ANDRZEJ SZMILICHOWSKI: Czy mamy powody zazdrościć Szwedom?

Zawsze mnie trochę śmieszy, gdy słyszę jak ktoś mówi o przepastnych głębiach rosyjskiej duszy, o znanym na całym świecie polskim zawadiactwie, o Szwecji jako państwie spełnionej sekularyzacji.

Myślę, że w Szwedach tkwią bardzo specjalne duchowe doświadczenia. Mieszka w nich oryginalna forma mistycyzmu, te ich wszystkie trolle, gnomy, elfy, rusałki, wiedźmy, szamani… Owe duchowe doświadczenie każe im usuwać się na ubocze, poszukiwać samotności. Szwedzi bardzo pilnują granic swojej osobistej integralności.

Gdy nadchodzi Midsommar (środek lata) znikają z miast masowo, jak pospolite ruszenie. Stawiają na leśnych polanach umajone krzyże i tańcząc wokół śpiewają o małych żabkach. To może się obcym wydawać infantylne, ale nie jest, gdyż w zagłębieniach leśnych kotlin, odnajdują rzecz bezcenną: własną tożsamość. Jeszcze na początku ubiegłego stulecia był w Szwecji powszechnie funkcjonujący i niepisany zwyczaj, że nowo poślubiona para budowała swój pierwszy dom w miejscu, z którego…  nie widać dymu z komina sąsiada.

Ten tradycyjnie dziś odsądzany od jakiejkolwiek sakry naród, nie ma jej w formie fasadowej rzeczywiście prawie zupełnie. W Szwecji „nie widać” wiary. Po kraju nie krążą pielgrzymki, nie obnosi się w procesjach świętych obrazów, pastorzy nie chodzą do domów „po kolędzie”, nie roztrząsa się potrzeby wprowadzenia do szkół nauki religii, nie buduje ogromnych katedr. Wystarczają im te domy boże, które mają. Ich chrześcijaństwo sprawia wrażenie chłodu religijnego, co nie jest chyba prawdą, bowiem Szwedzi w swej większości są w ogóle w kontaktach – a więc i z Bogiem – trudni i bardzo intymni. Ale także wolni od służebności. Może jedną z przyczyn, że tak objawiają swoją wiarę, jest to, iż w ich historii nigdy nie było pańszczyzny? Szwedzki chłop był zawsze wolny. Szedł do armii z prawa dziesięciny, ale służył w „swoim” regimencie i było to dla niego ważne. Podobnie postępował z religią i wszystkim innym. Idąc do kościoła szedł do swojego Boga wolny, nie padał na kolana, nie chlipał Jezusowi w rękaw, patrzył na krzyż i mówił głośno: – Fader min! (Ojcze nasz). Był wolny w życiu i w wierze.

W świecie, w którym człowiek nie rodzi się wolny, jest smutno. W świecie, w którym człowiek nie rozumie co wolność oznacza dla niego samego, nie musi być smutno, ale brak w nim będzie szczerości. Patriotyzm ustąpi miejsca pustej fanfaronadzie; uczciwość kantom; dyscyplina społeczna warcholstwu; czyn patosowi pustosłowia.

Szwedzi mają naturalnie trochę szczęścia. Ich półwysep leży na uboczu odwiecznych europejskich intryg, konfliktów i wojen. Mieli więc czas i możliwość doświadczalnie sprawdzić parę rzeczy sami na sobie. Zrobili to, i zrobili przyzwoicie. Popełnili niewiele błędów. Dziś jest im, jak wszystkim narodom Europy, ciężej, ale podskórnie chyba wiedzą (mają zakodowane w genach narodowej pamięci), że poradzili sobie, jak dotychczas, ze swoją historią dość dobrze. Można im tego pozazdrościć.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar