Nosił wilk razy kilka, ponieśli raz wilka

Jeszcze za wcześnie by cieszyć się ze spadających słupków poparcia dla partii Jarosława Kaczyńskiego, ale nie ulega wątpliwości, że to, co wydawało się odporne  na wszystkie wstrząsy, zaczyna się kruszyć. Pretorianie Prawa i Sprawiedliwości po woli szykują się do ucieczki – kierunek Bruksela – inni robią radosną minę do złej gry. Taśmy Birgfellnera, na których nagrane są rozmowy z Jarosławem K., walą obuchem Prawo i Sprawiedliwość.

Dla mniej zorientowanych przypomnijmy: Gerald Birgfellner, austriacki przedsiębiorca, nie może doczekać się zapłacenia za swoją pracę na rzecz spółki Srebrna, która miała wybudować wieżowce w Warszawie na działce należącej do fundacji Prawa i Sprawiedliwości. Przed prokuraturą Birgfellner zeznawał, że prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński nakłaniał go do wręczenia łapówki księdzu, znajdującemu się w radzie fundacji im. Lecha Kaczyńskiego. Sprawa jest skomplikowana i rozwojowa.

Gazeta Wyborcza, która ujawniła aferę, nie odpuszcza i niemal codziennie, od paru tygodni, publikuje nowe szokujące informacje o dziwnych manipulacjach związanych z tą inwestycją. Mamy więc do czynienia z niemal powtórką tego, co działo się po ujawnieniu taśm nagranych “u Sowy”, które pogrążyły Platformę Obywatelską. Wówczas to Prawo i Sprawiedliwość biło pianę z tych tajnych nagrań. Słusznie – jak się okazało – uważając, że taka historia może wywrócić rząd. Ale na tym kończy się podobieństwo. Bo to, co znalazło się na taśmach Falenty (który zlecił kelnerom nagrania polityków i biznesmenów), poza brakiem estetyki politycznej i werbalnej, nie miało znamion przestępczych. Owszem – dowiedzieliśmy się, ile cynizmu jest wśród polityków, jak owa polityka wygląda od podszewki, jak knajacki potrafi być język ludzi, którzy rządzą krajem. Ale to była wiedza niezbyt nowa.

W przypadku taśm Birgfellnera dowiadujemy się, że poza cynizmem polityków stoją także niejasne konszachty biznesowe, a “Naczelnik Państwa” proponuje wypłacenie łapówki dla kogoś, kto sprawą ma się zająć. Przy okazji dowiadujemy się, jak partyjne interesy mają wpływać na funkcjonowanie instytucji państwowych, a “główno dowodzący” – przysłowiowo – “olewa” procedury i nawet nie ma czasu na odebranie awizo na poczcie. W dodatku cała struktura i propaganda państwowa czynią wszystko, by aferę zamieść pod dywan.

Do wyborów parlamentarnych zostało jeszcze ponad pół roku, do Parlamentu Europejskiego miesiąc. To nie będzie spokojny czas. Na razie w defensywie jest Kaczyński, ale Kamiński i Ziobro zapewne nie będą bezczynni i można się spodziewać, że wysmażą jakąś aferę, którą będzie można uderzyć w Koalicję Obywatelską. Na razie szukuje się proces Niesiołowskiego, którym trzeba przykryć sexaferę Kuchcińskiego. Tonąc brzydko się trzymają – to prawda stara. Kto taśmami wojuje, od taśmy ginie. Nosił wilka razy kilka, czy poniosą raz wilka?

Tadeusz Nowakowski

Lämna ett svar