Fredrik Böök i sprawa polska: kulisy przyznania literackiej nagrody Nobla w 1924

Obcokrajowiec z Zachodu, który  przekracza dawną granicę między Niemcami a Rosją, zauważy dzięki pozornie nieistotnym szczegółom, że zbliżył się do Wschodu. Krajobraz ten przyprawia go o dziwne wrażenie, którego w pierwszym momencie nie umie sprecyzować… – tak brzmią pierwsze słowa Fredrika Bööka ze spotkania z Polską w 1916 roku. W Europie Środkowej toczyła się właśnie I wojna światowa, a celem podróży Bööka był zamówiony przez jeden z najważniejszych szwedzkich opiniotwórczych dzienników, Svenska Dagbladet, reportaż na temat wpływu wojny na Polskę i Niemcy.

Rola Fredrika Bööka (1883–1961) jako niezwykle wpływowego krytyka literackiego, pisarza i publicysty oraz profesora, literaturoznawcy i – przede wszystkim – komentatora wydarzeń politycznych, jest w Szwecji zarówno doskonale znana, jak i udokumentowana. Böök był ponadto członkiem Akademii Szwedzkiej, jak również z czasem Komitetu Nobla. Imponująca jest też lista jego literackich artykułów, pism krytycznych, książek, monografii, własnych powieści, debat politycznych i ogromnej ilości listów, które niestrudzenie wymieniał z różnymi ludźmi w Szwecji i w innych krajach. Wszystko to świadczy o wielkim potencjale intelektualnym, jak też o żywym i niemalejącym zainteresowaniu Bööka ważnymi zagadnieniami i wydarzeniami w życiu kulturalnym i społecznym Szwecji. Zwłaszcza dwa obszary szczególnie leżały mu na sercu: literatura i polityka. Choć jednak pod wieloma względami Fredrik Böök nie miał sobie równych w odkrywaniu i ocenianiu wartości artystycznej utworów literackich, w ocenie politycznych wydarzeń niejednokrotnie dawał wyraz ambiwalencji czy wręcz zadziwiającego braku osądu.

Owa kontrowersyjność uderza najbardziej jeśli chodzi o stosunek Bööka do sąsiedniego kraju: Polski. Niewątpliwie wpłynął na to istotny fakt, że nie próbował on nigdy ukryć swej gorącej sympatii dla Niemiec i polityki tego państwa, które przyszło mu podziwiać i wręcz uwielbiać przez niemal pół wieku. Ta pro-niemiecka postawa charakteryzowała niemal przez całe jego życie nastawienie do polityki światowej, co bez wątpienia zabarwiło osąd Bööka odnośnie sytuacji politycznej innych krajów, a szczególnie opinie na temat krajów słowiańskich, głównie Polski i do pewnego stopnia Rosji. Jego podejście do nich jest wyraźnie widoczne we wspomnianym ciągu reportaży dla szwedzkiego dziennika.

Fascynacja Bööka Niemcami odciska piętno na wszystkim, z czym zetknął się on w czasie swoich podróży. Pod jego piórem nawet tocząca się I wojna światowa nabiera bohaterskiej otoczki – głównie dzięki odwadze dzielnych niemieckich żołnierzy i ich poświęceniu. Choć właściwie nie powinno to dziwić, biorąc pod uwagę intensyfikację nastrojów pro-niemieckich w Szwecji w owym czasie. Miały one silny wpływ na umysł i sądy Bööka: bardzo konsekwentnie przypisuje on Niemcom najwyższe miejsce w hierarchii państw europejskich. Polska, wraz z innymi krajami słowiańskimi, znajduje się oczywiście w grupie państw pod każdym względem podrzędnych tejże „rasie panów”.

Współczesnemu czytelnikowi wręcz niewiarygodna wydaje się wypaczona interpretacja Bööka odnośnie sytuacji politycznej w Polsce w tym okresie. Cały tekst tchnie wielkim podziwem dla wojsk niemieckich, które w końcu  „wyzwoliły” Polaków spod rosyjskiej okupacji. Oczywiście Böök żywił gorącą nadzieję na zwycięstwo Niemiec i – w rezultacie tegoż – na odrodzenia się wolnej Polski, ale pod niemieckim  ”nadzorem”. To tylko jeden z uderzających przykładów politycznej skrajnej niekonsekwencji Bööka. Polacy mieliby według niego uwolnić się od Rosjan, aby tym samym znaleźć się pod „opiekuńczym” skrzydłem Niemiec.

