Sztokholmska gwiazda Mediów Narodowych

Stoimy na skraju przepaści. Najbliższy rok jest decydujący dla Polski. Bardzo mnie niepokoi  rozwój sytuacji w Kraju… Tak mówi pani Joanna Teglund (58 lat), mieszkająca od 1981 roku w Szwecji. Wbrew pozorom pani Teglund nie ma na myśli łamania prawa, czy też prób zawłaszczenia państwa przez Prawo i Sprawiedliwość. I to mimo, iż w jednym z wywiadów mówi, że ”rząd mamy niby polski, a gdy PiS dochodziło do władzy było źle, ale teraz jest dużo gorzej”… Nie. Pani Teglund mówi o zalewającej Polskę fali imigrantów.

Joanna Teglunde to ”gwiazda” – jak sama określa – ”jedynych prawdziwie niezależnych” mediów narodowych (i nie chodzi tu o TVP, które jej zdaniem są zajęte indoktrynacją proimigrancką), wspierających nacjonalistyczne i faszyzujące organizacje polityczne w Polsce. Jest także stałym gościem konferencji i wieców Ruchu Narodowego. Przypomnijmy: powołanie Ruchu Narodowego ogłoszono 11 listopada 2012 po Marszu Niepodległości. Ugrupowanie współtworzyło wówczas kilkadziesiąt organizacji, które podpisały deklarację ideową (wśród nich znalazły się m.in. Młodzież Wszechpolska, Obóz Narodowo-Radykalny – który 28 sierpnia 2015 opuścił RN – oraz jedyna w tym gronie partia polityczna, Unia Polityki Realnej Janusza Korwina Mikke. Ruch Narodowy odwołuje się w swoim działaniu i tradycji do działania Romana Dmowskiego i związanych z nim organizacji endeckich. Hasłem programowym RN jest „Tożsamość-Suwerenność-Wolność”. Ruch Narodowy jest z założenia partią antysystemową, deklarującą chęć budowy państwa narodowo-demokratycznego (zastępując nim demokrację liberalną) na etyce i podstawach moralnych wiary chrześcijańskiej. Jest to ugrupowanie w czystej formie nacjonalistyczne i eurosceptyczne.

Jak znalazła się w tym gronie pani Teglund? Nie wiadomo. Na swoim Twitterze reklamuje się jako ”Matka, Polka, warszawianka, emigrantka. Niezależny ekspert ds. migracji z 30-letnim doświadczeniem w pracy z migrantami w Szwecji, zawsze blisko człowieka”. Swoje ”eksperckie” opinie wyraża na podstawie kilkunastoletniej pracy w szwedzkim Urzędzie Migracyjnym i jako koordynatorka do spraw imigrantów przy Szwedzkim Kościele. Często w wywiadach pojawiających się na Facebooku nadal figuruje jako pracownik Migrationsverket, co zapewne jest już nieprawdą.

Eksperckie oko Teglund nie zostawia suchej nitki na szwedzkim systemie przyjmowania imigrantów, o samych imigrantach też niewiele dobrego mówi – nic więc dziwnego, że jej ”rewelacje” o upadającej Szwecji chętnie są kolportowane przez prawicowe witryny internetowe i średnio rozgarniętych, ale karmiących się nienawiścią do obcych, facebookowych fanów.

Każdy bez trudu znajdzie na Internecie liczne wypowiedzi pani Teglund. Jeśli komuś straczy cierpliwości, może je wysłuchać. Teglund mówi językiem spokojnym, bez agresji (co jest dość rzadkie w przypadku osób o takich poglądach), ale plecie farmazony na użytek swoich wiernych słuchaczy. W noworocznym programie Mediów Narodowych przepowiadała zagładę Polski na skutek wciąż wzrastającej ilości imigrantów w Polsce. Mówiła między innymi o ”masie imigrantów obściskujących polskie młode dziewczyny na sylwestrowym koncercie na Placu Bankowym w Warszawie” i przerażających statystykach – aż 33% Polaków akceptuje muzułmanina w rodzinie, a niektóre dzielnice podwarszawskie są całkowicie zasiedlone przez obcokrajowców. Takich konfabulacji w wydaniu pani Teglund jest wiele. Nie warto prostować ani tłumaczyć. Z badań socjologicznych przeprowadzonych parę lat temu wynikało, że aż 88% Polaków nie zna żadnego muzułmanina, a na pytanie ”Jak jest Pana(i) stosunek do muzułmanów?” – 33% odpowiedziało: ”Pozytywny”. I tylko tyle.

