ALEKSANDER KWIATKOWSKI: Sprawiedliwi ante portas!

Bartłomiej Krupa określił kilka lat temu dwa dyskursy w polskich badaniach okoliczności Zagłady, w szczególności stosunków polsko-żydowskich:

”… historiografii krytycznej, dostrzegającej i eksplorującej czarne karty w postawach społeczeństwa polskiego wobec zagłady Zydów, oraz antagonistycznej względem niej historiografii heroizującej postawy Polaków. Pierwsza z nich jest demaskatorsko-etyczna, przyczynia się do przeformułowania dyskursu, druga posługuje się martyrologiczno-mitologicznymi kliszami i jest wyraźnie konserwatywna.” (Historia krytyczna i jej ’gabinet cieni’. Zagłada Żydów 10 T. II Materiały, Warszawa 2014 IFiS PAN s.722)

Tę samą dychotomię można zaobserwować studiując odbicie Zagłady w mediach wizualnych, kinie i telewizji. Po pierwszej stronie plasują się takie filmy jak ”Pokłosie” (2012) W. Pasikowskiego, częściowo również ”Ida” (2013) P. Pawlikowskiego, a także dokumenty: ”Miejsce urodzenia” (1992) P. Łozińskiego czy ”Świadkowie” (1988) M. Łozińskiego.

W dyskursie drugim wyróżnić można film Agnieszki Holland ”W ciemności” (2011), amerykański film telewizyjny ”Dzieci Ireny Sendlerowej” (2009) J. K. Harrisona, oraz bardzo jednostronny, pełen przemilczeń i przekłamań, dokument Janusza Kidawy ”Sprawiedliwi” (1968), a także serial Waldemara Krzystka pod tym samym tytułem.

Nie odmawiam oczywiście filmom Holland i Harrisona waloru prawdy. W dodatku są to obrazy zniuansowane, ukazujące obie, czy nawet wszystkie, strony medalu: udział w prześladowaniach, obojętność, wreszcie aktywną pomoc. Można także przywołać filmy ustawiające się jakby między dyskursami, choćby ”Wielki Tydzień” (1995) i ”Korczak” (1990) Andrzeja Wajdy. Chciałbym się jednak skoncentrować na ’modnym’ i jakby szczególnie ostatnio akcentowanym w ramach drugiego dyskursu – wątku Sprawiedliwych. To wiąże się również z kontrowersją dotyczącą umiejscowienia pomnika Sprawiedliwych.

Waldemar Krzystek udowodnił ostatnio, szczególnie filmami o wątkach polsko-sowieckich, swa dojrzałość w rekonstruowaniu trudnej, niejednoznacznej przeszłości. Te sprawności zawiodły go, a napewno jego scenarzystów – w serialu ”Sprawiedliwi” (2010), gdzie ukazuje szeroką panoramę ludzi pomagających Żydom w potrzebie. Mamy tu duchowieństwo: księża wydający metryki ludzi zmarłych do wykorzystania przez jeszcze żywych, siostry zakonne z narażeniem życia przechowujące dzieci żydowskie w klasztorach; także osoby prywatne, niekiedy działające w ramach Żegoty, lokujące Żydów w swoich mieszkaniach, piwnicach, domkach na prowincji, gospodarstwach wiejskich, specjalnych skrytkach. Zaledwie gdzieś w tle (to jest w dialogach) pojawiają się informacje o działalności szmalcowników: szantażystów i donosicieli, współpracujących z gestapo. Nierzadko, przy demaskacji, ratujący ponoszą śmierć wraz z ratowanymi. Oczywiście, panorama poglądów i odniesień jest szersza, a nad postawami wielu Polaków unosi się usprawiedliwiony strach przed zdemaskowaniem. Szerszą i pogłębioną prezentację ”zasług” tego serialu znaleźć można w artykule Agnieszki Haskiej w roczniku ”Zagłada Żydów 6” (2010), s.405-410.