Związany lojalnością wobec Niemiec Böök jak najdłużej nie chciał i najwyraźniej nie mógł właściwie ocenić sytuacji politycznej w Europie, ani w czasie pierwszej, a tym bardziej tuż przed i po wybuchu II wojny światowej. Widać to w kolejnych reportażach pisanych w trakcie podróży po okupowanej w tym czasie przez Niemców Danii. Ich charakter, ideologiczny ton i polityczna naiwność oraz nieustający podziw dla niemieckich żołnierzy przypominają reportaże z wizyty w Polsce w 1916 roku. Była to skądinąd jedna z ostatnich okazji dla tego typu hołdów: negatywna opinia publiczna wobec jego poglądów powoli przybierała w Szwecji na sile. W rezultacie od początku 1940 roku działalność polityczna i literacka Bööka znacząco maleje. Jednak ostateczne przyznanie, że źle ocenił Hitlera i politykę Niemiec hitlerowskich dało na siebie czekać, chociaż wieść o upadku Niemiec i ujawnienie prawdy na temat obozów śmierci, wprawiły Bööka, jak pisał w liście do przyjaciół, ”po prostu w osłupienie”. Jeśli jednak chodzi o jego obraz Polski, pozostał on niezmieniony od wspomnianej pierwszej podróży do tego kraju.

Na tle tego konsekwentnie utrzymanego negatywnego stosunku do Polski i Polaków trudno zrozumieć entuzjazm, czy nawet zachwyt, jaki Böök wykazał wobec kilku polskich utworów literackich i ich autorów, z którymi nawiązał kontakt w latach 1916-17. Wszystkie błędne oceny, które w tak dużym stopniu cechowały jego reportaże i stanowisko polityczne w sprawie Polski, zanikają zupełnie w krytycznych wypowiedziach na temat literatury polskiej. Dotyczy to przede wszystkim pisarza Stanisława Władysława Reymonta, ale również – aczkolwiek, jak się potem okaże, chwilowo – Stefana Żeromskiego. Obaj ci pisarze byli byli przez jakiś czas kandydatami do nagrody Nobla. To, że w 1924 roku otrzymał ją Reymont, nastąpiło niewątpliwie w wyniku zaangażowania i niezaprzeczalnego wpływu Bööka na decyzję Komitetu Nobla. Co zatem w pracach Reymonta wzbudziło tak nieoczekiwany entuzjazm tego najbardziej wpływowego krytyka literackiego swoich czasów?

Z epopeją Chłopi Böök zapoznał się poprzez niemieckie tłumaczenie z 1912 roku, ale w Szwecji z nazwiskiem Reymonta czytelnik zetknął się dopiero w roku 1918, w wyniku entuzjastycznego tekstu Bööka na ten temat. Polityczne odniesienia nie występują zupełnie w artykule Bööka na temat Reymonta. Kładzie on raczej nacisk na jego rolę jako jednego z największych polskich pisarzy epickich, porównując go nawet z Homerem i określając hojnym mianem czołowego współczesnego pisarza Polski. Droga Reymonta do nagrody Nobla świadczy najlepiej o ogromnym wpływie Bööka na szwedzką opinię literacką, choć  pierwsza część tetralogii została przełożona na język szwedzki dopiero w 1920 roku, przez cenioną tłumaczkę Ellen Wester (alias Ellen Weer).

Niestety, przekład następnych trzech części zajął kolejne cztery lata. To opóźnienie było częściowo spowodowane – choć niezamierzone – przez samego Bööka. Bo nawet jeśli w swoim artykule Böök wyrażał się z uznaniem o nowatorstwie Reymonta, podkreślał on jednocześnie perspektywę historyczną dzieła. Zaprezentowaną w ten sposób epopeję chłopską uznano więc bardziej za powieść historyczną niż współczesną. Nie było to bez znaczenia, jako w Szwecji na początku XX wieku opublikowano kilka powieści na temat ludności wiejskiej, pióra norweskich pisarzy, m.in. Knuta Hamsuna czy Sigrid Undset. Te powieści bliższe były sercom Szwedów, nie tylko ze względu na pokrewieństwo kulturowe, ale także bliższą perspektywę czasową wydarzeń. Te dwa czynniki przyczyniły się do spadku zainteresowania Reymontem.

W tej sytuacji w szwedzkich kręgach przyjaznych Polsce zaczęto lansować  innego polskiego kandydata na nagrodę Nobla, Stefana Żeromskiego, którego dzieła były już przełożone na język niemiecki i szwedzki. Wydanie tych przekładów, również i tu autorstwa Ellen Weer, zostało więc zintensyfikowane: w porównaniu z utworami Reymonta, książki Żeromskiego wydano w znacznie większym nakładzie. Zostały one również ocenione pozytywnie przez krytyków, jak też przez jednego z najbardziej znaczących przedstawicieli nordyckiej slawistyki: Adolfa Stendera-Petersena. Zafascynowany pisarstwem Żeromskiego poświęcił mu w 1923 roku bardzo pochlebny artykuł. Sławił w nim zwłaszcza powieść Wiatr od morza, którą uważał za szczytowy punkt kariery literackiej polskiego pisarza. Również Böök był początkowo przychylny Żeromskiemu, którego spotkał osobiście podczas pobytu w Polsce w 1922 roku.

