WYWIAD: Sex na emigracji

Należy zainspirować ludzi, by żyli w zgodzie z własnymi oczekiwaniami i potrzebami. W życiu należy być otwartym na wiele możliwości, nie kierować się tylko tym, że coś jest złe i dobre. Gdzie w tym wszystkim jest seks? W środku – odpowiada Bożena Montwiłł. Seks Polaków to zagadnienie skomplikowane i trudne. A seks Polaków na emigracji to pojęcie pewnie całkowicie nowatorskie, ale warte zdefiniowania. NGP rozmawia z polską trenerką empatii mieszkającą od 1981 roku w Sztokholmie, która od współpracowała z Johanem Ekenberg.

Używasz pojęcia „oddramatyzować seks Polaków”. Czym jest według ciebie seks?

Seks może być metodą na to, by stworzyć kontakt między ludźmi, natomiast może być także wyrazem pogłębienia tego kontaktu, jeśli znalazł się on na innym poziomie. Kiedy zobaczyliśmy się w miłości i bliskości. I wtedy seks ma zupełnie inny, głębszy sens. Seks jako metoda do produkowania orgazmów i chwilowych przyjemności, to dla mnie coś ubocznego.

Jak na nasze patrzenie na seks, wpływają różnice kulturowe? Na czym one polegają i czym są spowodowane?

Wydaje mi się, że Polacy traktują seks jako coś niedobrego. To – bardzo generalizując – narzędzie szatana. Mówię trochę w oparciu o własne doświadczenia. Mnie nauczono, że ekspresja seksu jest niedobra. Nauczono mnie też pewnych ról: kobieta jest przedmiotem, który daje mężczyźnie przyjemność, a mężczyzna uważa, że kobieta ma mu to dawać. Uczestnicząc w workshopach dotyczących seksu, przekonałam się, że również wśród Szwedów jest wiele zahamowań. W tych sprawach wiele się nie różnimy. Rola mężczyzny i kobiety jest określona podobnie. Seks jest metodą do nawiązywania kontaktów między ludźmi.

Czy powodem takich zahamowań i takiego spojrzenia na seks jest np. nasze wychowanie katolickie?

Ja mam wielki szacunek dla religii i dlatego nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie. Po prostu: za takim spojrzeniem na naszą seksualność, stoi nasza historia.

Workshop, seks… Brzmi inowatorsko i dziwnie? O co chodzi?

Przede wszystkim określiłabym, czym to nie jest. To nie jest uczenie się technik seksu i nie jest to seks grupowy. To są ćwiczenia oddechowe i uczenie się znalezienia bliskości do drugiego człowieka. Próba nauczenia się kontaktu intymnego.

Skąd zainteresowanie tematyką seksu? Z zawodu jesteś weterynarzem…

Zwierzęta też mają seks. One nie intelektualizują seksu, traktują go jako coś naturalnego i jest w tym dużo piękna. A skąd moje zainteresowanie problemami seksu? Zauważyłam, że w moich relacjach, jakie miałem, seks nie zawsze funkcjonuje. Ponieważ interesuje mnie rozwój osobowy, to stwierdziłam, że wszystkim już się zajmowałam, tylko nie podejściem do mojej seksualności. Bo warto zastanowić się, dlaczego nasze kontakty z partnerem są takie, a nie inne. Dlaczego wybieramy takich partnerów, a nie innych…

Na ogół wybiera się jednego partnera…

Niby tak. Ale często jest tak, że wybiera się jednego, później go zostawia, czy on nas zostawia. I wybiera następnego, bądź on mnie wybiera… Dlatego mówię o partnerach…

Seks i emigracja? Czy Polacy znajdując się w innym otoczeniu, w innej kulturze, zmieniają także swoją seksualność? Czy jest w tym jakaś zależność?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na takie pytanie. Jeśli jednak spojrzeć na Polaków, którzy tutaj przyjeżdżają, budują swoje życie, najczęściej ekonomiczne, to seks jest dla nich czymś zupełnie dodatkowym. Mają ważniejsze rzeczy do załatwienia…

Przynajmniej do soboty…

Tak, a w sobotę alkohol i do łóżka. Produkujemy orgazmy i dzieci. I masę bólu.

Czyli seks na emigracji nie jest niczym pięknym?

Gdy o tym myślę, to raczej czuję smutek. Gdy przypominam sobie tych wszystkich ludzi, którzy przyjeżdżają do Szwecji i tak ciężko tutaj pracują, to mam wrażenie, że ich życie nie jest pełne. Można by zawołać do nich: zatrzymajcie się na chwilę! Zobaczcie, że życie nie polega tylko na tym, by zarobić pieniądze. W moim przekonaniu, życie opiera się na kontakcie z innymi ludźmi, na miłości i na szacunku… Przede wszystkim dla siebie.

Czy to nie jest idealizowanie życia? Przecież oni nie przejeżdżają tutaj dla przyjemności. Pochodzą z miast i miasteczek, gdzie było bezrobocie i bieda… Wtedy priorytety są zupełnie inne.

A ja bym się zapytała takiego człowieka, czy jest zadowolony ze swojego życia? Jakie życie chciałby mieć? I dlaczego takiego życia nie masz? Ja po prostu zastanawiam się, czy ta osoba ma taką ludzką potrzebę jak seks…?

To już chyba przesada. Może raczej zapytać, jak tę potrzebę wyraża.

Zgoda. I jak może sobie ją zapewnić.

Czy te workshopy, które współorganizujesz, to właśnie coś dla tej najnowszej emigracji?

Myślę, że raczej są one dla ludzi, którzy przeszli już pewien etap rozwoju osobistego. Gdy mają już zaspokojone te podstawowe potrzeby materialne i chcą pójść dalej. To coś dla ludzi, którzy chcą się zwrócić do swojego wnętrza i duchowości. Myślę więc, że są one bardziej skierowane do tej, nazwijmy to, starej emigracji, ludzi, którzy chcieliby popracować nad sobą.

Nie sądzisz, że to nie tylko nietypowy, ale i dość niebezpieczny temat na emigracji?

Może raczej niewygodny. Gdy tylko zaczynamy rozmawiać o seksie, to śmiejemy się, jesteśmy nerwowi, żartujemy. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że seks jest silną życiową energią. Bez seksu nikt z nas nie może żyć. To energia, która opuszcza nas ostatnia. Seks to uniwersalna religia, którą wszyscy znają i wszyscy praktykują.

Jak odbierają Cię ludzie, gdy zaczynasz mówić o seksie?

Różnie. W tych kręgach, w których się poruszam, to jest temat pogłębiany cały czas i zupełnie wolny. Jestem bardzo ostrożna w spontaniczności mówienia o seksie, dlatego, że mam szacunek dla innych.

Czy zdajesz sobie sprawę z pewnego niebezpieczeństwa mówienia o seksie, na emigracji?

Każdy, kto porusza skomplikowane i niewygodne tematy, idzie pod prąd i musi się liczyć z tym, że będzie wytknięty palcem. Ale to nie mówi wiele o tej osobie, ale o tych, którzy wytykają.

I seks jest takim tematem?

Też. Seks i śmierć.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmowa publikowana wcześniej w Nowej Gazecie Polskiej

Lämna ett svar