PORTRETY: Jerzy Pobóg Dłużewski

Na początku wojny obiegła kraj informacja o egzekucji w Dłużewie. Przez sześć lat okupacji Polski Niemcy dokonali multum zbrodni. Ale jakoś w pamięć wbiły się dwie dokonane w polskich dworach. U Dłużewskich i u  Horodyńskich – słynne rozstrzelane wesele.

Z Dłużewskiemi to było tak. Pierwsze dni września 1939 roku. Trwają walki. Na zdobytych przez Niemców terenach rządzi wojsko. Po rozpoczęciu wojny władze polskie zarządziły by ludność cywilna zdała posiadaną broń myśliwską i obronne pistolety na najbliższym posterunku Policji Państwowej. W niektórych Starostwach żądano też oddania odbiorników radiowych. Informujące o tym afisze były rozlepione w miasteczkach. We dworze dłużewskim nie było czynnego radia i naturalnie tego zarządzenia władz polskich, a co gorzej późniejszego niemieckiego, grożącego karą śmierci, w dworze nie znano. A tak się nieszczęśliwie złożyło, że przed samą wojną wydalono ze dworu, za kradzież, pewnego oficjalistę. Konkretnie lokaja. I ten lokaj poszedł na posterunek żandarmerii i doniósł, że w Dłużewie jest broń. Żandarmi znaleźli ją bez trudu, bo nikt jej nie ukrywał. Męskich mieszkańców Dłużewa przewieziono do pobliskiego Pułtuska, gdzie wojskowy sąd doraźny skazał ich na śmierć i gdzie zostali niezwłocznie rozstrzelani. Było ich czterech: właściciel Dłużewa Jan, jego dwóch synów i wnuk. Najstarszy miał 62 lata najmłodszy 16. Jedna z moich babć pochodziła z Dłużewa. Dłużewscy byli więc z nami spowinowaceni. Przeżywaliśmy ich tragedię jak własną. Nawet mówiono, że starożytny ród Pobóg-Dłużewskich wyginął bezpotomnie.

Na szczęście nie wszyscy Dłużewscy mieszkali w Dłużewie. W Londynie w latach siedemdziesiątych ub. wieku spotkałem Wojciech Dłużewskiego, który prowadził tam jedno z najlepszych polskich wydawnictw Veritas. A niedługo potem w Sztokholmie Jerzego Dłużewskiego. O którym jest to wspomnienie.

18 grudnia 2013 roku zmarł w Sztokholmie porucznik Armii Krajowej Jerzy Dłużewski. Pochodzący ze znanego rodu herbu Pobóg. Jak to się często zdarzało, nazwę herbu przyjął jako swój pseudonim konspiracyjny: Pobóg. Urodzony w 19 kwietnia 1922 roku Jerzy miał 17 lat, gdy wybuchła II Wojna Światowa. Urodzony w Międzychodzie Jerzy był synem Mieczysław i Heleny z domu Witkowskiej.

Ponieważ Międzychód leżał na terenach włączonych do III Rzeszy rodzina Dłużewskich została wydalona do Generalnej Guberni. Zamieszkali początkowo w Niepokalanowie, a później w Warszawie, gdzie na tajnych kompletach Jerzy dokończył rozpoczętą w Międzychodzie naukę i zdał maturę, Gimnazjalista i harcerz naturalnie trafił do Związku Walki Zbrojnej, gdzie został zaprzysiężony na początku 1942 roku. W tym mniej więcej czasie, gdy ZWZ został przemianowany na Armię Krajową. Jerzy Dłużewski Pobóg służył w Sekcji A I-szej Kompanii II-go Batalionu Szturmowego Odwet. Jednostka ta należała do najlepiej wyszkolonych i odegrała wielką rolę w czasie Powstania Warszawskiego. Podchorąży Pobóg jednak udziału w Powstaniu nie brał, bowiem 15 kwietnia 1944 został aresztowany na skutek donosu. Po brutalnym śledztwie na Alei Szucha został osadzony na Pawiaku, a później zesłany do Obozu Koncentracyjnego w Stutthof. Od rozstrzelania uratowała go potężna łapówka wręczona przez ojca Jerzego jednemu z wyższych oficerów SS. Pod koniec wojny Niemcy przeprowadzali chaotyczną ewakuację więźniów, której to ewakuacji duża część więźniów nie przeżyła. W wypadku ewakuacji ze Stutthof więźniów wyzwolili Amerykanie. Wycieńczony i chory na tyfus Jerzy Dłużewski trafił do amerykańskiego szpitala, a później transportem UNRRA przyjechał na rekonwalescencje do Szwecji. Gdzie już pozostał do końca życia.

