Co dalej z Radą Uchodźstwa Polskiego w Szwecji?

8 kwietnia. By dowiedzieć się, czy plotki o ewentualnej likwidacji RUP są prawdziwe, pukamy do drzwi Ośrodka Polskich Organizacji Niepodległościowych w Sztokholmie. Jakieś oko spojrzało przez wizjer i usłyszałem: “Nie wpuszczać go do lokalu”. “Dobrze” – odpowiedział męski głos. I nas nie wpuszczono.

Od długiego już czasu piszemy o niedobrej atmosferze w Kongresie Polaków i Radzie Uchodźstwa Polskiego w Szwecji. To, oczywiście, nie podoba się krytykowanym. Teraz dochodzą nas głosy, że organizacja licząca już sobie 73 lata planuje samorozwiązanie. To jednak nie zmieni tam sytuacji. Zresztą… był by to duży błąd.

Nie licząc Polskiego Komitetu Pomocy w Szwecji – który już dawno temu stał się tylko symbolem – to właśnie RUP jest najstarszą polską organizacją w Szwecji. Starsze o rok organizacje: Polski Związek byłych Więźniów Politycznych czy Stowarzyszenie Polskich Kombatantów, z przyczyn biologicznych, wykruszyły się. RUP “uratowała się” przyjmując organizacje nowe, tym razem prawdziwe i działające – takie jak Stowarzyszenie Polaków w Szwecji czy Towarzystwo Przyjaciół Biblioteki Polskiej w Sztokholmie.

Gdy w połowie lat siedemdziesiątych ub. wieku Rada rozpadła się na dwie części i zostało w niej tylko SPK oraz trzech akowców (którzy utworzyli nowe koło AK, gdyż większość akowców została w starym kole), to RUP powołała wtedy nowe, fikcyjne organizacje, takie jak Płatników na Pomnik Katyński i Komitet Wolnej Polski w Skandynawii (o tajnym zarządzie i tajnych członkach) i wreszcie Polsko-Szwedzkie Stowarzyszenie Kobiet – utworzone z żon działaczy (niektórzy mieli żony Szwedki – stąd nazwa stowarzyszenia). Ta ostatnia organizacja z biegiem lat stała się prawdziwą, i przekształciła się w Stowarzyszenie Polek w Szwecji – dziś jest organizację wiodącą w RUP i też częściowo skłóconą z zarządem Rady.

Więc może to jest przyczyna (o ile to prawda) pomysłu rozwiązania Rady? O ile statut RUP się nie zmienił, to likwidację tej organizacji można przeprowadzić tylko statutową większością dwóch trzecich głosów, i to na dwóch kolejnych Walnych Zebraniach, które nie mogą się odbyć wcześniej niż w odstępie jednego miesiąca. Więc jeśli to wszystko prawda, to szybko to nie pójdzie. Poza tym pozostaje kwestia niewyjaśnionej własności lokalu OPON. Póki się tej sprawy nie rusza – to jest, jak jest. Ale później będzie różnie i można prawo do lokalu stracić. A to by oznaczało katastrofę dla polskiego środowiska w Szwecji.

(LGG)

Lämna ett svar