Podobną tendencję obserwujemy w serialu Michała Rogalskiego ”Wojenne dziewczyny” (2017). Jedna z nich ma niechlubną przeszłość złodziejki z przedmieścia, druga jest panienką z dość dobrego, właściwie normalnego polskiego domu, trzecia wreszcie to Żydówka Marysia, o tożsamości której pozostałe wiedzą od samego początku. Strach przed zdemaskowaniem ujawniają kandydaci na Sprawiedliwych także w tym serialu, ale np. pewna przypadkowo poznana Polka, mieszkająca z małoletnim synem, przezwycięża obawy i po pewnym wahaniu zgadza się przechować przez tydzień dwoje Żydów. Natomiast wyraźniej niż w serialu ”Sprawiedliwi” widać tu działalność mętów społecznych w roli mniej czy bardziej określonych szmalcowników i donosicieli. W jednej ze scen zaangażowany w ucieczkę z getta ojca i siostry Marysi, kasiarz Malina (który w końcu też okazuje się pochodzenia żydowskiego, a nawiasem mówiąc to samo nazwisko nosi jedna z aryjskich postaci powieści K. Brandysa ”Samson”), zadaje jednemu z dwóch agresywnych szmalcowników trzy, być może śmiertelne, ciosy nożem.

W dokumencie Kidawy od samego początku zrównuje się los Polakow i Żydów, którzy w dodatku nie rozumieją niebezpieczeństwa, anachronicznie się modlą do swego boga (a do którego mają się modlić?). Potem już tylko pomoc, także dla powstania w getcie. Tadeusz Bednarczyk mówi o CODZIENNYM przerzucaniu do getta 250 ton żywności i o ZZW. Podkreśla się żydowską kolaborację i brak wdzięczności Żydów za pomoc. W komentarzu z roku 2011 skonfrontowano dwa nazwiska: scenarzysta Ryszard Gontarz (in +) i Jan Tomasz Gross (in -). Ani słowa o Żegocie (poza wzmianką Marii Kann pod koniec), ani śladu Bartoszewskiego czy Sendlerowej. Tylko komuniści/partyzanci. Dużo o ofiarach wśród Sprawiedliwych, nieco o wyrokach na szmalcowników.

Mieszane wrażenia wywołują natomiast dokumenty prezentowane na płytce DVD ”Polacy ratujący Żydów” wydanej w ramach Tek Edukacyjnych IPN przy współpracy Narodowego Centrum Kultury.

Nie ulegają wątpliwości zasługi bohatera filmu ”Henryk Sławik – polski Wallenberg” (2004) Marka Maldisa i Grzegorza Lubczyka, ratującego i pomagającego polskim obywatelom (Polakom i Żydom) na Węgrzech w czasie wojny. ”Cena życia” (2004) Andrzeja Baczyńskiego to rzeczowa rekonstrukcja tragedii we wsi Markowa, gdzie śmierć z rąk Niemców poniosło w 1944 roku 16 osób, 8-miu Żydow i 8-miu członków rodziny Ulma, która Żydów przechowywała. Obok licznych świadków wydarzeń, dziś już ludzi starszych, którzy wówczas byli dziećmi lub bardzo młodymi ludźmi, akcję komentuje również Mateusz Szpytma, pracownik krakowskiego oddziału IPN, który – za polskim papieżem – raz nazywa Żydów starszymi braćmi w wierze. W ”Łyżeczce życia” (2004) Michała Nekandy-Trepki spotykają się uratowana Elżbieta Ficowska i ratująca Irena Sendlerowa.

Fakt ponoszonego przez ratujących ryzyka, zagrożenia karą śmierci, oczywisty w dokumencie o Markowej, w filmie Arkadiusza Gołębiewskiego ”Życie za życie” (2007) postawiony jest expressis verbis w otwierającej film wypowiedzi zakonnicy. Ale film poprzedzają też dwa cytaty, dłuższy, Władysława Bartoszewskiego, mówiący o najwyższej cenie płaconej niekiedy za pomoc, oraz krótszy i powtórzony po zakończeniu filmu – Tomasza Strzembosza, postulującego, że liczba 5.500 Sprawiedliwych, których działalność udokumentowano i uhonorowano w Yad Vashem, to zaledwie czubek czubka góry lodowej. Pamiętamy reakcje prof. Strzembosza na nagłośnienie przez Jana T. Grossa zbrodni w Jedwabnem i tu też widać wyraźnie, że stara się on, poprzez wyolbrzymienie ilości Sprawiedliwych, zarówno w cyfrach bezwględnych jak i procentowo, jakby o zatarcie innych, ciemniejszych stron rzeczywistości. I nie zapominajmy też o przyczynach, dla których wielu Sprawiedliwych nie pochwaliło się po wojnie faktem udzielania pomocy – to stała obawa przed sąsiadami.

