Tylko milczeć nie można

Film Smarzowskiego ”Kler” mógł się wydawać obrazoburczą fabułą, chociaż nikt (poza nielicznymi) nie miał złudzeń, że oparty był o fakty. Nie był jednak obrazoburczy – wcisnął mnie w fotel kinowy, wstrząsnął, podobnie jak innymi widzami w sztokholmskiej sali kinowej. Cisza publiczności podczas projekcji była wymowna, a po filmie wszyscy wychodzili z sali kinowej również w milczeniu. Dokument braci Sekielskich ”Tylko nie mów nikomu” to wstrząs kolejny, ale tym razem przeżywany przed ekranem komputera. I tu już nie ma wątpliwości: są świadkowie, są winni, są ofiary, są ci, którzy próbują zamieść problem pod dywan.

Problem z pedofilią w polskim kościele katolickim nie jest odosobniony. Skandale dotknęły większość kościołów narodowych, niemal na wszystkich kontynentach. Polska nie była i nie jest świętą wyspą. A księża (w większości zapewne) nie są świętymi Franciszkami.

W dokumencie Tomasza Sekielskiego bardziej wstrząsające od świadectw ofiar jest to, jak hierarchia kościelna próbuje tuszować sprawy pedofilii, a księża zamiast ponieść karę, przesuwani są z parafii do parafii. ”Korporacyjna solidarność” i, za wszelką cenę, ochrona dobrego imienia Kościoła biorą górę nad zwykłą sprawiedliwością. A chrześcijańskie miłosierdzie zamiast być okazywane ofiarom, skierowane jest do ich prześladowców. To burzy cały porządek wiary.

Zamiatanie problemu pod dywan to zawsze działanie na krótką metę. W końcu kiedyś – ktoś, zechce i posprzątać pod tym dywanem. I ta reguła dotyczy niemal wszystkich dziedzin naszego życia. Dzisiaj uzmysławiam sobie, że o niektórych przypadkach pedofilii, które są w filmie ”Tylko nie mów nikomu” już słyszałem wcześniej. Dotyczy to sprawy księdza z Bydgoszczy i z Lichenia. O tym się mówiło w ”lokalnych” środowiskach. Nawet i tutaj, w Sztokholmie, podobna sprawa dotknęła środowisko polonijne nie tak dawno temu. Ale… ”nie mów o tym nikomu”.

Oburzeni dokumentem, choć niezdolni do zakwestionowania faktów, chcą problem relatywizować. Bo przecież pedofilia to nie problem tylko księży – ”czemu nie pisze się o pedofilach nauczycielach, o pedofilach dziennikarzach, trenerach sportowych…”.  Krytyka Kościoła musi być więc dla nich atakiem na polskość, oznaką ”lewactwa”. Z takimi argumentami nie sposób walczyć.

O tym jak bardzo ten dokument poruszył, a który już obejrzało kilkanaście milionów widzów, świadczą także głosy nawołujące do tego by zrewidować ocenę papieża Jana Pawła II. Podobno wiedział, podobno nic w tej sprawie nie zrobił. Kiedyś pewnie dowiemy się o tym więcej, ale na razie daleki jestem od kruszenie ”świętości”, bo składa się na nią wiele innych czynów. Ale nie dziwi mnie dzisiaj, że coraz więcej moich znajomych (także i w Szwecji) wypisuje się z kościoła katolickiego. I nie czynią tego tylko dlatego, by nie płacić podatku.

Od filmu Sekielskiego Kościół w Polsce się nie zawali. Ale przecież nie o to chodzi. Bo chodzi o to, by Kościół głoszący w swojej wierze o moralności, był wierny głoszonym przez siebie wartością. Jan Hartman pisał:

Oficjalny powód chronienia pedofilów, jaki podaje Kościół, ma formę argumentu moralnego. Nagłaśnianie tego rodzaju spraw jest mianowicie, jak głoszą biskupi (słyszałem to nieraz na własne uszy), zgorszeniem. Nigdy nie spotkałem się z większą bezczelnością i cynizmem w sferze argumentacji etycznej. Stawianie dobra, jakim jest ochrona wrażliwości opinii publicznej przed zgorszeniem, ponad dobrem ofiar przestępstw i ponad sprawiedliwością oraz głoszenie tego rodzaju tez bez zawstydzenia lub choćby świadomości ich szyderczej wymowy – stanowi o bezdennym amoralizmie i głupocie.  

(tn)

Lämna ett svar