Wielka strata

Przekleństwo Michała Moszkowicza  działa. Ja znowu piszę tylko nekrologi. I to często ze smutkiem. 13 marca zmarła wielka aktorka, wielka humanistka, która kochała wszystkie zwierzęta, w tym i ludzi, którzy jako jedyni z tego zbiorowiska, nie zawsze jej się pozytywnie odwdzięczali. Chodzi mi o zmarłą Zofię Czerwińską.

Urodziła się ona 19 marca 1933 roku w Poznaniu w rodzinie państwa Ponimirskich. Jej ojciec był lekarzem, jak to się wówczas określało, „doktorem wszech nauk medycznych”. Miał doktorat z paru dziedzin. Pani Zofia  ukończyła studia  aktorskie w Krakowie i od 1957 pracowała w teatrze. Ale już wcześniej występowała w filmie. Na początku u Andrzeja Wajdy w „Pokoleniu” i w „Popiole i diamencie”. Były to role epizodyczne. Dopiero zabłysła w drugim epizodzie „Eroici” Andrzeja Munka. Po latach Kazimierz Kutz nakręcił ciąg dalszy dziejów Dzidziusia w „Strasznym śnie Dzidziusia Górkiewicza”.  I tu znowu pani Czerwińska odcisnęła pozytywnie swoją obecność. W sumie Pani Zofia wystąpiła w 150 filmach (kinowych i telewizyjnych), zaznaczyła swoją obecność także w popularnych serialach. W sumie w 35-ciu. W tym niewątpliwie  zapamiętano Ją w obu edycjach „Czterdziestolatka” oraz w „Alternatywy 4”. W sumie imponujący dorobek.

W życiu i w pracy w teatrze oraz na planach filmowych nie odstępował Jej wielki przyjaciel, pies Dżek, który pozostawiony sam wył tak, że sąsiedzi zgłaszali protesty. I Pani Zofia musiała go wszędzie ze sobą zabierać.

Wielka Humanistka i miłośniczka wszelkich istot żywych naturalnie zadbała w swoim testamencie o swojego przyjaciela, zapisując mu dożywotnią – wcale nie małą – rentę, z którą do swojej śmierci będzie się dzielił ze swoimi opiekunami.

Miałem zaszczyt poznać Panią Zofię pod koniec lat pięćdziesiątych, w czasie, gdy mój ojciec próbował zaangażować Ją do teatru w Poznaniu. Do angażu nie doszło, ale dawna krakowska znajomość i przyjaźń z Panią Zofią dotrwała do śmierci mojego Ojca. I dlatego bardzo przeżyłem odejście Pani Zofii.

Była tak dobrą istotą, że nie mam najmniejszej wątpliwości, że znajdzie swoje dobre miejsce po tej drugiej stronie.

Ludomir Garczyński Gąssowski 

Lämna ett svar