ADOLF SZUTKIEWICZ: Takiego Go zapamiętamy

Urodził się na terenie dzisiejszej Białorusi, wychował na dalekim Kazachstanie, do Polski wrócił dopiero w 1956 roku, by znowu z niej wyjechać (zmuszony stanem wojennym i aresztowaniami) w 1983 roku. Ostatnie 26 lat spędził w Szwecji. Adolf Szutkiewicz był nietuzinkowym człowiekiem, a gdy mówił o Polsce, o Wolności, to zawsze były to dla niego Wielkie Słowa. Zmarł po długiej chorobie – pozostawił po sobie bogaty życiorys.

Poznałem Adolfa w połowie lat osiemdziesiątych w Sztokholmie. On działał w sztokholmskim oddziale Kongresu Polaków w Szwecji, ja w Radzie Uchodźstwa Polskiego w Szwecji. Bliżej zaprzyjaźniliśmy się po przypadkowym spotkaniu w samolocie, którym lecieliśmy na wakacyjny odpoczynek na Maderę.

Był człowiekiem ciepłym, ale upartym; bezkompromisowym, ale nie zacietrzewionym, wiernym swoim przekonaniom, który z pełnym oddaniem angażował się w pracę społeczną, zwłaszczy gdy chodziło o to, by coś zrobić dla najmłodszego pokolenia Polaków – czy to w Szwecji, czy w Polsce. Mając w pamięci lata spędzone na zesłaniu, nie zapominał nigdy o rodakach, którzy tam zostali. W jednym z wywiadów, którym z nim nagrywałem, mówił, że los tak sprawił, że ani nie urodził się w Polsce, ani nie spędziłem tam młodzieńczych lat. “Te lata spędziłem w południowym Kazachstanie. Dlatego, dla mnie, Polska była zawsze czymś jak bajka”. Miał świadomość, że jego pokolenie było wyjątkowe. Wychowało się gdy obok siebie egzystowały dwie historie. “Ta jedna, oficjalna, pisana – mówił – i ta druga przekazywana z ust do ust. I właśnie ona decydowała o naszym ukształtowaniu. Ta niepisana historia była moim wskaźnikiem, czym jest wolność”.

I Ojciec i Dziadek Adolfa czynnie walczyli o wolność Polski. Adolf poszedł w ich ślady. W latach 1977-1979 był działaczem i kolporter KSS KOR-u, później związał się z Konfederacją Polski Niepodległej. Ale przede wszystkim, w chwili gdy rozpoczęły się strajki w 1980 roku, stał się jednym z ważniejszych działaczy Solidarności szczecińskiej. Współorganizował Komitet Strajkowy w Stoczni im. Adolfa Warskiego (spacyfikowanej przez wojsko, ZOMO, czołgi, amfibie). Później był aktywnym uczestnik pomocy represjonowanym, kolporterem wydawnictw podziemnych i dostawcą materiałów poligraficznych dla wydawców prasy podziemnej. Poddawany był wielokrotnie przeszukaniom i przesłuchaniom. W marcu 1982 aresztowany, później internowany w Ośrodku Odosobnienia w Wierzchowie i w Strzebielinku.

Sytuacja rodzinna zmusiła go do wyjazdu z Polski, trafił do ośrodka dla byłych internowanych działaczy Solidarności w Oxelösund. Stamtąd trafił do Sztokholmu.

Na emigracji spotkałem ludzi tego starego pokolenia, którzy pasowali do tego obrazu jaki wyniosłem z mojego wychowania” – wspominał. “Na zesłaniu, w Kazachstanie, nie spotkałem Polaka, który by był niewierzący. Ta wiara pomagała nam w przetrwaniu tego czasu i wzmacniała w nas niechęć do komunizmu”. Adolf, który przecież wiekowo nie należał do starego pokolenia emigrantów, ale poprzez swoją rodzinną historię i życiowe doświadczenia, doskonale się znalazł wśród tej najstarszej, ideowej emigracji, której już dzisiaj prawie nie ma.

Często mówił, że wobec emigracji trzeba było wykazać się wiarygodnością. Nie tylko powtarzać slogany o patriotyźmie i niepodległości, ale przede wszystkim działać. I takiego go zapamiętamy.

Takiego zapamiętali go także mieszkańcy niewielkiego Człuchowa, z którym był związany emocjonalnie, choć nigdy tam nie mieszkał. W nocie pośmiertnej w lokalnej prasie pojawiło się krótkie wspomnienie, gdzie określono go jako człowieka zawsze uśmiechniętego, serdecznego i otwartego. “Pierwsze kroki zawsze kierował jednak do domu dziecka. Był niczym święty Mikołaj obładowany prezentami. Prawda jest taka, że był wysłannikiem Janusza i Barbary Bukowskich, właścicieli chyba najbardziej pluszowej fabryki na świecie, którzy dzięki zaangażowaniu pana Adolfa przekazywali pieniądze na buty, kurtki… dla dzieci z Człuchowa. Adolf Szutkiewicz to chyba jedyna osoba związana z powiatem człuchowskim (chociaż nigdy tu nie mieszkał), która została uwieczniona w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku. Z Człuchowem, a właściwie z Debrznem związany był dzięki swojej żonie – Jolancie, która właśnie z miasteczka nad Debrzynką pochodzi” (Piotr Furtak Nasze Miasto).

O swojej życiowej lekcji, pełnej nie tylko dramatów, ale i zabawnych anegdot, opowiedział Zygmuntowi Barczykowi, który z tych Adolfowych opowieści przygotował znakomitą książkę “Dojrzewać na polu bawełny” (Wydawnictwo Polonica, Sztokholm 1999). Pasjonująca lektura, będąca swego rodzaju podręcznikiem wychowania obywatelskiego.

Adolf odszedł zbyt wcześnie. Jak na warunki szwedzkie, stanowczo zbyt wcześnie. Ale zapisał się na trwałe – i w historii Polski i w historii szwedzkiej emigracji.

Tadeusz Nowakowski

Pogrzeb Adolfa Szutkiewicza odbędzie się 8 lutego 2019 roku o godzinie 13:00 na cmentarzu Haga Norra w Sztokholmie.

Foto: Lech Wnukowski

Kommentera