ZYGMUNT BARCZYK: Astana, czyli Nursułtan. Miasto Jutra

Nazwa Astana, jakkolwiek dla ucha mile brzmiąca, oznacza w języku Kazachów po prostu “stolica”. Od dawna sądziło się, że to tylko nazwa techniczna, którą zmienią, kiedy tylko nadarzy się stosowna chwila, by uwiecznić w nazwie jej ideowego twórcę, cieszącego się już dziś tytułem Słońca Narodu. I stało się. 19 marca 2019 roku, 79 letni Nursułtan Nazarbajew rezygnuje niespodziewanie ze sprawowania funkcji prezydenta. Jego następca nazajutrz nadaje mu nowe tytuły Złotej Gwiazdy i  Bohatera Narodu, proponując niezwłocznie nadanie Astanie nowej nazwy: Nursułtan.

No i, co się miało ziścić, się ziściło .

Wyobraźmy sobie rozległy azjatycki step. Na nim wyrosło miasto, tętniące życiem, zadziwiające. To Astana. Od 1997 roku nowa stolica Kazachstanu, 16-milionowego kraju wielkości Europy zachodniej, zasobnego w złoża surowców, znanego wcześniej z kosmodromu, później i z ujawnionych światu żeńskich więzień radzieckiego GUŁAG-u. Już po wyjściu kraju ze Związku Radzieckiego odkryto tam wielkie złoża ropy naftowej. Zaczął się więc nowy rozdział w historii Kazachów, ludu nomadów, tradycyjnie związanego z gospodarką pasterską. Jednym z oficjalnych wyjaśnień, dlaczego od podstaw stworzono nową stolicę jest to, że należało ją postawić w miejscu nie narażonym na trzęsienia ziemi.

Korespondent National Geographic, Giles Fraser, nazwał to, co zobaczył na miejscu: Manhattanem na stepie, egzotycznym jak Dubaj, w nocy zaś przypominającym Disneyland.  Odnośniki niefortunne o tyle, o ile skrywają to, co najistotniejsze. Otóż każdy z olśniewających pomysłów na futurystycznych budowli, jak i ich ułożenie, naładowane jest symboliką. Nic nie jest tu po prostu. Wszystko, w tym oddalonym znacznie od innych miast miejscu (ponad 1000 km od poprzedniej stolicy Ałmaty (dawniej zwana też Ałma Ata) jest zamierzone i posiadające głębsze uzasadnienie.  Wokół zaś tylko ogrom kazachskiej pustki.

Pod okiem światowych mistrzów architektury: Normana Fostera i Kisho Korokawy, zbudowano w stali, betonie i szkle miasto godne nowego mitu o Mieście Jutra. Rozmach goni rozmach. Pośrodku reprezentacyjnej, niewiarygodnie szerokiej alei, przemierzającej równinne miasto, stanął 100 metrowy, ikonostatyczny w swej wymowie, obiekt zwany Drzewem Życia. Jest to konstrukcja o kształcie topoli, na której szczycie znajduje się kula symbolizująca jajo złożone przez ptaka szczęścia. We wnętrzu kuli znajduje się pomieszczenie a w nim złoty trójkąt z odciskiem dłoni twórcy miasta, prezydenta  kraju: Nursułtana Nazarbajewa.

Pełnym symbolicznej wymowy jest też wysoka na 77 metrów szklana trzykondygnacyjna Piramida Pokoju i Pojednania autorstwa Normana Fostera. Zadedykowana została  idei zjednoczenia tradycyjnych religii świata: chrześcijaństwa, judaizmu i islamu. Jest siedzibą kongresów przedstawicieli owych religii (aczkolwiek chrześcijaństwo reprezentowane jest tam głównie przez prawosławie). Dwa pierwsze kongresy wedle formatu tej idei miały miejsce w Moskwie, trzeci (2009) i czwarty ( 2012) właśnie w Astanie.

Na poziomie pierwszym piramidy znajduje się sala koncertowa. Na jej suficie umieszczono sztuczne słońce, które ją oświetla. Na poziomie drugim znajduje się gigantyczna sala kongresowa, w której centrum znajduje się ogromny okrągły stół. Trzeci poziom, wierzchołek piramidy, jest całkowicie przeszklony, skąpany bywa często w świetle słonecznym. Słońce zdaje się być istotną alegorią tego projektu. Dzieje się to w kraju, w którym zimą dochodzi do minus 40 a latem jest tam plus 30 stopni.

W drodze z lotniska do miasta powstał inny zniewalający formą, z daleka już  widoczny kompleks Khan Shatyr, centrum handlowe, autorstwa Fostera, w kształcie namiotu cyrkowego (o powierzchni 127 tys. m.kw. o wysokości 150 m, niewątpliwie największego jaki kiedykolwiek postawiono). Specjalna jego izolacja chroni przed srogimi zimami i umożliwia stworzenie w jego przepastnym wnętrzu mikroklimatu, który pozwoli w miłej aurze odpoczywać na wewnętrznych plażach ułożonych tam z piasku przywiezionego z Malediwów.

