Afera ”Artem Gold” z Polką w tle

Przekręty, czy biznes, który potknął się na własnym ”sukcesie”? Podobieństw do afery Amber Gold jest wiele – łatwy i szybki zarobek stał się przynętą dla wielu naiwnych.  Chodzi o kilkaset milionów złotych, a mózgiem tego interesu była Polka ze Szwecji, Joanna Segelström (49 lat).

Pani Segelström, właścicielka Galleri New Form proponowała ludziom inwestowanie w dzieła sztuki: obrazy lub rzeźby. Gwarancją tej inwestycji była stopa zwrotu, która mieściła się w przedziale od kilkunastu do 30 procent. Osoby związane z galerią obiecywały odsprzedanie obrazu czy rzeźby innym osobom. Zysk miał być dzielony w odpowiednich proporcjach. Do pewnego czasu interes kręcił się dobrze, pani Segelström otwierała kolejne galerie m.in. w Gdyni, Białymstoku i Warszawie. Ale po roku zaczęły się problemy z kwestią kontaktu z firmą i płatnością. Poszkodowani zgłosili się do detektywów przypuszczają, że być może padli ofiarą piramidy finansowej.

Jak opisywał sprawę Newsweek ”Timeless Gallery” to jedno z przedsięwzięć Joanny Segelström, Polki mieszkającej od 25 lat w Szwecji (w Trelleborg – dop. NGP). U progu lat 90. dwudziestoparoletniej wtedy emigrantce zamarzyła się własna galeria sztuki. Dogadała się z kilkoma szwedzkimi artystami, m.in. Peterem Mandlem, sprawnym i rozpoznawalnym w Skandynawii rzeźbiarzem, którego dzieła kilka samorządów ustawiło na skwerach. W swej Galleri New Form pod Sztokholmem Segelström urządzała im wystawy i próbowała się utrzymać z sięgającej 50% prowizji. Rynkowy standard. Pewnie do dziś handlowałaby rzeźbami na lokalną skalę, gdyby nie biznesowy przypadek.

Jeden z klientów kupił rzeźbę, ale stwierdził szybko, że nie pasuje do jego wnętrz i chciał ją zwrócić. Był deweloperem, więc zaoferowano ją nabywcom jego mieszkań. Okazało się, że sztuka przyciąga nowych klientów. Chętnych do inwestowania w sztukę nie brakowało. Pani Segelström sprzedając rzeźby zapewniała, że zawsze może je odkupić, wartość rzeźby bowiem stale rośnie, a nabywca mógł liczyć na co najmniej 10% zysk po odsprzedaży. Interes przypominał perpetum mobile: po pierwsze dwie trzecie klinetów rzeźby nie zwracało, a niektórzy zamawiali kolejne, licząc na podwojenie wkrótce zysków.

W Polsce trafiła na dobry grunt. Chętnych do artystycznej inwestycji nie brakowało. Segeström sprzedawała statuetki za 100 złotych z gwarancją odkupienia ich po roku z premią 18-30%. Niektórzy klienci tak uwierzyli w interes, że nawet nie odbierali rzeźby, zostawały one w galerii. Kto wie, czy nie były sprzedawane kilka razy różnym klientom. Problemy zaczęły się, gdy niektórzy klienci chcieli odzyskać swoje pieniądze. Segelström zwlekała z wypłatami.

Wreszcie artystycznym interesem zainteresowała się Komisja Nadzoru Finansowego. Jak informował ”Dziennik Bałtycki” galeria została wpisany na listę ostrzeżeń publicznych Komisji Nadzoru Finansowego 4 stycznia 2017 r. – UKNF skierował zawiadomienie z art. 171 ust. 1 ustawy Prawo bankowe – polegającego na gromadzeniu środków pieniężnych innych osób fizycznych, prawnych lub jednostek organizacyjnych niemających osobowości prawnej, w celu udzielania kredytów, pożyczek pieniężnych lub obciążania ryzykiem tych środków – poinformowała Monika Bogatko z KNF. Łączne zaległości pani Segelström osiągnęły 300 milionów złotych. Sprawa trafiła do prokuratury.

Joanna Segelström wysłała do prasy wyjaśnienie, że problemy z płatnościami są ”chwilowe”. Na stronach internetowych znaleźć można wiele informacji o luksusowym życiu rodziny Segelströmów – o ich willi w Marbelli, jachtach, samochodach, luksusowych wakacjach… W 2017 roku właścicielka galerii należała do dziesiątki najlepiej zarabiających osób w Trelleborgu (ok. 3 milionów koron).

Sprawa budziła wielkie kontrowersje. Trafiła także do szwedzkiego wymiaru sprawiedliwości w Ystad, który właśnie niedawno stwierdził… że umarza dochodzenie przeciwko Joannie Segelström i jej synowi Mikaelowi. Prokuratura uznała, że nie jest w stanie udowodnić, że Polka z pełną świadomością dopuściła się oszustwa. Timeless Gallery Group już na wiosnę zeszłego roku został postawiony w stan upadłości z powodu dużych zobowiązań podatkowych. W tym samym czasie wszczęto dochodzenie policyjne.

Ale mimo, że szwedzkie śledztwo w sprawie oszustw zakończyło się, Johanna Segelström jest wciąż poszukiwana na całym świecie. W Polsce Joanna Segelström jest nadal podejrzana o pranie pieniędzy i nieupoważnione operacje bankowe. Tyle tylko, że Joanna i Mikael Segelström zaginęli latem 2018 roku i do tej pory nie udało się ich odnaleźć. Poszukiwani są przez Interpol.

W Szwecji, mimo że umorzono sprawę o oszustwo, nadal wisi nad nimi nakaz zatrzymania, chodzi bowiem o zatwierdzenia inwentaryzacji syndyka masy upadłościowej. Prędzej czy później trafią przed wymiar sprawiedliwości. To jakaś pociecha dla kilkuset poszkodowanych.

STREFA.SE

Foto: sscreen z Trelleborgs Allehanda

Lämna ett svar