Kapuściński na ekranie

Niecały tydzień temu wprowadzono na sztokholmskie ekrany zadziwiającą hybrydę: ni to dokument ni to hyperrealistyczna animacja da dorosłych. Film, powstały w koprodukcji Polski z kilkoma innymi krajami to ”En dag till att leva”.

Ta adaptacja wczesnej książki Ryszarda Kapuścińskiego, dotycząca wydarzeń z połowy lat 1970. – podobnie zresztą jak sama książka – nie mogła nie być prokomunistyczna, akceptująca przewagi MPLA nad UNITA i FNLA. Film idzie wiernie za książką, choć podkreśla również, że wojna domowa w Angoli, wybuchła po odejściu kolonizatorów – Portugalczyków i była starciem dwóch super potęg: USA korzystających z pomocy Unii Południowoafrykańskiej, której jednostki awansowały od południa oraz ZSRS, werbującego kubańskich najemników dla działań i tam, i w Etiopii.

Jakie by nie były osobiste poglądy reportera Kapuścińskiego, nie mógł on donieść do Polskiej Agencji Prasowej czegokolwiek poza normą. Gdyby to zrobił skreśliłaby mu to autocenzura redakcji, już nie mówiąc o osobistych przykrościach. Film jest anachroniczny jeszcze w inny sposób, bo ani słowem nie zatrąca o późniejsze osiągnięcia reportera, dzięki którym stał się pisarzem, jak np. ”Szachinszach” i ”Cesarz”. Ale poza film i jego ewentualne braki wyszła impreza zorganizowana staraniem Instytutu Polskiego z udziałem Andersa ”still going strong” Bodegårda, moderujacej Miki Larsson i jeszcze paru osób. Nawiazująca może bardziej do broszury Kapuścińskiego o podróży do Pińska, niż do filmu.

Aleksander Kwiatkowski

EN DAG TILL ATT LEVA/Jeszcze dzień życia, reż. Raul de la Fuente, Damian Nenow, dystr. Edge Entertainment, premiera 8.3.2019

Lämna ett svar