Imponujący, rzecz jasna, jest i sam pałac prezydencki, zwany Ak-Orda. Wysoka na 80 metrów bryła, niczym zwielokrotniony Biały Dom, jest mocnym akcentem śródmieścia. To okazały czteropiętrowy gmach, dostępny dla zwiedzających. Wielofunkcyjny budynek przeznaczony jest do prac prezydenckich, rządowych, zgromadzeń i konferencji. Mieści bibliotekę, może się poszczycić własnym Pokojem Owalnym, salą orientalną, ogrodem zimowym.

Na rozległej równinie powstało wiele innych budynków, ukazujących wirtuozostwo mistrzów architektury, Miasto jest precyzyjnie zakomponowane, tak by nie zakłócić harmonii. To, co może zdumiewać w układzie miasta, to fakt, że owo niezwykłe laboratorium futuryzmu nagle się urywa i zaraz potem zaczyna się step. Żadnych przedmieść, malejącej, wraz z oddaleniem od centrum, zabudowy. Owszem miasto tętni życiem, ma swoje centra rozrywki i spotkań, mimo to, od kilkunastu lat funkcjonowania stolicy, wciąż wielu urzędników “dolatuje” do pracy z odległej Ałmaty. Dzielnice mieszkaniowe w tym 750 tysięcznym dziś mieście wydają sie nie nadążać za rozmachem symbolicznego “miasta jutra”, jakim jest ono w swym pyszniącym się rozmachem centrum, z jego wymyślną administracyjną i biznesową strefą.

Za dziełem Astany stoi konkretny człowiek: dotychczasowy prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew. Architektonicznie zuchwała zabudowa nie powstałaby bez jego zapału. Osobiście doglądał realizacji wielkiego projektu. Nazarbajew, od 1962 roku komunista radziecki, od 1990 nieprzerwanie do 2019 roku prezydent niepodległego Kazachstanu, wybierany na kolejne okresy mandatowe przy poparciu rzędu 97 % głosów wyborczych. Zręcznie przewodził muzułmańskiemu krajowi, balansując między wpływami Rosji, Chin, USA, a wewnętrznie, między wpływami Rosjan zamieszkujących północną część kraju i radykalnymi muzułmanami na południu kraju. Zabiegał o renomę rekonsyliatora religii, czemu wyraz daje stylistyka stolicy, ostentacyjnie lansując wizję kraju pokoju i pojednania (synagoga, błękitna Beit Rachel, sąsiadująca z meczetami w Astanie, jest największą judajską świątynią w środkowej Azji).

Wielu podejrzewa Nazarbajewa, że ma sporo za uszami. W 2004 roku Transparency International określiła Kazachstan jako kraj o szalejącej korupcji (rampant corruption), często wytyka się temu państwu naruszenia praw człowieka. Długoletnie badania zarzutów o kosmiczne łapówki i pranie brudnych pieniędzy, które zarzucano Nazarbajewowi i jego rodzinie, nie doprowadziły, jak dotąd, do formalnych oskarżeń. Zaś możni polityki światowej pamiętają Nazarbajewowi przede wszystkim neutralizację sowieckiego arsenału nuklearnego.

Nieuchronnie ciśnie się na usta pytanie o to, czy Astana nie jest po prostu rezultatem chorego ego satrapy, korzystającego, dzięki zyskom ze sprzedaży ropy i drogich kruszców, z obfitych środków kasy państwowej. Mimo, że święto urodzin miasta zbiega sie z dniem urodzin Nazarbajewa, to, w przekonaniu jego adoratorów, nie sycenie ego a nieposkromione ambicje, by uwznioślić tożsamość Kazachów, są głównym motywem jego działań. Na prędce przy tym powstają interpretacje, które traktują uwiecznione w Astanie wizjonerskie prace światowych architektów, jako głęboko przykłady głębokiego osadzenia tych budowli  w tradycji kazachskiej.

W roku 2017 Astana  była organizatorem Expo światowego, tym raz poświęconego tematowi “Future Energy”. Śledzący spiski tego świata już orzekli, że Astana to nowa “stolica jutra”, czyli Miasto Nowego Światowego Porządku. Ich zdaniem już dziś jest światową stolicą Iluminatów. Adwokaci teorii spiskowych, skrupulatnie tropiąc umieszczone tam symbole, zwłaszcza te, odwołujące się do słońca i form geometrycznych, dowodnie wskazują na zamiary paramasońskich iluminatów uczynienia z Astany “Nowego Waszyngtonu” .

Tymczasem, nad Miastem Jutra zajaśniało nowe, z kazachskiej perspektywy, prawidłowe słońce: Nursułtan.

Zygmunt Barczyk

Lämna ett svar