Instytut Polski w Sztokholmie na żużlowym wirażu

”May you live in interesting times, they said… Pan Paweł żużel-bóg-honor-ojczyzna Ruszkiewicz już nie jest ”kandydatem”. Od dziś pełni funkcję dyrektora Instytutu Polskiego w Sztokholmie. Niech mi ktoś powie, że to żart”. To wpis na jednym z profili Facebooka.

O kontrowersyjnej sprawie kandydowania na szefa Instytut Polskiego w Sztokholmie Pawła Ruszkiewicza, do tej pory znanego jako eksperta od żużla, pisaliśmy w marcu 2018 roku w Nowej Gazecie Polskiej. Wydawało się jednak, że ten dziwny transfer ze świata sportu do świata kultury jednak nie dojdzie do skutku. Doszedł.

Jak pisze Dariusz Ostafiński w Wirtualnej Polsce, ”człowiek od żużla ma promować w Szwecji polską kulturę i naukę”.

Rok temu pisaliśmy w NGP:

Kim jest Ruszkiewicz? Z informacji dostępnych na Internecie wynika, że jest ”promotorem ice speedwaya, kierownikiem ”lodowej” reprezentacji Polski, komentatorem telewizyjnym, ekspertem żużlowym, dziennikarzem”, wykładowcą na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (gdzie prowadzi zajęcia ze studentami dziennikarstwa specjalizacji ”dziennikarstwo sportowe”) i przedsiębiorcą. Dziwne kryteria jak na stanowisko dyrektora Instytutu Polskiego zajmującego się kulturą… Ale… Ruszkiewicz był także członkiem Gnieźnieńskiego Społecznego Komitetu Poparcia Jarosława Kaczyńskiego – w 2010 roku przed wyborami prezydenckimi, a w roku 2015 Gnieźnieńskiego Społecznego Komitetu Poparcia dr. Andrzeja Dudy. Na listach członków Komitetu widnieje jako ”przedsiębiorca, działacz sportowy”. Na profilu Twitterowym Paweł Ruszkiewicz tak reklamuje swoje zainteresowania: Rodzina, Bóg-Honor-Ojczyzna, Speedway w nc+; ice racing ; Kresy; Dead Can Dance; ”Apocalypse Now”.

Z kolei Ostafiński tak prezentuje nowego dyrektora Instytutu Polskiego:

Kiedy pytamy ludzi ze środowiska o Ruszkiewicza, to przeważnie słyszymy, że albo słabo go znają, albo nie mają nic dobrego do powiedzenia. Zarzuty? Żyje z żużla (on sam się tego nie wstydzi i mówi o tym otwarcie), ma roszczeniowe podejście, nie wywiązuje się z umów, łapie kilka srok za ogon. Wypomina mu się, że nie był na pogrzebie największej gwiazdy polskiego żużla na lodzie, Grzegorza Knappa. – Post factum: Paweł Ruszkiewicz miał się za przyjaciela Grzegorza Knappa. Nie był na jego pogrzebie. Wybrał… Grand Prix w Kopenhadze. Oto żużel – napisał na Twitterze Filip Czyszanowski, dziennikarz TVP.

Ruszkiewicz nigdy nie wyjaśnił, dlaczego nie pożegnał przyjaciela, który zmarł po upadku w zawodach w Holandii. – Nie mogłem być na tym pogrzebie. To są sprawy osobiste i nie chcę ich komentować publicznie. Nieliczne osoby wiedzą, jak było – mówił Ruszkiewicz dwa lata temu w wywiadzie dla portalu pokredzie.pl.

Kandydata na dyrektora instytutu trudno jednak zaszufladkować. Jest z pewnością barwną postacią i człowiekiem wielu talentów. Zaczynał jako dziennikarz (jest nim z wykształcenia, kończył politologię), a obecnie jest przedsiębiorcą (ma umowę z BSI, promotorem cyklu Grand Prix, na wyłączną sprzedaż gadżetów związanych z cyklem) i komentatorem żużla w nSport+ i Canal Plus. Stacja ceni go za wiedzę i głos. On sam mówi, że w telewizji pomaga mu zdobyte ongiś doświadczenie radiowe.

Ruszkiewicza można zobaczyć w produkcji Discovery Channel o żużlu. Ówczesny trener Startu Lech Kędziora uczy gościa z Anglii jazdy na motocyklu. Wrażenie robi zwłaszcza ta scena, w której Ruszkiewicz i Kędziora częstują reportera z Wysp wódką, flaczkami i golonką. – Wódka, świńska noga i żużel – puentuje wyraźnie zadowolony reporter zakrapianą imprezkę.

Ruszkiewicz był kiedyś kierownikiem drużyny Startu Gniezno, ale bardziej znany jest, jako promotor zawodów żużla na lodzie. W PZM podkreślają, że przez lata ciągnął dyscyplinę za uszy.

/…/  Uchodzi za krytycznego komentatora bieżących wydarzeń. Zawsze mówi to, co myśli. Z pewnością w byciu ekspertem pomaga mu to, że kiedyś publikował w Przeglądzie Sportowym, Tygodniku Żużlowym, a także w prasie angielskiej i holenderskiej. Pisał o żużlu, posiłkując się bogatą wiedzą historyczną. Ci, którzy byli u niego, mówią o garażu wypchanym żużlowymi programami z wielu lat i miejsc na świecie.

Kiedy jednak mówimy ludziom, że Ruszkiewicz jest kandydatem na dyrektora Instytutu Polskiego w Sztokholmie, to zapada krępująca cisza. Oficjalnie niemal nikt nie chce tego komentować. – To niespodzianka – przyznaje Wojciech Dankiewicz, który komentował z Ruszkiewiczem mecze dla nSport+. – Wiem, że ma żyłkę handlową, że od lat jest w żużlu, ale nie znam go na tyle, by ocenić, czy poradzi sobie w roli osoby promującej polską kulturę w Szwecji.

– A ja tam cenię Pawła za dużą wiedzę żużlową, ogromną pasję, jaką do dyscypliny posiada. Jest historykiem z zamiłowania, wykładowcą na jednej z poznańskich uczelni. Być może nowa funkcja rozwinie w nim ukryte dotąd talenty i tego mu serdecznie życzę – mówi z kolei Wojciech Stępniewski, prezes Ekstraligi Żużlowej.

Jak sobie poradzi w Sztokholmie? Nie sposób przewidzieć, ale powtórzmy to, co pisaliśmy jako konkluzję artykuły z marca:

Z perspektywy czasu wydaje się, że niepokój wokół Instytutu Polskiego za czasów byłej dyrektor Katarzyny Tubylewicz, to prawdziwa sielanka…

Tyle tylko, że Katarzyna Tubylewicz na kulturze się znała.

STREFA.SE

Na zdjęciu: screen z Twittera Pawła Ruszkiewicza

Lämna ett svar