W długim wywiadzie ”Szwecji, jaką znali Polacy, już nie będzie”, który z Teglund w 2017 roku przeprowadził Grzegorz Lindenberg, tak mówiła o sobie:

Kiedy w 1981 roku przyjechałam do Szwecji byłam zaszokowana, że tu z taką łatwością wszystko się dostaje. Bardziej doświadczeni rodacy pouczali mnie, że trzeba jak najwięcej brać, bo Szwedzi są głupi, teraz rozdają, ale za chwilę to się skończy. Ta chwila trwała bardzo długo, ale chyba właśnie nadchodzi. (…) Muszę się przyznać, że ja nigdy nie interesowałam się polityką. Nigdy nie miałam telewizora, nie słuchałam radia, nie kupowałam gazet popołudniowych. Zawsze prenumerowałam jakiś dziennik, w którym głównie czytałam strony poświęcone kulturze. W 2010 roku poprosiłam o bezpłatny urlop w Agencji Imigracyjnej, gdzie pracowałam od 2004 roku, żeby przez dwa lata pracować dla Kościoła Szwecji i koordynować projekt pomocy imigrantom w Södertälje, mieście na południe od Sztokholmu znanym z tego, że po wybuchu wojny w Iraku przyjęło więcej uchodźców z Iraku niż Stany Zjednoczone i Kanada łącznie. Dla mnie, która poza pracą, tak jak większość Szwedów, nie miałam kontaktu z cudzoziemcami, to był szok. Wprawdzie wiedziałam, że Södertälje nazywają małym Bagdadem, ale nie zdawałam sobie sprawy z ogromu tej przepaści, jaka dzieli mieszkańców centrum Sztokholmu, gdzie mieszkam, od mieszkańców Södertälje. (…) I wtedy do mnie dotarło, że Szwecja to dwa różne państwa, dwie różne rzeczywistości i przepaść między nimi coraz bardziej rośnie. Ale jeszcze miałam nadzieję, że to się da zmienić, że ten proces rozpadu państwa da się zatrzymać. I starałam się dotrzeć z informacjami o tej drugiej rzeczywistości do dziennikarzy, partii politycznych, związków zawodowych, policji. Dziennikarze i partie polityczne nie chcieli słuchać, związki zawodowe i policja mówili, że oni wiedzą, ale nic nie mogą zrobić, bo politycy nie są zainteresowani. (…)

W Szwecji zostałam przypadkiem, zastał mnie tutaj stan wojenny. Ale jak już zaczęło zanosić się na to, że tutaj zostanę, bo wszyscy moi przyjaciele i znajomi w Polsce mówili, że tam nie ma po co wracać, to postanowiłam, że nie chcę być jak ci Finowie mieszkający w Szwecji, którzy czują się w domu jedynie na promie między Szwecją a Finlandią. Nie chciałam też być jak niektórzy moi rodacy, a właściwie większość, którzy siedząc na zasiłku pracowali na czarno i starali się jak najwięcej uszczknąć z tego dobrobytu. Teraz z perspektywy czasu rozumiem ich wybór. I myślę, że może to oni byli mądrzejsi, bo zrozumieli, że jedyne, co Szwecja ma do zaofiarowania cudzoziemcowi, to dobra materialne. Ja poszłam do pracy. Najpierw jako opiekunka do dziecka, później sprzątaczka, pomywaczka, a w końcu zaczęłam pracować w fabryce czekolady na nocną zmianę i w dzień uczyć się języka. Później skończyłam studia, znalazłam pracę, założyłam rodzinę i urodził się mój syn. Przez wszystkie te lata spotykałam się głównie ze Szwedami, czytałam po szwedzku, a do Polski jeździłam raz do roku, w odwiedziny do rodziców. I przez wszystkie te lata walczyłam z ogarniającą mnie od czasu do czasu depresją. (…) A jaki masz plan działania, jeśli sytuacja w Szwecji zmieni się na gorsze? – pyta autor wywiadu. – Zdaję sobie sprawę z tego, że sytuacja może się pogorszyć bardzo gwałtownie. Ludzie świadomi tego robią zapasy żywności. Są to głównie cudzoziemcy, bo większość Szwedów jest w szoku i reaguje negacją. Ja próbuję się do tego przygotować głównie mentalnie, chociaż mam małe zapasy jedzenia na wypadek rozruchów. Mam nadzieję, że w takiej sytuacji uda mi się i moim dzieciom w porę opuścić Szwecję i schronić w Polsce. Jak pewnie większość emigrantów, z wyjątkiem może tej najświeższej emigracji, która została zmuszona opuścić kraj za chlebem i nadal jest na Polskę obrażona, wróciłabym do Polski jeszcze dzisiaj, gdybym tylko wiedziała, z czego mogę się utrzymać. Ale ostatnio zaczęłam myśleć o otworzeniu biura podróży dla Szwedów, którzy będą chcieli przyjechać do Polski, a myślę, że będzie ich coraz więcej. A za jakiś czas wydaje mi się, że coraz więcej Szwedów będzie przyjeżdżać do pracy w Polsce. I może spełni się skryte marzenie każdego Polaka, że to oni będą do nas przyjeżdżać zbierać truskawki.

