ANDRZEJ SZMILICHOWSKI: Gdy płoną lasy

Ludzi nieomal obsesyjnie trapi rozpamiętywanie błędów, jakich się w życiu dopuścili, a tym bardziej ich skutków. Uciążliwa obecność mało sympatycznych wspomnień z przeszłości męczy wielu, gdybym wówczas inaczej postąpił, miałbym lepszą teraźniejszość, gdybym wtedy postąpili mądrzej, dziś byłoby lepiej!

Można mnożyć w nieskończoność przykłady spraw i sytuacji, które mogliśmy rozwiązać inaczej. Jesteśmy dziś pewni, że wtedy postąpiliśmy nieprzemyślanie, bezrozumnie i na swoją niekorzyść, wielu ludzi męczą wspomnienia niezręczności, jakich się dopuścili. Nic przyjemnego, ale nie ma na to rady. Mędrcy przychodzą na świat niezmiernie rzadko a i oni nie potrafią ustrzec się od popełniania błędów.

Można odnieść wrażenie, że ten, kto się zajmował ludzką rasą nie dokończył jej. Nie jesteśmy gotowi, bardziej tchórzliwi jak odważni, bliżsi głupocie niż mądrości, chwiejni, niepewni, nadzwyczaj łatwi do manipulowania.

Suniemy przez życie w niekończącym się ciągu zmartwień. Człowiek wprost uwielbia się martwić! Martwi nas przeszłość i lękamy się przyszłości, choć nic nam złego nie zrobiła. Niewykluczone, że ludzka natura taka już jest, mamy się bać. Może ludzki umysł ma taką konstrukcyjną wadę? Niegotowi! Jeśli tak jest – w co akurat nie bardzo wierzę – to mogłoby oznaczać, że w charakterze człowieka tkwi obowiązek zadręczanie się poczuciem winy?

Ponieważ ogólnie wiadomo, że najważniejsze jest najprostsze, dobrze by było ustanowić hierarchię zmartwień. Gdy nachodzi fala zwątpień po pierwsze należy siebie zapytać. Czy kogoś skrzywdziłem? Tu leży sedno sprawy, jeżeli nie sprawiłem nikomu przykrości, to, co mnie spotyka, nie jest porażką a pozytywnym doświadczeniem. Porażka rozwojem, bracia i siostry!

Wygląda na to, że współczesny świat wypełniają coraz piękniejsze fasady, za którymi – jak sławne atrapy carskich wiosek na horyzoncie – kryją się panoramy zgliszcz i ugory niepowodzeń.

Jaki charakter ma współczesność? Trudno odpowiedzieć jednym zdaniem, ale na własny użytek staram się unikać panującego powszechnie zarozumialstwa techników, którzy w samouwielbieniu głoszą: Żyjemy w unikalnym punkcie historii Ziemi! W naszych czasach wszystko zaczyna się od początku! Świat elektronicznych zabawek i rozprowadzanie ich po świecie, uznali za mądrość i postęp.

Jak opisać współczesność? Wszystko polega na publicznej umowie, które detale są ważne. Najbardziej rzucają się w oczy trzy: rynek pracy, specjalizacja, konsumpcja. Wszystko sprowadza się do tego, że: potrzeba jak najwięcej wykształcenia, życie determinują kwalifikacje, wzrastający profesjonalizm i sprawne zarządzanie stwarzają efektywną organizację, co w rezultacie zwiększa się przyrost ekonomiczny i intensyfikuje konsumpcja, a to prowadzi do wzrastającego społecznego zadowolenia. Wyjątkowo drętwe zdanie!

W gruncie rzeczy wszystko sprowadza się do tego, że gdy ludzie będą mieli więcej pieniędzy, to będą więcej kupowali, punkt! Panem et circenses dobrzy ludzie! Czyżbyśmy byli narcystyczną i nikomu niepotrzebną rasą, nastawioną wyłącznie na konsumpcję? Okrutnym żartem Stwórcy? Daj Boże, żeby to nie była prawda!

Podanie ludowe głosi, że jak się Diabeł zestarzał, to stał się religijny. Stephen Hawking, astrofizyk i jeden z najtęższych umysłów naszych czasów, na starość zbawia świat. Typowe, giganci tej ziemi jak Michał Anioł, Einstein, Tołstoj, na starość stawali się mistykami. Uzmysłowili sobie zapewne, jak niewielką przestrzeń zajmuje ich wiedza i umysł.

Hawking postawił użytkownikom Internetu następujące pytanie. Jakie ludzkość ma szanse przeżyć najbliższe sto lat, gdy świat tak szybko pogrąża się w chaosie? Otrzymał dwadzieścia trzy tysiące odpowiedzi. Więcej nadeszło tylko do Bono z U2, gdy zapytał. Jak osiągnąć pokój na świecie? Któryś z internautów odbił Hawkingowi piłeczkę. Jeżeli jesteś tak mądry jak ogólnie przyjęło się twierdzić, dlaczego pytasz nas?

Istnieje podejrzenie, że gdy człowiek żegna ciało i staje się niematerialną wiązką energii, duszą, zachowuje wszystko, co miał: zdolności, wierzenia, uprzedzenia, schematy myślenia. Wyobrażenia o „drugiej stronie” również.

I tak jedni pragną obcowania z istotami mądrymi i dobrymi, otrzymują tą możliwość i są szczęśliwy. Ale po jakimś czasie dyskusje nużą ich i proszą o przeniesienie gdzie indziej. Inni oczekują biesiad z apostołami, ale rychło doznają przesytu. Jeszcze inni wyobrażają sobie niebo, jako miejsce nieustannych nabożeństw. Ci otrzymują katedry, stale się modlą, doznają upojenia, ale szybko się nudzą i proszą, aby ich stamtąd zabrano. Wielbiciele przyrody otrzymują lasy i połoniny, techniki masę śrubek, kwiaciarze kwiaty, karciarze karty … i wszystkim jak jedne mąż się to wszystko z czasem nudzi.

I tak człowiek-dusza dowiaduje się, że prawdziwa niebiańska radość nadchodzi wtedy, gdy robi się coś pożytecznego, zaś towarzystwo należy dobierać sobie tak, by nie utracić zainteresowania.

Kiedy sobie to wszystko człowiek-dusza uświadomi, ze zdumieniem spostrzega, że świat Wysokiej Duchowości niewiele różni się od tego, który opuścił, co przekonuje go, że śmierć jest równie autentyczna jak carskie wioski … i da capo.

Andrzej Szmilichowski

  

Lämna ett svar