Patriotyczny nacjonalizm

W znanym eseju „Notes on nationalism” datowanym w maju 1945. autorstwa Georga Orwella, jest taki akapit:

„Nacjonalizmu nie należy mieszać z patriotyzmem. Oba słowa używa się w tak różnych i niejasnych sytuacjach, że każdą definicję można zastąpić inną. Patriotyzm to przywiązanie do jakiegoś miejsca lub stylu życia, które uważa się za najlepsze na świecie, bez pragnienia wciągania w to innych ludzi. Patriotyzm jest ze swej natury defensywny, tak militarnie jak kulturowo. Natomiast nacjonalizmu nie można odłączyć od pragnienia władzy. Naczelny celem i pragnieniem nacjonalisty jest zabezpieczyć jak najwięcej władzy nie dla siebie a dla narodu, albo innej formacji, którą wybrał, aby utopić w tym własną indywidualność”.

Celne, cenne i warte zastanowienia słowa, które rozumiem mniej więcej tak: Patriota bierze pod uwagę możliwość poświęcenia życia dla swojego kraju, gdy ten jest w niebezpieczeństwie. Natomiast nacjonalista uważa, że jest bohaterem, kiedy napada inne kraje lub społeczne czy polityczne struktury, które nie mają ochoty mu się dobrowolnie podporządkować. Nacjonalizm w dzisiejszym wydaniu to – nazywając łagodnie – awanturnictwo.

Patriotyzm, prawa człowieka, no i demokracja, to dzieci jednego ducha, jednego oddechu, jednego snu, co znakomicie ilustrują trzy sławne słowa, wypowiedziane w 1963 roku przez Afroamerykanina Martine Lutera Kinga I have a dream”,

Słowo ”nacjonalizm” wynalazł z końcem siedemnastego wieku niemiecki filozof Johann Gottfried Herder, dziś czczony wśród ekstremalnych prawicowych nacjonalistów i lewicowych „wielokulturalistów”. Herder, gdyby żył, bardzo by nie lubił chełpliwości, wojowniczości, pospolitego chamstwa, jednych i drugich. Herder nazywał nacjonalizmem miłość do miejsca urodzenia, do języka, do kultury, do regionu. Wysoko cenił empatię, oraz stawianie na pierwszym miejscu własnej kultury. Ostrzegał również przed agresją.

Godne uwagi, że wczesny nacjonalizm szedł ręka w rękę z demokracją i prawami obywatelskimi. Aż nadszedł wiek osiemnasty, a wraz z nim szowinistyczny nacjonalizm, który w połączeniu z rasizmem i nazizmem, wyprodukował szablon o ogólnie znanej formie i strasznych konsekwencjach.

Tak patriotyzm, jak nacjonalizm, winny znajdować swoje miejsce tam, gdzie rodzi się wszystko, w najbezpieczniejszych rejonach tej planety: w kulturze.

W obszarach różnorakiej kultury napotyka się ludzi o różnych tradycjach, i co godne mocnego podkreślenia, im większą ich ilość spotkasz i poznajesz, tym bardziej wzmacniasz i cenisz swoją identyfikację, swoje tradycje. Przyjmując gości poznajesz ich zwyczaje, a poprzez kontrast i rozmaite konfrontację, pogłębiasz ocenę swojej kultury, i z nią więź. Innymi słowy „Oni”, ci inni, pomagają „Tobie” lepiej rozumieć „Siebie”, Ty zaś pomagasz ”Im”. Kultura nie bogaci się, a tylko traci przez izolacjonizm.

Czy trzeba na to wielu przykładów? Wystarczy się rozejrzeć wokół, ile śladów w naszej kulturze po: królu Batorym, królowej Bonie, cesarzu francuzów Napoleonie, szwedzkich Wazach, klasykach rosyjskiej i niemieckiej literatury, generale Bemie, Litwinie Mickiewiczu, Cyrylu i Metodym. Nie mówiąc już dwojgu Izraelitach Matce Boskiej i Jezusie, dla wielu Polaków i Polek istot równej lub większej wagi, niż ich rodzice.

Czasy są niełatwe i wymagają od nas skoncentrowania uwagi oraz precyzji języka. Nie dewaluujmy słów.

Andrzej Szmilichowski

Foto: Wikipedia, Rosiek.kub

Lämna ett svar