołać się do poszczególnych jego koncertów. Często wracam, poprzez Youtube, do jego występów w telewizyjnej Piwnicy Spirosa Papadopoulosa, zwłaszcza tych, gdzie występuje z moimi ulubionymi greckimi śpiewaczkami: z Eleni Vitali i Glykerią.

Mój podziw dla Dalarasa  datuje się od pierwszego albumu, ”Tα τραγουδια μου„

( Moje pieśni), który usłyszałem pod koniec lat 80tych, dzięki temu, że przywiozła go z Grecji moja córka Alicja. Słuchaliśmy tej płyty aż do zdarcia. Jeszcze dzisiaj  przeżywam mocno utwory:„Parapomena logia”, „Mi mou thimonis matia mou”, „Ola kaka” czy „S ‘Agapo” ( wszystkie dostępne w różnych wersjach w zbiorach Youtube).

Od tamtego czasu, skład płyt greckich artystów w naszym domu tylko rośnie, zajmując kolejne półki. Przy tylu wybitnościach, które wypełniają scenę greckiej muzyki, Dalaras pozostaje jednak nadal ich mentorem i niekwestionowanym mistrzem.

Zygmunt Barczyk

Lämna ett svar