Na czarno, czy na biało?

Przed takimi dylematami stajemy coraz rzadziej. Nie tylko wzrosła świadomość jakie ograniczenia niesie za sobą praca na czarno, ale także sytuacja ”znormalniała”, bo pracy na biało za granicą… nikt nie odmawia. No, może poza wyjątkami.

Co jakiś czas temat ten jednak powraca na społecznościowych forach. – Co niesie ze sobą praca na czarno? To tylko pytanie – pyta Monika na Facebookowym profilu Polacy w Szwecji. – Proszę bez hejtu. Oprócz ryzyka, że nie dostanę wypłaty… A co z lekarzem? Rozumiem, że tak jak w Polsce, nie jestem wtedy ubezpieczona? Nie chcę pracować na czarno, ale szukam odpowiednich argumentów dla osoby, która stwierdziła, że lepiej mi będzie bez umowy – bo lepsze pieniądze.

Zacznijmy od tego ostatniego pytania: czy napewno lepsze pieniądze? By odpowiedzieć na nie, warto rozprawić się najpierw z mitem dotyczącym zarobków w Szwecji. Nie raz słychać bowiem utyskiwanie Polaków, że ”za tak marne pieniądze nie warto im pracować”, bo ”normalny Szwed by za taką stawkę nie ruszy palcem”.

W 2017 roku średnia pensja w Szwecji wynosiła 33.700 koron, co oznacza stawkę ok. 200 koron na godzinę. Pojęcie średniej pensji – żeby dość łopatologicznie wytłumaczyć – oznacza, że bierze się pod uwagę i pensje najwyższe (sektora prywatnego, bankowości, specjalistów z najwyższej półki) i pensje najniższe (czyli np personelu sklepowego, sprzątaczy, personelu w kawiarniach i restauracjach). Tyle tylko, że przepaść, jaka dzieli zarobki najwięcej zarabiających i najniżej zarabiających, wynosić może nawet i 100.000 miesięcznie. Średnie wynagrodzenie w poszczególnych zawodach ma w Szwecji ścisły związek z poziomem wykształcenia: osoby, które mają za sobą zaledwie wykształcenie podstawowe zarabiają tylko 40% tego co osoby z wykształceniem wyższym. Ale to nie jest żadne odkrycie – tak jest na całym świecie.

Jeśli weźmiemy pod uwagę osoby pracujące w zawodach nie wymagających zbytniego wykształcenia – i to są z reguły prace oferowane ”na czarno” – to wówczas okaże się, że stawki godzinowe są znacznie niższe. Np. średnia pensja personelu w Hemtjänst (pomocy domowej) wynosi 20.200 SEK (czyli na godzinę ok. 120 SEK), a w branży sprzątającej to około 137 SEK na godzinę. I nadal mówimy tu o średniej pensji, co oznacza, że stawki za tę samą pracę, w zależności od pracodawcy, mogą być i niższe i wyższe.

Oznacza to, że w tych najprostszych zawodach, średnio, pracownik dostaje na rękę około 95 koron po odtrąceniu podatku. Stawki płacone ”na czarno” rzadko są wyższe, czyli pracować na czarno się nie opłaca – pracownik na tym nic nie zyskuje. Jedynymi zainteresowanymi w zatrudnieniu na czarno są nieuczciwi pracodawcy, którzy ”oszczędzają na pracowniku” (przy stawce np 125 koron) około 70 koron na godzinę, co daje w skali miesiąca ponad 12.000 koron ”oszczędności”.

Mit, że rzekomo na pracy na czarno zarabia się lepiej, jest świadomym wykorzystywaniem naiwności ludzi, którzy z różnych powodów przyjeżdżają do Szwecji do pracy.

Pomińmy już fakt, że praca na czarno jest nielegalna, a wobec pracodawcy i pracobiorcy mogą być wyciągnięte konsekwencje prawne i kary finansowe. A także wiąże się z brakiem ubezpieczenia i zabezpieczenia, gdy pracy np. zabraknie. O tym, że będzie to miało wpływ na mniejszą emeryturę – nie trzeba wspominać.

W skali Europy średnie zarobki w Szwecji należą do czołówki – zaraz po Norwegii, Danii, Szwajcarii i Belgii. Tyle tylko, że progresywny podatek jest jednym z najwyższych, co znacznie osłabia portfel Szweda w Europie. Ale i też sam fakt średnich wysokich dochodów niczego nie oznacza: w każdym kraju o standardzie życia świadczą też ceny za usługi, za mieszkania, utrzymanie samochodu i wiele innych. Pod tym względem stopień zamożności przeciętnego Szweda nie jest już tak dobry, jak jego stawka godzinowa.

STREFA:SE

Lämna ett svar