W Szwecji ukończył studia architektoniczne. W czasie studiów był prezesem Stowarzyszenia Studentów Polskich w Szwecji. Pełnił też funkcję sekretarza Polskiego Związku b, Więźniów Politycznych w Szwecji. Był też działaczem Samodzielnego Koła byłych Żołnierzy AK w Szwecji oraz członkiem Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Gdy po wojnie działało w Sztokholmie Polskie Gimnazjum, Jerzy Dłużewski uczył tam matematyki. Zawodowo do emerytury pracował, jako inżynier budownictwa lądowego w jednej z firm sztokholmskich.

Najbardziej tragiczny epizod z jego życia zrelacjonowała jego siostra Róża  Dłużewska-Rogalska (nawiązując do przewożenia więźniów przez Bałtyk barkami zatopionymi, pomyłkowo, przez alianckie samoloty). Pani Róża pisze tak:

Nielicznym z pasażerów tych barek udało się dopłynąć do brzegu. Wśród ocalałych był Jerzy Dłużewski. Leżących na plaży rozbitków Niemcy zgromadzili w jedno miejsce i co dziesiątego zabijali strzałem z pistoletu. Jerzy był dziewiąty. Następnie przewieziono ich na jakieś podwórze, gdzie pozostawiono lezących pokotem na ziemi na pastwę losu. Działo się to na wybrzeżu duńskim w końcu mroźnego stycznia 1945 roku. Kiedy opuściła ich wszelka nadzieja, że uda się przetrwać, z powodu wystudzenia i głodu, usłyszeli warkot zbliżających się czołgów. Sądzili, że zostaną teraz stratowani prze ich gąsienice. Były to jednak czołgi amerykańskie. Ostatkiem sił Jerzy poderwał się i zobaczywszy żołnierza amerykańskiego rzucił mu się na szyję. W tym momencie stracił przytomność, którą odzyskał dopiero po trzech tygodniach w szpitalu. Dalsze leczenie i rekonwalescencje przebył w Szwecji w ośrodku Czerwonego Krzyża. Po odzyskaniu zdrowia pragnął bardzo powrócić do Polski, do rodziny. Dowiedział się jednak, że przyjaciel jego z warszawskiej konspiracji, Jerzy Łoziński, który wcześniej odzyskał zdrowie i pierwszym transportem powrócił do kraju, został tam rozstrzelany przez NKWD, jako bandyta z AK”.

Po raz pierwszy Jerzy Dłużewski pojechał do Polski w 1957 roku, gdy pod wpływem polskiego października 1956 zmienił się stosunek władz PRL do Akowców. Później odwiedzał Ojczyznę tak często jak mógł, ale dopiero Odrodzona Rzeczpospolita stała się jego prawdziwą Ojczyzną. Kolejni Prezydenci odznaczali Go, a 7 maja 2004 roku Minister Obrony Narodowej awansował Go do stopnia porucznika WP. Stan zdrowia nie pozwalał Mu na uczestnictwo we wszystkich uroczystościach, na które dostawał zaproszenia.

I na zakończenie wypis z teczki akt personalnych obozu Stutthof:

Dłużewski Jerzy ur. 19. 4. 1922, dostarczony został do KL Stutthof w dniu 24, 5, 1944 r. przez SIPO Warszawa, w obozie oznaczony numerem 36 084 jako więzień polityczny. Pod datą 5, 9, 1944 r. figuruje na liście wypisanych ze szpitala. Brak danych w częściowo zachowanych dokumentach odnośnie dotyczących końcowego pobytu w/w obozie”.

Krótka notatka, a ileż tragicznej treści.

Ludomir Garczyński-Gąssowski

Lämna ett svar