Obrazki z życia sztokholmskiej Polonii są jak krzywe zwierciadło
Nazywa się Przystupa, pracuje jako sprzątaczka w Szwecji, mówi wsiowym polskim i angielskim z brytyjskim akcentem. Jest Sztokholm, miejscowa Polonia, polski sklep na Zinkensdamm, polski busik kursujący z Gullmarsplan do Szczecina. Jest seks, nawet sporo seksu. A wszystko to w książce sprzed paru lat, Grażyny Plebanek.
Książka prosto z życia – można by powiedzieć. Ale psychologiczno-kryminalna historia dzisiaj już jakoś nie porywa. Może za dużo w niej stereotypów, może temat nieco już wyeksploatowany, może ta mieszanka bohaterów nazbyt jednorodna. „Przystupa” Grażyny Plebanek chociaż sprawnie napisana, z trudem wciąga. Może dlatego, że nasz obraz tej emigracji zarobkowej nieco się zmienił od chwili, gdy książka ukazała się po raz pierwszy w 2007 roku.
Szczerbata bohaterka spod lubelskiej wsi niespodziewanie najpierw znajduje pracę w Warszawie u śpiewającej „Gwiazdy”, później kolejne zbiegi okoliczności prowadzą ją do Szwecji. Tu przypadkowo natrafia na polski kościół w Sztokholmie, gdzie odnajdują ją państwo Hyrowie i zatrudniają ją jako sprzątaczkę i niańkę. Polski światek w Sztokholmie opisany jest dość ostro – to pomieszanie kołtunerii z prostactwem, świętymi obrazkami, niechęcią do Szwecji, ukochaniem mamony, nowobogactwem, przekleństwami i lubieżnymi scenkami. Wszystko to w prawdziwej scenerii, głównie okolic Nacka, ale także Östermalm, Södermalm, Lidingö i Tensty. Przy takim rozrzucie już krok do opisów polskiego (i nie tylko!) rasizmu i nietolerancji. Nieco przygłupia Przystupa, oczami autorki książki, ogląda ten świat z pewnym obrzydzeniem, ale i z zainteresowaniem… Tak, te obrazki z życia sztokholmskiej Polonii są jak krzywe zwierciadło, w którym niechętnie chcemy się przeglądać.
Ale to nie jest książka dokumentalna (nie warto sobie zawracać głowę drobnymi błędami, które jednak można było poprawić w drugim wydaniu), to przecież literatura: celowo przerysowana, zbudowana na wielu dość stereotypowych obrazach. Wpleciona w to historia kryminalna (Polka zadźga nożem swojego męża Fina, który podobnie jak Polacy ma też wszystkie możliwe stereotypowe fińskie cechy charakteru: pije i bije żonę) jest tylko sekwencją, która podkreśla absurdalność sytuacji.
Grażyna Plebanek, która jest autorką m.in. „Pudełka ze szpilkami” i „Nielegalnych związków” przez kilka lat mieszkała w Szwecji. Stąd też jej niezła wiedza o życiu tutaj.
Po pierwszym ukazaniu się książki recenzenci pisali, że to świetna powieść obyczajowa, z doskonale zarysowanym tłem socjologicznym i pełnokrwistymi postaciami. Podkreślali także kobiecy charakter książki: wnikliwie pokazującej koleje losów bardzo różnych kobiet, ich motywacje i przekonania.
Dzisiaj jednak książka nie budzi tak entuzjastycznych emocji: chyba głównie dlatego, że mniej już ekscytują takie historie, których pełno można znaleźć w publicystyce prasowej, ani pełnokrwisty język przepleciony „ostrymi” scenami – wszystko to już było, a literatura jest jako moda…. Też przemija.
(Nowa Gazeta Polska, 2013)

