ZYGMUNT BARCZYK: Fado ewoluujące. Dulce Pontes i Mariza

Bez fado Portugalia nie byłaby sobą.  Będąc niegdyś muzyką Lizbony i Coimbry, z czasem stała się znakiem narodowej łączności.

Podobnie jak w przypadku flamenco, wywodzącego się z Kadyksu i Sewilli, czy rembetiki uprawianej w tawernach Pireusu, charakterystyczny lament śpiewaków z knajpek lizbońskiej Mourarii i Alfamy stał się dobrem powszechnym. Żal, tęsknota, zawiedziona miłość, są nieodłączną cześcią klimatu fado. Samo słowo wywodzi sie z łacińskiego fatum. W melancholijnych pieśniach, przy akompaniamencie gitary, traktuje o saudade, czyli o losie pokręconym, często smutnym. Stałe są w nim odniesienia ogromnego bólu do wielkiej radości, zderzając okrucieństwa życia z intensywnością miłości.

Niekwestionowaną królową fado jest Amalia Rodrigues, której aktywność przypadała na okres powojenny. Dziś jest otoczona nimbem pierwszej damy Portugalii. Działa nawet Radio Amalia, całkowicie poświęcone muzyce fado. Lubię słuchać jego audycji na moim internetowym radio w kuchni.

Był okres, kiedy wydawało się, że fado, w koturnowości swej, stanie się śpiewem niemal kanonicznym i zasklepi się na tyle w swoich kodach, że straci zainteresowanie kolejnych pokoleń Portugalczyków. Wtedy pojawiło się fado nuovo. Muzyka odżyła, dostała nowych kolorow, powstały oryginalne interpretacje znanych pieśni. Pojawiły się przede wszystkim nowe osobowości muzyki fado. Myślę przede wszytkim o Dulce Pontes i o Marizie, które przekroczyły bariery tradycjim, otwierając fado na świat.

Wymownym znakiem nowego śpiewania jest album Dulce Pontes:  ”Lagrimas” (Łzy), do którego często powracam. Tradycyjne fado łączy się tu z muzyką bułgarską i arabską, pochwycone nowoczesnymi aranżacjami, pokazuje jakie możliwości tkwią w kanonie fado. Płyta urzeka jednak przede wszytkim fenomenalnymi wykonaniami utworów. Głos o szerokiej skali, oryginalna ekspresja, zdolność dramatycznej interpretacji tekstów, kojarząca się z geniuszem Ewy Demarczyk, sprawia że Dulce Pontes, uważana jest dziś za jedno największych artystycznych zjawisk w skali Europy.  Słynny stał się w jej interpretacji song „A Canção do Mar” („Pieśń morza”), podobnie jak regenerujące tradycyjne fado pieśni „Lágrima” i „Estranha Forma De Vida”. Płyta ta, jak i pozostałe w jej dorobku, świadczą o przekraczaniu granic tradycji, która, dzięki nowatorskim pomysłom, jakby na nowo zostaje odkryta. Dulce Pontes krytykowana jest czasem za szarże aranżacyjne, rozwichrowanie muzyczne, jako że potrafi śpiewem swoim nacierać niczym groźna burza, potrafi jednak też nagrywać utwory stonowane, akustyczne, jak w przypadku ”Caminhos”, czy ożywione stylizacją jazzową, jak w „O Primeiro Canto”. I wszystko to jest świetne.

Dziś Dulce Pontes jest prawdziwa divą. Pojawia się na prestiżowych scenach muzycznych świata, uwielbiana jest w Hiszpanii i Grecji. Objeżdza też swój kraj w poszukiwaniu tradycyjnych tematów, ukazuje je w nowych wersjach, wykorzystując nawet inne języki iberyjskie, śpiewając np. w galicyjskim, czy mirandyjskim.

W 2003 roku, w ścisłej współpracy z Ennio Morricone , wydała album ”Focus”. Pokazała w  nim swoje niebywałe możliwości głosowe i brawurowe interpretacje songów. Nic dziwnego, że chcą z nią pracować inni mistrzowie współczesnego artystycznego spiewania.Występowała m.inn: z Andrea Bocellim, Cesarią Evora, Caetono Veloso, czy Gorgiosem Dalarasem. Osobiście uważam ją za najlepszą obecnie pieśniarkę na Starym Kontynencie.

Odnowione fado, oznaczone już stemplem Fado Nuovo, kojarzy się jednak najbardziej z Marizą. To jej nowatorstwo interpretacji rozsławiło fado wśród miłośników world music. Jej głos określa się słowami: ”magiczny, diamentowy, magnetyczny”. Urodzona w Mozambiku, wychowała sie tuż obok Mourarii, kolebki fado. Dorastała pośród śpiewu naturszczyków, gromadzących się w tanich tawernach najuboższej części Lizbony. Dziś, sąsiednia, bardzo już turystyczna Alfama odcina kupony od fado, ale to przede wszystkim ludzie z Mourarii nadali tej muzyce charakterystyczny nastrój lamentu i rozpoznawalne brzmienie portugalskiej gitary. To tam śpiewała co wieczór legendarna Maria Severa, i dorastała królowa fado – Amalia Rodrigues. Niezwykły śpiew fado z Mourarii ma prawo kojarzyć się z artyzmem i historą naturszyków tworzących bluesa delty. Fado jest bluesem Portugalii.

Mariza w ciągu 15 lat aktywnego życia artystycznego wydała sześć autorskich płyt, otrzymała szereg nagród, w tym Latin Grammy w 2007 roku. Moim ulubionym jej albumem jest ”Fado Curvo”. Znakomite songi, każdy z nich to miniaturowe arcydzieło sztuki. A fado w jej wydaniu ”szczypatielnoje” jest jak nigdy dotąd. Mariza zachwyca swoim majestatycznym zaspiewem, ale i kameralnym przekazem. Oddając istotę muzyki zrodzonej w Lizbonie, przenosi fado w uniwersalny wymiar, czyniąc zeń muzykę świata.

Wiem z rozlicznych recenzji, że koncerty Marizy elektryzują, oszałamiają, wprowadzają słuchaczy w ekstazę! Było mi dane słuchać jej w Sztokholmie i wszystko się potwierdza. Znakomite wrażenie robi również nagrany na DVD koncert Marizy z Londynu. Kiedy słucham jej ”Primavera” czy ”Cavaleiro monge”, ciarki przechodzą przez plecy.

Dulce Pontes i Mariza są dziś wielkimi divami, koncertującymi po całym świecie. Dołączają do grona wielkich artystów, którzy swym talentem i artystyczną kreacją, nadają lokalności wymiar uniwersalny, nie niszcząc swej tradycji, tylko ją uwydatniając.

Zygmunt Barczyk

Lämna ett svar