Przepraszam, czy tu plują?

By nie stracić resztki szacunku dla wielu ludzi, to blokuję informacje od sporej części ”moich znajomych” na Facebooku (na razie ich ”nie wyrzucam”, może się zmienią?). Z innymi, o których wiem, że głoszą kontrowersyjne (z mojego punktu widzenia) poglądy o polityce i ludziach, nie wdaję się w żadne głębsze rozmowy. To oczywiście powoduje, że stosunki mamy chłodne i bylejakie.

Irytuje mnie brak głębszej refleksji, brak wiedzy, brak empatii, brak solidarności, prostacki język, zadufany nacjonalizm, dzielenie ludzi na lepszych i gorszych. Dzisiaj mamy tego wszystkiego kulminację, a wszystko – w tym polskim świecie podziałów – zaczęło się od ”smoleńskiego zamachu”. Wyznawcy tej ”religii” (ponoć lepszej) przed wielu laty zaczęli dzielić Polskę na Patriotów i Zdrajców. Dzisiaj nadal, w większości, to właśnie oni stoją za ksenofobicznym nawoływaniem by ratować Europę przed najazdem ”barbarzyńskich” uchodźców.

Brak empatii szokuje. Naprzeciwko siebie stanęły dwa światy (i nie chodzi mi o ten ”chrześcijański” vs ”muzułmański”) – świat ludzi dobrych z sercem po właściwej stronie vs świat ludzi bezdusznych, bezmyślnych, posługujących się językiem nienawiści. Warto w tym miejscu przytoczyć, napisane kilka lat temu, słowa Tomasza Lisa (tak bardzo znienawidzonego przez ”Patriotów”, bo nie znoszą, gdy ktoś tak dosadnie wytyka im hipokryzję):

My, Polacy jesteśmy fajni. I zawsze jesteśmy w potrzebie. Przyjąć nas do Nato, dobrze, to historyczna sprawiedliwość. Przyjąć nas do UE, dobrze – to historyczna sprawiedliwość. Zainstalować u nas bazy NATO, to dobrze, jesteśmy w niebezpieczeństwie. Forsa z Unii, dawać, należy nam się. Liczni politycy od lat powtarzają, że nam się należy, więcej i więcej, dopłaty, lepsze kwoty mleczne, wszystko nam się należy. Kali chcieć banana, dawać Kalemu banana. A co się innym należy od Kalego? Nic się nie należy. Kali mieć banana, Kali nie widzieć innych. Kali ma własne problemy. Taka nasza solidarność, taka empatia, taka miłość bliźniego. Kalemu się należy. Od Kalego nic.

Gdy czytam te słowa, to zastanawiam się: Jak wiele się zmieniło – również tutaj na emigracji. Jak bardzo się zmieniliśmy. Jak – niczym gangrena – zjada nas znieczulica. Jak kiedyś potrafiliśmy się angażować. Jak byliśmy uczuleni na niesprawiedliwości, na słowa ”wolność” i ”pokój”, które dla każdego (bez względu na kolor skóry, czy wyznawaną religię) znaczą to samo.

W pierwszym numerze Nowej Gazety Polskiej w październiku 1998 roku (ponad 20 lat temu!) publikowaliśmy artykuł zatytułowany ”Dobroczynność Polaków w Szwecji jest większa niż ich dochody”, który poświęciliśmy akcjom pomocy charytatywnej orgranizowanej przez tutejszą Polonię. Było się czym pochwalić, chociaż w tamtych czasach wielu Polaków było bez pracy, borykając się z bezrobociem. Potrafiliśmy jednak organizować pomoc dla potrzebujących w Polsce, gromadziliśmy się licznie na manifestacjach przeciwko totalitarnej polityce Sowietów, wyrażaliśmy swoją solidarność z Estończykami, Łotyszami, Litwinami, Bałkanami…. Do dzisiaj jestem w stanie wymienić nazwiska tych, których zapamiętałem z tego, i nieco późniejszego, okresu: Aniela i Jarosław Pieniężni, Zofia Stadfors, Marek Trokenheim, Eleonora Grinndal, Joanna Sokołowska, Wojciech Sas-Korczyński, Michał Bieniasz, Roman Koba, Danuta i Wiesław Kapergrenowie, Ingrid i Mieczysław Nycz, Jolanta i Adolf Szutkiewiczowie, Magdalena Pramfelt, Zygmunt Kraczkowski, Maria i Tadeusz Jesionkowie, Ewa i Stefan Trzcińscy, Zygmunt Stankiewicz, Leszek Kukulski, Ewa i Janek Potrykusowie, Anna Małecka, Janina i Bohumir Smejkalowie…. (Z góry przepraszam innych, których nie wymieniłem).

A dzisiaj?! Całe szczęście, że nadal potrafi nas mobilizować Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, bo inaczej otoczyłaby nas ideowa pustka.

Swego czasu mądry i znaczący komentarz zamieścił na łamach ”Dagens Nyheter” Peter Wołodarski, redaktor naczelny gazety:

Klimat społeczny jest kruchy. Nienawiść i groźby mogą wywrócić wagon. Demokratyczne forum muszą wypełnić też inne głosy.

Wołodarski pisał o roli jaką pełni dziennikarstwo, o tym, że to nie tylko pościg za informacjami, to także poszukiwanie prawdy, o ”powołaniu”.

Dziennikarstwo jest również trudne, przynosi odpowiedzialność. Słowa mogą być nadużywane i mogą boleć. Słowa mogą też zniszczyć. Publikowane artykuł nie będą lepsze niż ludzie, którzy je piszą. Wszyscy stoimy przed wyborem: jak pisać o ludziach, jak opowiedzieć to, co się wokół nas dzieje. /…/ Dziennikarstwo ma przedstawiać rzeczywistość, ale także ostrzegać, gdy jest to konieczne. Gazeta jest częścią demokratycznego krwiobiegu, nie działa w próżni. Informuje i kształtuje opinię.

Dzisiaj nienawiść, zastraszanie i brutalność wstrząsają naszym życiem. Wiele gazet pozamykało możliwość wpisywania komentarzy pod publikowanymi artykułami dotyczącymi uchodźców. Warto zacytować fragment komentarza Wojciecha Sadurskiego (NaTemat):

Przy okazji napływu uchodźców, uciekających – warto to zawsze podkreślać – przed śmiercią, z domów, których już nie ma i z krajów, które istnieją tylko na mapie a nie jako instytucje, chroniące swych obywateli – w Polsce ujawniło się to co najgorsze ale i to co najlepsze w naszej kolektywnej psyche. To tak, jakby sytuacja kryzysowa nieuchronnie wyzwalała z nas i podłość i cnotę – byśmy mogli przyjrzeć się sobie w lustrze, jaki stawia przed nami dziejąca się właśnie Historia.

Niech zatem każdy sam spojrzy w lustro i zada sobie pytanie, kogo chciałby tam zobaczyć.

(ngp)

Lämna ett svar