Polska emigracja: mity i fakty

Zbliżają się wybory do Parlamentu Europejskiego, Polacy będę w nich głosować po raz czwraty. Gdy piętnaście lat temu, gdy Polska stała się członkiem Unii, a wiele krajów „Starej Europy” otworzyło swoje granice i rynki pracy dla „nowych członków Unii” (w tym Szwecja) stare pojęcia ”emigrantów” trzeba było zaopatrzyć w nową treść. Dzisiaj już niemal ponad połowa Polaków mieszkających w Szwecji, to emigranci nowej daty.

Co dzisiaj wiemy o polskiej emigracji? Czy współcześnie wyjeżdżający do Szwecji Polak uczy się nowego języka, czy świetnie zarabia i zdobywa nowe kwalifikacje? A może raczej pracuje grubo poniżej swoich kwalifikacji i – z punktu widzenia Polski – jest jedynie ”zmarnotrawionym mózgiem”, jak nazywają to zjawisko socjolodzy i ekonomiści? Jakie są fakty i mity o polskiej emigracji?

Swego czasu na łamach Nowej Gazety Polskiej opublikowano artykuł o „mitach emigracji”, posługując się na wstępie cytatem z Józefa Wittlina: Emigracja polityczna jest przede wszystkim nieszczęściem. Kto z tego nieszczęścia stwarza sobie religię, nie będzie zbawiony. I daleki od chwały jest ten, kto nie potrafi tego nieszczęścia przezwyciężyć, lecz uważa je za normalną formę bytu, poza którą jest już tylko niebyt.

Dzisiaj emigracja polityczna to jedynie pojęcie historyczne – bo nawet jeśli część z Polaków nadal może sobie przypisywać polityczne powody opuszczenia Polski (zarówno ci, którzy emigrowali w dawnych czasach „za chlebem”, jak i ci którzy uciekali z Polski bądź nie wracali do niej po wojnie – demonstrując tym samym swoje niezadowolenie z panujących tam stosunków – dokonywali wyborów politycznych), to „polityczne” powody ustały wraz z chwilą, gdy Polska wyzwoliła się z komunizmu. Niektórzy nadal twierdzą, że i swoisty polityczny charakter ma masowa emigracja zarobkowa ostatnich 15 lat, ale jednak trudno tę argumentację przyjąć.

Mit pierwszy.

Emigracja zawsze będzie skłócona. Coś w tym jest. Najnowsze publikacje poświęcone historii emigracji polskiej w Szwecji pokazują, że spory, podziały, kłótnie towarzyszyły tworzeniu się polskiej społeczności w Szwecji od samego początku. Burzliwa historia Polski miała swoją transmisję wśród emigracji. Nawet w najtrudniejszych czasach emigracja nie potrafiła mówić jednym głosem. Partykularne interesy zdawały się brać górą nad – zdawało by się uniwersalnymi ideami – jakimi mogła być np. walka o niepodległości Polski. Dla jednych był to ideał wart największych poświęceń, wiązał się z ryzykiem inwigilacji, najprymitywniejszych oskarżeń o zdradę polskości, bądź szykan, jak chociażby odmową wydania wizy do Polski. Wbrew pozorom na to ryzyko godziła się duża część emigrantów, bo też – nie oszukujmy się – ewentualne reperkusje dotykały naprawdę nieliczne grono. Ale nie mniej liczną grupę stanowili konformiści, którzy swoją działalność prowadzili pod hasłem apolityczności. Uważali bowiem, że najważniejsze jest zachowanie polskości, że tylko stały kontakt z Polską – bez względu na to przez kogo jest rządzona – ma większe znaczenie dla identyfikacji młodych pokoleń Polaków urodzonych za granicą, niż polityczna retoryka.

Dzisiaj podziały mają nieco inny charakter, chociaż też – o dziwo – mogł mieć polityczny charakter.

Mit drugi.

Stara emigracja (bez względu na swój rodowód niepodległościowy czy też apolityczny) nie potrafi zaakceptować zmiany pokoleniowej, a młoda nie chce się angażować. Wydawać by się mogło, że z chwilą przybycia do Szwecji tak olbrzymiej liczby nowych imigrantów z Polski, w sposób zasadniczy zmienią się formy funkcjonowania polskich organizacji, a ich szeregi wypełnią młodzi Polacy. Nic z tych rzeczy. Po pierwsze: mimo wielu haseł i podejmowanych prób „dostosowania” działalności do nowych warunków, rezultaty są mizerne. Po drugie: przekonanie, że „kiedyś emigracja była lepszej jakości” jest mylne, bo jak wskazują różne źródła historyczne i socjologiczne, zdecydowana większość Polaków w Szwecji wykazywała całkowitą obojętność wobec zorganizowanych form działalności. Polacy nie angażowali się ani politycznie, ani społecznie – i to zarówno w strukturach emigracyjnych jak i szwedzkich. Bo chociaż emigracja z Polski do 1980 roku – na tle innych grup narodowościowych – miała wyższe wykształcenie, to jednak nie przekładało się to na jej aktywność. Mit świadomej, aktywnej, niepodległościowej i patriotycznej, wykształconej emigracji tamtych czasów budowała niewielka grupa, która dzisiaj pozostała już skromnym dziedzicem tamtego czasu.