Jak na ironię, to właśnie ów najbardziej przez krytykę ceniony Wiatr od morza przyczynił się do tego, że nazwisko Żeromskiego zniknęło z listy kandydatów do nagrody Nobla, by już nigdy więcej na nią nie powrócić. W październiku 1923  Böök  opublikował bowiem recenzję tej powieści, gdzie nakreślił nagle zupełnie inny obraz Żeromskiego. W bardzo negatywny – żeby nie powiedzieć wręcz zjadliwy – sposób Böök skrytykował Wiatr od morza, oskarżając pisarza w ostrych słowach o ”bezgraniczny nacjonalizm” i ”brutalny imperializm”. Na efekt tej oceny nie trzeba było długo czekać: recenzja Bööka bez wątpienia spowodowała zwrot opinii publicznej na niekorzyść Żeromskiego. Trudno tłumaczyć tę nagłą zmianę stanowiska jednym z kaprysów literackich Bööka, nawet biorąc pod uwagę absurdalny fakt, że Böök – o co natychmiast oskarżył go Adolf Stender-Petersen – nawet nie czytał Wiatru od morza, tylko oparł swoją krytykę na negatywnej opinii niemieckich recenzentów, którzy w powieści Żeromskiego dopatrzyli się głównie antyniemieckich akcentów.

Prawdopodobnie właśnie w owych ”antyniemieckich akcentach” należy szukać przyczyny nieoczekiwanego zwrotu i wręcz osobistej napaści Bööka na polskiego kandydata do nagrody Nobla: pro-germański i pod wieloma względami konserwatywny Böök nie mógł po prostu znieść tak niesprawiedliwego potraktowania Niemców, jak to miało miejsce w powieści Żeromskiego.

Ale można też według mnie wyciągnąć inny wniosek z tej historii, która jawnie i skutecznie obala mit o osławionych zdolnościach Bööka, jeśli chodzi o odróżnienie polityki od sztuki. Wielu szwedzkich krytyków i badaczy podkreślało na przestrzeni lat obiektywizm Bööka w kontekście literatury. Jego polityczny fanatyzm uniemożliwiał mu jednak najwyraźniej w wielu sytuacjach zajęcie obiektywnego stanowiska, czego można by oczekiwać od człowieka o jego pozycji i sławie. Zwłaszcza w przypadku Niemiec wykazywał on niezmienną konsekwencję: każdy, kto odstawał od właściwej w znaczeniu Bööka ideologii, nie mógł liczyć na uznanie czy wsparcie.

Tym zatem można tłumaczyć, choć trudniej zrozumieć to, że Böök nie mógł wybaczyć Żeromskiemu jego antyniemieckiej postawy, niezależnie od tego czy była ona – z polskiego punktu widzenia biorąc – historycznie i politycznie uzasadniona czy nie. Szanse Żeromskiego na nagrodę Nobla zmalały w tej sytuacji do minimum, podczas gdy nazwisko Reymonta nabrało tym samym w kontekście Nobla większej wagi. Ponadto pół roku przed decyzją Komitetu Noblowskiego Böök i kręgi przyjazne Reymontowi rozpętały kampanię reklamową na rzecz polskiego pisarza. Przede wszystkim Böök opublikował w Svenska Dagbladet artykuł o twórczości Reymonta, w którym po prostu powtórzył swoje opinie i refleksje z 1918 roku, tym razem jednak w jasno określonym strategicznym celu. Böök nie mógł wybrać lepszej chwili, raz jeszcze też jego wpływ okazał się znaczący: epopeja Chłopi została wydana w całości i bardzo dobrze przyjęta. Wszystko to doprowadziło do tego, że Reymont jesienią 1924 roku stał się drugim po Sienkiewiczu w 1905 r. polskim laureatem nagrody Nobla w dziedzinie literatury.

Obwołanie Reymonta „pierwszym spomiędzy nowoczesnych pisarzy europejskich”, a Chłopów jako „wielkiego dzieła literatury współczesnej”, odbiło się rzecz jasna echem w szwedzkich mediach: na Reymonta i jego utwór posypały się pochwały i wyrazy uznania. Trudno się temu dziwić – dzieło Reymonta trafiło na żyzną glebę: literatura o tematyce chłopskiej miała w Szwecji zawsze swoje wdzięczne miejsce, w dużej mierze dzięki specyficznej i silnej – w porównaniu z Polską – pozycji i roli tej klasy społecznej w historii Szwecji. Stąd nietrudno zrozumieć decyzję Komitetu Noblowskiego. Można też widzieć poparcie Bööka dla innego polskiego kandydata jako próbę zrekompensowania przez niego jego własnego negatywnego stosunku do utworów Żeromskiego.