W półgodzinnym filmie Gołębiewskiego zrelacjonowano jeszcze kilka (10) niekiedy masowych egzekucji Polaków (do 33 osób) w różnych wsiach, którzy udzielali pomocy Żydom. Z dwóch wypadków – zesłania ”winnych” z Krakowa do obozów (Ravensbrück, Flossenburg) i tam ginących – wynika, że pomoc Żydom nie zawsze oznaczała natychmiastową śmierć. W tych licznych relacjach pojawia się też kilkakrotnie sytuacja, że Żydzi – ze strachu, po torturach, czy w wyniku obietnicy zachowania życia – zeznają Niemcom, kto im pomagał. Jedna egzekucja dotyczy mieszanego małżeństwa, Polaka z wychrzczoną Żydówka i ich niespełna rocznego dziecka.

Gołębiewski podjął raz jeszcze podobny temat w zrealizowanym 2009 roku wraz z M. Pawlickim dokumencie ”Historia Kowalskich” (filmu nie ma na omawianej tu płytce). Zdaniem Tomasza Łysaka (”Od kroniki do filmu posttraumatycznego”, Warszawa 2016, s. 294) ten

”sentymentalny dokument… przenosi dyskusję o przeszłości z poziomu historycznej argumentacji na poziom afektywnej identyfikacji”.

W części edukacyjnej płytki, zatytułowanej ”Druga prawda”, zgrupowano i zmontowano w pięciu blokach tematycznych 32 krótkie wypowiedzi 24 osób, zapewne wzięte z dłuższych wywiadów przed kamerą. Słyszymy tu osoby znane, jak Bartoszewski, Edelman, Anthony Polonsky, Jan Nowak Jeziorański. Można tylko dodać, że bloku ”Ratowanie” dotyczyło 12 wypowiedzi, gdy na kolejny i ostatni temat: Szmalcownicy, już tylko cztery. Napewno więcej tych ostatnich faktow znaleźć można w ramach ”pierwszej prawdy”, tej reprezentowanej przez badaczy z IFiS PAN.

Te liczne przykłady, o których rzetelności nie można wątpić, to jednak wierzchołek góry lodowej także sytuacji wręcz przeciwnych. A świadectw każdego z dwóch omawianych tu rodzajów nie brak w 11 tomach rocznika ”Zagłada Żydów”. W tym świetle pewnie nie będzie można utrzymać trafności wyrażonej wiele lat temu ostrożnej kalkulacji Kazimierza Brandysa, który oceniał stosunek Polaków do Zagłady jako w 90% obojętny, w 5% ratowniczy i w 5% niszczący (mordercy, szmalcownicy, donosiciele), Ta diagnoza może ulec niekorzystnej zmianie w zakresie dwóch cząstek 5%-owych.

Do tematu Sprawiedliwych nawiązuje także film, który winien był powstać w Polsce, a zrealizowany został w Czechach (w koprodukcji z UK i USA). ”The zookeeper’s wife” miał polską premierę w marcu 2017, żeby trudniej było zgadnąć pod tytułem ”Azyl”. Jest to historia małżeńskiej pary zoologów Antoniny i Jana Żabińskich, ukrywających dużą ilość Żydów na terenie warszawskiego ogrodu zoologicznego. Ale patrząc z boku: tu również ukrywanie jest masowe, a ukazano tylko jeden wypadek przypuszczalnego donosu na małżeństwo, ulokowane w innym mieszkaniu po krótkim pobycie w ZOO. Ergo, ta dla wielu nowa wiedza, znowu wprowadzi nieistniejące w rzeczywistości proporcje: masowość ratowania, sporadyczne szkodzenie.

Bodaj najtrafniej podsumowuje problem Sprawiedliwych tekst Marii Witkowskiej i Michała Bilewicza w tym samym, X roczniku ”Zagłada Żydów” (Materiały, op.cit., s. 816), cytujący w.w. pracę Agnieszki Haskiej, a także Joanny Tokarskiej-Bakir:

”… historia osób ratujących Żydów w czasie wojny ma służyć jako alibi i staje się narzędziem do zakłamania stosunków polsko-żydowskich”.

Podkreślają oni także, że

”… historia Sprawiedliwych może mieć ozdrowieńczy wpływ na relacje polsko-żydowskie, jeśli tylko będzie ona opowiedziana w sposób kompletny i niezafałszowany”.

Aleksander Kwiatkowski

 

Lämna ett svar