Można nawet zaryzykować twierdzenie, że jeśli nawet wszystkie polskie organizacje emigracyjne by „wymarły” lub przestały działać, to i tak by tego nikt nie zauważył. To bolesna prawda, gdyż większość działań skierowanych do Polonii, odbywa się poza jej strukturami, czy to poprzez zdeterminowane w ukierunkowieniu swoich działań grupy ludzi, bądź prywatne osoby. Wszyscy oni doskonale dadzą sobie radę bez polskich organizacji…

Mit trzeci.

Obraz Polski w świecie, mimo przemian politycznych i gospodarczych, nie potrafi wydobyć się ze stereotypów. Bo też nie łatwo zmienić to, co zakorzeniało się przez kilkadziesiąt lat. Emigracja mu tutaj niezwykłą rolę do spełnienia. Może być w krajach swego osiedlenia najlepszym ambasadorem polskich interesów. To przekonanie częściej wyrażane jest jednak w Polsce, aniżeli na emigracji, gdzie wiara we własne siły i możliwości jest bardzo mała. Jaka zatem jest rzeczywista siła emigracji?

Ani atrybuty moralnej niezłomności, ani też stosunkowo niezły poziom wykształcenia i zamożności, nie przekładają się na polityczny lobbing. To co udaje się czasami w USA, jest nieskuteczne w Europie. Wszelkie próby odgórnego tworzenia lobbingu skazane są również na niepowodzenie. Tym bardziej, że najczęściej polityczne sympatie i opinie Polaków mieszkających poza Polską są proporcjonalnie rozłożone (czy raczej podzielone) jak sympatie i opinie społeczeństw, w których żyją. Dzisiaj także – dzięki postępowi technicznemu i dostępności do polskich mediów (telewizja satelitarna, gazety czy to w formie papierowej we wszystkich polskich sklepach, bądź elektronicznie poprzez Internet) – pojęcie dumy narodowej może być kształtowane przez obserwację polskiej polityki. Wbrew pozorom ma to spore znaczenie, a środowiska odwołujące się do „patriotycznego” ducha w równym stopniu oddziaływują na Polaków w Kraju, jak i na Emigracji. Tym bardziej, że tak olbrzymia część emigracji zarobkowej przyjechała tutaj zaledwie parę lat temu. To z kolei powoduje, że „nowa Polonia” nie traktuje swojego pobytu w Szwecji jako wyboru na całe życie, nie angażuje się w życie nowego kraju, nie ma też potrzeby bycia ambasadorami Polski. Zresztą… według uaktualnionych definicji, rolę ambasadora – i to też w dobrym znaczeniu – miał sprawować przysłowiowy „polski hydraulik”.

Mit czwarty.

Polski kapitał ludzki się marnuje z chwilą emigracji. Rzeczywiście. Biorąc pod uwagę poziom wykształcenia emigrantów, można powiedzieć, że większość z nich wykonuje prace poniżej swoich kwalifikacji. To znaczny, że opisane przez socjologów zjawisko ”marnotrawstwa mózgów” się potwierdza. Tym bardziej, że statystyczny emigrant jest lepiej wykształcony niż średni statystyczny obywatel kraju przyjmującego, a także niż średnia zostająca w Polsce. Gdyby polskie społeczeństwom składało się tylko z emigrantów, bylibyśmy lepiej wykształceni niż Brytyjczycy. Problem w tym, że 20-30 proc. Polaków za granicą podejmuje prace bardzo proste. Ale stratą jest także przykład lekarza, który ma w Polsce uprawnienia do wykonywania zawodu i wyjeżdża do Unii, gdzie podejmuje pracę np. jako przedstawiciel firmy farmaceutycznej. Wśród powodów wyjazdu z kraju ludzie najczęściej wymieniają poszukiwanie pracy lub podjęcie konkretnej oferty zatrudnienia. Istotne były również lepsze perspektywy zawodowe.

Najmniejszy wpływ na decyzję o wyjeździe – paradoksalnie – miały podjęcie studiów i podniesienie poziomu życia. To są bowiem mity, które wiąże się z stosunkowo młodym wiekiem emigrantów.

Faktem jest, że wiek wyjeżdżających z Polski jest coraz niższy – częściej wyjeżdżają mobilne osoby bez zobowiązań, bez potwierdzonych związków, bez dzieci. Wyjeżdżają także absolwenci szkół bez jakiegokolwiek doświadczenia zawodowego. W Szwecji, w większości, nowa emigracja daje sobie bardzo dobrze radę. Bo chociaż często narzeka na warunki płacowe, to jednak średnie pensje zazwyczaj pokrywają się ze średnimi szwedzkimi. To oczywiście często prowadzi do frustracji, bo jeśli ktoś decyduje się na stały pobyt w Szwecji to średnia szwedzka pozwala na jedynie średni poziom życia… A oczekiwania są większe. Ważne jest to, że dzisiejsza emigracja nie zna w zasadzie pojęcia bezrobocie. Tego, które tak czasami boleśnie, doświadczyło wcześniejsze pokolenia.

Emigrację otaczają mity. Czasami pełne zachwytu nad nią, czasami dezawuujące jej możliwości. Najczęściej mity te weryfikuje codzienne życie. Emigracja ma bowiem swoje blaski i cienie. Nie jest ani jakimś fatum, ani też ziemią obiecaną. Jak wykazują badania socjologiczne, emigracja ma swoje źródła również w tym, że dla Polaków ważna jest także chęć poznawania innej kultury, nowe doświadczenia i przygoda. A emigracja – zwłaszcza w  najnowszym rozumieniu – to właśnie przygoda. (opr. ngp)

Lämna ett svar