Jacek Malczewski – Portret Władysława Reymonta

Czytając artykuły i inne prace Bööka trudno oprzeć się wrażeniu, że w jego świadomości istniały jak gdyby dwa różne obrazy Polski: polityczny i literacki. Niestety, brakowało mu najwyraźniej umiejętności połączenia ich obu w obiektywny sposób. Ponieważ polityczny obraz Polski Bööka był zindoktrynowany przez jego pro-niemieckie podejście do sytuacji politycznej w Europie, nie pozwalał on sobie na żadne odstępstwa od ”prawdziwej wiary”. Stąd z jednej strony życzył Polakom odzyskania niepodległości, z drugiej wzywał ich do poddania się Niemcom. Niepodległość Polski jawiła się w jego świadomości jako zagrożenie. W ten sposób ów niezbyt sprawiedliwy obraz Polski i Polaków wydaje się być tym, który zabarwił nie tylko jego własną świadomość, ale też całego ogółu jemu współczesnych. I który, niestety, w pewnym stopniu pokutuje nadal….

Nie można odmówić Böökowi zadziwiającej zdolności przyswajania wiedzy i zrozumienia sytuacji w Polsce. Jego analityczne rozważania o polaryzacji polskiego społeczeństwa i rozbieżności między ”pałacem” i ”chałupą”, czyli między dominującą szlachtą ziemiańską, a zacofaną, nadal w prymitywnych warunkach żyjącą warstwą wiejską, zaskakują trafnością spostrzeżeń. Wiele wskazuje na to, że i tu również można szukać przyczyny nieoczekiwanej zmiany stanowiska Bööka odnośnie kandydatur Żeromskiego i Reymonta do nagrody Nobla. W utworach Reymonta Böök znalazł wszystko to, czego szukał: wielki literacko realistyczny obraz polskiej wsi, dokładnie taki, jak w jego własnych reportażach z Polski, ponadto napisany przez kogoś, kto sam pochodził z podobnego co Böök środowiska. To, co Böök szczególnie podkreśla w recenzji dzieła Reymonta, to brak szlacheckiego polskiego narodowego romantyzmu. Właśnie w tym, jak sądzę, można upatrywać ostatecznego wyjaśnienia nagłego zauroczenia Bööka Reymontem i całkowitego odwrócenia się od Żeromskiego: w jego własnych uprzedzeniach politycznych i kompleksach społecznych.

Najwidoczniej więc „błędem” Żeromskiego było to, że ze swoim pochodzeniem i poglądami politycznymi nie mieścił się w owych społecznych, a tym bardziej politycznych ramach. Bo właśnie w jego utworach odzwierciedlała się sytuacja polityczna Polski, tej – w świadomości Bööka – krnąbrnej, rewolucyjnej, niewdzięcznej i nieobliczalnej Polski, gdzie rodzący się socjalizm i demokracja zagrażały wcześniejszej strukturze społecznej państwa polskiego. Utwory Reymonta natomiast doskonale przylegały do przekonań Bööka dotyczących rozwoju sytuacji w Europie i jej ostatecznej formacji pod egidą Niemiec. To zatem, że w przypadku Reymonta Böök-literaturoznawca wziął górę nad Böökiem-politykiem, nie powinno dziwić. Nie miało to w każdym razie nic wspólnego z tak często przez szwedzkich biografów Bööka podkreślanym jego obiektywizmem wobec zagadnień literackich.

”Prawda pragnie być kochana chłodną i dyskretną miłością”,

pisał Böök w 1950 roku, w przypływie samokrytyki i narastającej depresji. Słowa te symbolizują trafnie jego nieodmiennie ambiwalentny stosunek do spraw politycznych i literackich Polski. Jego miłość do Niemiec trudno bowiem określić jako „chłodną i dyskretną”, cechowała ją raczej nigdy nie wygasła namiętność. Zaważyła ona nie tylko na całym jego życiu, ale również na jego sądach na temat krajów bezpośrednio zależnych od polityki Niemiec. Na nieszczęście zaliczała się do nich również Polska. Na nieszczęście dlatego, że tam, gdzie namiętność Bööka dochodziła do głosu, tam zamierał jego polityczny i literacki obiektywizm.

M. Anna Packalén Parkman

Lämna ett svar