Wiele z opinii, formułowanych przez Teglund w tym wywiadzie, jest słusznych i prawdziwych. Ale jeszcze więcej jest chybionych bądź podyktowanych złymi emocjami. I dodatkowo formułowanymi pod oczekiwania konkretnego odbiorcy.

We wspomnianym wcześniej wywiadzie dla Mediów Narodowych Teglund oskarżała Polki o to, że związując się z cudzoziemcami będę rodzić dzieci imigrantów. I że jest akceptowalne w dzisiejszej Polsce. Można by posądzić, że chodzi jej o muzułmanów, ale przecież w Polsce imigrantami (i to w zdecydowanej większości imigrantami zarobkowymi) wcale nie są muzułmanie! Z dostępnych danych wynika, że osoby otrzymujące pozwolnie na pobyt w Polsce pochodzą z Ukrainy (zdecydowana większość), z Wietnamu, z Chin, z Białorusi, z krajów Unii Europejskiej i z Rosji (dane sprzed 3 lat). Teglund chroniąca Polki przed ”mieszaniem kultur” jest chyba sama w niezręcznej sytuacji, gdyż sądząc po szwedzkim nazwisku ”zmieszała” się ze Szwedem, a jej syn zmieszał z Włoszką (a ta Włoszka ile miała w sobie mieszanki? – można by zapytać…). Ale przekaz o ”czystej rasie” jest ulubionym tematem polskich nacjonalistów, więc…

Więc nic dziwnego, że w komenatrzach słuchaczy ”wykładów” pani Teglund znajdziemy i takie: Obcego nie należy się bać, obcego trzeba pacyfikować, a jak się nie da, to won (Mroczny Korsarz); Tylko fizyczna eksterminacja euro skurwesyństwa da narodom szczęście wolność (Adam Jakuszewski).

”RUCH NARODOWY jest jedyną zdrową siłą w narodzie” – mówi Joanna Teglund. ”Polacy mają sformatowane mózgi przez lewacko-liberalną propagandę” – dodaje – ”Homo sevieticus dziś w Szwecji to np. miliony kobiet, ale w Warszawie jest podobnie… ”Zatruci ideologią, bez rdzenia. Kobiety zniszczone przez ideologię od wewnątrz niszczące zniewieściałych mężczyzn. My idziemy w tym kierunku. Polska ma wybór: Albo dać się dalej oszukiwać politycznym hochsztaplerom – i to będzie droga Szwecji, która już jest na skraju kryzysu, albo – jeśli będziemy zbyt długo czekać – to będzie droga Francji, gdzie już budują szubienice, prawdziwe, zwykli normalni ludzie, zakładają żółte kamizelki…, albo trzecią drogę – drogę Włoch, upadek gospodarki, skraj wojny domowej, upadek wsi, małych przedsiębiorstw, kryzys migracyjny, zanik poczucia bezpieczeństwa”.

Skąd ta nagła aktywność Polki ze Sztokholmu na skrajnej prawicy w Polsce? Nie będzie pewnie zdziwienia, gdy okaże się, że znajdzie się wśród kandydatów do europarlamentu… Bo choć Unia to ”samo zło” dla Ruchu Narodowego, to apanaże mile widziane. Wszak – jak mówiła Joanna Teglund w wywiadzie zatytułowanym ”Seks, polityka i pieniądze – szczery wywiad o indoktrynacji” – ”Ruch Narodowy to jest jedyna Prawica, idealiści i społecznicy, a reszta to hochsztaplerzy, krętacze polityczni”.

Teglund zapewne nie czytała Józefa Mackiewicza, który napisał kiedyś: Nienawidzę nacjonalizmu i szowinizmu. Tak długo mieszkam wśród obcych, że już dawno miałem sposobność się przekonać, że wszyscy ludzie są jednakowi, a każdą ciasnotę poglądów, czy to narodowych, czy partyjnych, uważam za raka na ciele ludzkości, który życie ludzkie przeistacza w nudę. Czy to będzie Deutschland über alles, czy Polska über alles, czy Partia über alles – jest dla mnie jednako wstrętne. (ngp)

Lämna ett svar