HISTORIA: Jak rozwalaliśmy w Sztokholmie Mur Berliński

13 sierpnia 1976 roku, w 15 rocznicę zbudowania Muru Berlińskiego, przed ośrodkiem informacyjnym DDR (NRD) w Sztokholmie odbył się happening.

Grupa działaczy SMOG-u (poprzednika ÖESK – Komitetu Solidarności z ludnością Europy Wschodniej) zbudowała, a potem rozwaliła mur mający symbolizować Mur Berliński. Anneli Koppel – Estonka, Elizabeth Lee – Norweżka, Roman Gabryjńczyk i ja przybyliśmy przed wspomniany obiekt pierwsi. Zaraz po nas przyjechała policja – happening był zgłoszony, więc panowie policjanci przyglądali się biernie temu, jak zajechał samochodem z przyczepą, a Ülo Ignats i wysypał na bruk cegły. I podał nam kielnie. Przybyli z nim Andres King i Johan Schück, oraz wymienieni na wstępie, zaczęliśmy budować mur tzn. układać cegły udając, że naprawdę budujemy. Potem ustawiliśmy dwujęzyczny transparent z napisanym po niemiecku i szwedzku hasłem: Mur musi runąć . Kiedyś koleżanka przywiozła mi z Berlina Zachodniego pocztówkę, na której był zarys całego Berlina i mur przedzielający miasto oraz zasieki z drutu kolczastego oddzielające Berlin Zachodni od NRD. Pod rysunkiem był napis: Der Mauer müssen fallen – (Mur musi upaść).

Zastosowaliśmy się do tego wezwania i po sfotografowaniu naszej budowli efektownie żeśmy ją rozwalili. Zostawiliśmy porozrzucane cegły i transparent i zaczęliśmy się oddalać. Wtedy zainterweniowała policja. Powiedzieliśmy, że wrócimy i posprzątamy. Nie mieliśmy zamiaru tego zrobić. Liczyliśmy się z zapłaceniem grzywny. W sukurs przyszły nam zielone ludziki. Ledwo żeśmy doszli do rogu, a z enerdowskiego ośrodka wybiegło trzech ludzików, zabrało transparent i wyzbierało cegły. Ordnung muss sein.  

*   *   *

I pomyśleć minęło już 30 lat od czasu gdy mur runął. Było to 13 lat po naszym happeningu. Andres King, znany pisarz i publicysta, zmarł w 2002 roku. Ülo Ignats, bardzo zaangażowany w walkę z wszelką dyktaturą – założyciel i główny działacz ÖESK, zmarł w roku 2011. Mieli na pewno satysfakcję, gdy w 1989 prawdziwy Mur Berliński runął. Johana Schücka – wybitnego ekonomistę i dziennikarza – spotkałem wiele lat później na konferencji prasowej. Nie poznaliśmy się po tylu latach. Dopiero później przypomniało mi się, jak ówczesny student ekonomi pisywał komentarze do Tidskriften Östeuropa. W numerze 1 (1977) Johan Schück zajmował się np. warunkami w peerelowskich więzieniach i podawał m.in. menu więźnia niepracującego:

Śniadanie: ½ litra kawy. Obiad: litr zupy bez tłuszczu – woda kartofle, makaron lub mąka. Kolacja: ½ litra kawy, 400 gramów chleba, 5 gramów margaryny i dwa razy w tygodniu 5 gramów marmolady. – Dalej Autor komentuje. – Żadnego mięsa, żadnych świeżych warzyw i owoców nie dostają więźniowie niepracujący. Oni mogą tylko dokupić żywność lub dostać paczkę żywnościową”.

Autor nie chciał uwierzyć, że podana w informacji kawa to nie kawa tylko tzw. kawa zbożowa. Nie bardzo umieliśmy mu wtedy wytłumaczyć, czym była ta lura

Ludomir Garczyński-Gąssowski

Kommentera