Ten pierwszy czołg

Podobno pierwszy radziecki czołg, który w dniu 27 stycznia 1945 roku wjechał na teren Obozu Oświęcimskiego, był dowodzony przez Ukraińca. Ustalenie tej wiadomości swego czasu ucieszyło polskiego ówczesnego Ministra Spraw Zagranicznych, Grzegorza Schetynę, bowiem złagodziło trochę jego gafę, gdy II Front Ukraiński Armii Czerwonej pomylił się z Armią Ukraińską. Schetyna uzasadniając wówczas niezaproszenie Prezydenta Federacji Rosyjskiej na uroczystości związane z 70-tą rocznicą wyzwolenia Obozów w Oświęcimiu i Brzezince powiedział, że to Ukraińcy, a nie Rosjanie oswobodzili obóz.

Fronty to tyle co korpusy armii. W czasie II Wojny Światowej armia Związku Radzieckiego dzieliła się na fronty: białoruskie, ukraińskie i inne. Ale zawsze była to ta sama Armia Czerwona. Naturalnie, w armii tej służyli obywatele radzieccy różnych narodowości. Podobnie, jak w innych krajach. Np. w II Rzeczpospolitej jedna trzecia obywateli to nie byli Polacy. Byli to Białorusini, Ukraińcy, Niemcy i Żydzi. Podobne proporcje były w polskim wojsku, bowiem obowiązek służby wojskowej dotyczył wszystkich obywateli. Dotyczyło to żołnierzy i podoficerów. W wypadku korpusu oficerskiego proporcje były inne – ok. 90% stanowili Polacy. Co nie zmienia faktu, że byli wybitni dowódcy (w tym generałowie) pochodzenia obcego.

Tak, jak ZSRR było spadkobiercą Rosji Carskiej, tak dzisiejsza Federacja Rosyjska jest spadkobiercą Związku Radzieckiego w całym złym tego słowa znaczeniu, jak i w zwycięstwie w II Wojnie. To wszystko naturalnie, jako historyk z wykształcenia, Grzegorz Schetyna powinien wiedzieć. I pewnie wiedział. Tyle tylko, że w związku z konfliktem ukraińsko-rosyjskim tzn. nazywając rzecz po imieniu; zaborem Krymu i agresją Putina na Wschodnią Ukrainę … ten ostatni nie byłby mile witany w Polsce na uroczystościach związanych z wyzwoleniem oświęcimskiego obozu zagłady.

Nie było zdobywania Obozu. Niemcy ewakuowali się zostawiając w obozie tylko chorych i innych niezdolnych do marszu więźniów. Było ich – według jednych danych – sześć, a innych osiem tysięcy. Cyfry oświęcimskie ciągle się zmieniają. Mimo tego, że Rosjanie dogonili kolumnę ewakuowanych więźniów (ok. 20.000) i ich wyzwoli, ogłosili, że z niemal czterech milionów, ocalało tylko sześć tysięcy. Ta cyfra czterech, czy nawet czterech i pół miliona ofiar Oświęcimia, została zredukowana później do dwóch i pół miliona dla potrzeb procesu norymberskiego.

W Polsce uważano, że w Oświęcimiu i Brzezince zamordowano milion Polaków i milion Żydów. Świadomie nie używam obowiązującej dziś poprawnej nomenklatury Auschwitz – Birkenau, bo jestem z pokolenia, które pamięta, że w czasie wojny bano się wywózki do Oświęcimia, a nie do Auschwitz. Na murach pisano Oświęcim pomścimy. Później były związki i ulice Oświęcimiaków. Wychodziły Zeszyty Oświęcimskie. Zmiana nazwy w Polsce nie miała sensu, bo na świecie we wszystkich językach, poza rosyjskim, i tak obóz nazywano KL Auschwitz. Co naturalnie nie zapobiegło nazywania go obozem polskim z racji miejsca jego położenia.

A wracając do cyfr. Już w latach sześćdziesiątych ub. wieku na Zachodzie ustalono przypuszczalną liczbę ofiar na milion sto tysięcy. Nie miano też wątpliwości, że 90% ofiar to byli Żydzi (o różnym obywatelstwie). Za podanie tych danych w VIII tomie Wielkiej Encyklopedii Powszechnej został w 1968 Adam Bromberg usunięty wraz z całym zespołem redakcyjnym tej encyklopedii z PWN. Nie miał lepiej w dwadzieścia lat później Franciszek Piper, były pracownik naukowy Państwowego Muzeum Oświęcimskiego (PMO), na którego rzucano gromy za to, że na podstawie dokumentów ustalił liczbę więźniów obozu na 1.300 000, z której to liczby tylko 200 tysięcy przeżyło obóz. W wydanej nakładem PMO książce Ile osób zginęło w KL Auschwitz Piper pisze:

Biorąc pod uwagę procentowy udział Żydów, Polaków i innych narodowości w strukturze narodowościowej więźniów szacujemy, iż Żydzi stanowili około połowę wszystkich ewidencjonowanych ofiar tj. około 100.000 (95.000), Polacy – około 60 – 65.000 (64.000), Cyganie około 19.000, jeńcy radzieccy około 12.000, a inne narodowości około 10 – 15.000 (12.000)”.

Ewidencjonowani więźniowie to byli tacy, którzy mieli numery i przydział do pracy. Dalej Autor pisze tak:

„Łącznie nie zarejestrowanych i zarejestrowanych zginęło w przybliżeniu – 960.000 Żydów, – 70 – 75.000 Polaków, – 21.000 Cyganów, – 10 – 15.000 zarejestrowanych więźniów innych narodów (Białorusinów, Rosjan, Ukraińców, Czechów, Jugosłowian, Francuzów, Niemców i Austriaków). Łącznie zatem w latach 1940 – 1945 zginęło w KL Auschwitz – Birkenau  1.100.000 ludzi spośród około 1.300.000 przywiezionych”.

Cyfry te trzeba przypominać, bowiem w dalszym ciągu w opinii publicznej pokutują peerelowskie tendencje powiększające znacznie straty polskie, a pomniejszające inne, szczególnie żydowskie. Autor podaje także ilość udanych ucieczek (500 więźniów) i zwolnionych oficjalnie (1.500 więźniów).*)

A jeśli chodzi o podaną na wstępie kontrowersję, to warto podkreślić, że w Armii Czerwonej nie było wydzielonych żadnych dywizji czy brygad narodowościowych. Jeśli chodzi o Ukraińców to w czasie wojny mieli tylko jedną własną dywizję. Dywizja ta walczyła po stronie niemieckiej, była to osławiona Waffen SS Galizien. W esesmańskiej załodze obozów zagłady służyli też Ukraińcy ze słynnym Iwanem (Demianukiem) Groźnym inaczej zwanym Iwanem Krwawym.

Ludomir Garczyński-Gąssowski

*) Franciszek Piper  Ilu ludzi  zginęło w KL  Auschwitz, PMO Oświęcim 1992

Lämna ett svar